Zapomniano o rehabilitacji

Pan Zbigniew od 5 lat nie może doprosić się o rehabilitację po udarze mózgu. Powinien ją przejść tuż po wypisaniu ze szpitala. Zamiast tego mężczyzna leżał częściowo sparaliżowany w domu, nie wiedział, co się z nimi dzieje, wyzywał i szarpał bliskich. Rodzina pana Zbigniewa twierdzi, że szpital nie wypisał mu skierowania na rehabilitację. Szpital zaprzecza.

59-letni Zbigniew Wypchło ze wsi Zelgniewo koło Piły w grudniu 2010 roku przeszedł krwotoczny udar mózgu, od tego czasu ma niedowład lewej strony ciała. Sam porusza się z wielkim trudem, jest całkowicie uzależniony od opieki rodziny.

Po miesiącu pan Zbigniew został wypisany ze szpitala do domu. W karcie szpitalnej lekarz napisał, że pacjent był w stanie ogólnym dosyć dobrym. Nie gorączkował i nie zgłaszał istotnych skarg, miał też niedowład lewostronny.

- Piekło zaczęło się dopiero jak on wyszedł z tego szpitala. Co myśmy tu przeżyli w domu, ja już nie miałam nerwów – opowiada Anna Wypchło, żona pana Zbigniewa.

- W głowie miał, jakby mu się nic nie stało. Chciał wstawać, robić, mówił, że jest zdrowy. Cały czas krzyczał, wyzywał, trzeba było siedzieć i go pilnować – dodaje Radosław Wypchło, syn pana Zbigniewa.

- Po tym wszystkim nie miałem nad sobą kontroli, ale żona pilnowała. Z Kaczor pielęgniarka przyjeżdżała, to później trochę pamiętam, bo już nabierałem siły – mówi pan Zbigniew.

- Zawsze jest tak, że im wcześniej rehabilitacja jest rozpoczęta, tym jest skuteczniejsza – przyznaje Rafał Fonferek-Szuca, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Pile.

Rodzina pana Zbigniewa twierdzi, że nie miała skierowania na specjalistyczną rehabilitację. Mężczyzna trafił więc do prywatnego szpitala w Złotowie, choć miał ubezpieczenie z NFZ. Wrócił do równowagi psychicznej, ale rehabilitacji nadal nie miał. Walczy o nią od pięciu lat. Nie stać go na prywatne leczenie, ma 1100 zł renty.

- Z naszej dokumentacji wynika, że takie skierowanie do szpitala rehabilitacyjnego, po hospitalizacji w szpitalu, po leczeniu zabiegowym, w naszym szpitalu zostało wystawione – twierdzi Rafał Fonferek-Szuca, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Pile.

- Nie dostałem skierowania na rehabilitację. W wypisie jest napisane, że je otrzymałem, a ja tego nie otrzymałem. Ja się na rehabilitację nigdy nie dostałem. Nawet się na nią nie nadawałem, ja do domu też się nie nadawałem. Od tego są szpitale, żeby mnie od razu skierować – mówi pan Zbigniew.

- Rzeczywiście zdarza się tak, że pacjent ze szpitala od razu jest przekazywany do oddziału rehabilitacyjnego, ale nie każdy pacjent. Nie umiem odpowiedzieć, dlaczego z poradni nie mógł być skierowany skutecznie na rehabilitację. Trzeba byłoby prześledzić drogę tego skierowania, pacjenta i oddziały rehabilitacyjne, bo ja nie mam informacji, w które miejsca on był skierowany - tłumaczy Rafał Fonferek-Szuca, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Pile.

Pan Zygmunt chciał wyjaśnienia tej sprawy. Skierował ją do Okręgowej Izby Lekarskiej w Poznaniu. To jej oświadczenie:

„Z uwagi na przedawnienie, ponad 3 lata od chwili czynu, odmówiłem wszczęcia postępowania wyjaśniającego, a Okręgowy Sąd Lekarski decyzję tę utrzymał w mocy. Tym samym sprawa jest prawomocnie zakończona przed organami odpowiedzialności zawodowej.”*

* skrót materiału

Reporter: Małgorzata Pietkiewicz

mpietkiewicz@polsat.com.pl