Znęcała się nad córką. Eksmitowali tuż obok!

Pije, grozi, wyzywa i atakuje. Tak o swojej matce mówi Bożena Nowakowska z Chełmska Śląskiego. Choć Adela Nowakowska (na zjd.) ma wyrok za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad córką i sądowy nakaz eksmisji, to nie została odizolowana od pani Bożeny. Mieszka tuż obok, w tym samym budynku. Kłótni nie ma końca.

Pani Bożena Nowakowska ma 41 lat. Mieszka w Chełmsku Śląskim niedaleko Wałbrzycha. Razem z partnerem wychowuje 12-letnią córkę Anetę. Jej życie już od dzieciństwa nie było łatwe. Rodzice nadużywali alkoholu. W domu awantury stawały się codziennością.

- Moje dzieciństwo było bardzo trudne. Za łyk alkoholu byli w stanie zrobić wszystko. Matka porzuciła mnie jako dziecko, zostawiła mnie na pastwę losu u dziadków. Później wróciła, jak gdyby nigdy nic – opowiada pani Bożena.

Matka pani Bożeny - Adela Nowakowska nie interesowała się wychowaniem trojga swoich dzieci. Jak twierdzi pani
Bożena, wielokrotnie ona i jej dwie siostry były świadkami libacji alkoholowych, a potem były molestowane seksualnie.       

- Byłyśmy molestowane na ich oczach, matka nic z tym nie zrobiła. Sprowadzała sobie z ojcem towarzystwo, Jak oni nie zdążyli do domu, to kładli nas do łóżek z różnymi osobami, trzy dorastające dziewczynki. Wujek, mnie zgwałcił, brat ojca. To kat, który umarł i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Moja młodsza siostra, mając 16 lat zaszła z ojca bratem w ciążę – opowiada pani Bożena.

- Ona już miała 16 lat. Już była prawie dorosła. Ja źle nie wychowałam – twierdzi Adela Nowakowska.

Kobieta starała się zapomnieć o traumatycznych przeżyciach i wybaczyć matce. Kilkanaście lat temu zamieszkały razem. U pani Bożeny w mieszkaniu. Spokój nie trwał jednak długo. Matka, jak twierdzi pani Bożena, nadużywała alkoholu i znęcała się nad nią i jej córką.

- Boje się, ponieważ nie wiem, co zrobi. Raz uderzyła mnie deską, a jak ja uciekłam z ogródka, to wzięła drugą deskę i chciała rzucić w mamę – opowiada Aneta, córka pani Bożeny.

Rok temu Adela Nowakowska za znęcanie się  psychiczne i fizyczne nad panią Bożeną otrzymała wyrok: 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz sądowy nakaz eksmisji. Jednak matka nie została odizolowana od ofiary. Otrzymała od byłego już burmistrza urzędu miasta w Lubawce mieszkanie w tym samym budynku, w którym mieszka pani Bożena.

- Ja nie nadużywam alkoholu. A że raz sobie wypiłam piwo… Ile ja mam lat, żeby ona mnie śledziła? Nigdy nie uderzyłam ani swoich dzieci, ani swoich wnuków. Nie mam takiej zasady, żeby bić dzieci – zapewnia Adela Nowakowska.  

Pani Bożena  uważa, że  decyzja o eksmisji matki do tego samego budynku - była fatalną pomyłką urzędniczą. Kobieta twierdzi, że jej matka nadal jest agresywna. Pani Bożena boi się o własne życie i córki Anety. Urzędnicy nie widzą jednak problemu i, jak twierdzą, nie mają żadnych możliwości, by pomóc pani Bożenie.

- Nie wiem kto i na jakiej podstawie podjął taką decyzję. Wiem, że jest coś takiego jak resocjalizacja – mówi Ewa Kocemba, burmistrz Lubawki.

- Nie wiem jak długo jeszcze to jeszcze będę w stanie znosić. Ja już chyba nie wytrzymam i sama wymierzę sprawiedliwość. Matce na niczym nie zależy, a cierpi moje dziecko – rozpacza pani Bożena.*

* skrót materiału

Reporterka: Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz

interwencja@polsat.com.pl