Polisa OC nie do wypowiedzenia

Sprzedał samochód, wypowiedział umowę OC i… dostał sądowy nakaz zapłaty za polisę. Błażej Niewiadomski pozbył się auta w 2012 roku, ale z ubezpieczycielem boryka się do dziś. Firma InterRisk zażądała od mężczyzny 165 zł za polisę OC. Tłumaczeń mężczyzny nikt nie chciał słuchać. Sprawa trafiła do e-sądu i komornika. W efekcie z konta niewinnego mężczyzny zniknęło ponad 330 zł.

22-letni pan Błażej od kilku miesięcy żyje w potwornym stresie. Kilkanaście lat temu wraz z rodzicami osiedlił się w małej miejscowości Szyszyńkie Holendry w województwie wielkopolskim. W dniu przeprowadzki jego ojciec nagle zmarł.

- To miejsce marzyło się mojemu mężowi. Był nim zachwycony. Niestety, nie zdążył ani jednej nocy tu przespać, bo pojechał do szpitala i nie wrócił – opowiada Bogdana Niewiadomska, matka pana Błażeja. Oboje zostali sami w niewyremontowanym domu. Pani Bogdana jest emerytką, pan Błażej dostał 820 złotych renty po tacie. Jest uczniem policealnej szkoły oddalonej 20 km od domu. Żeby móc do niej dojeżdżać, kupił w 2012 roku 25-letniego volkswagena. Niestety, jeszcze w ty samym roku musiał auto sprzedać, bo nie stać go było na jego utrzymanie. I to był początek jego problemów.

- Ten co ode mnie kupił auto, spowodował wypadek i nie załatwił z ubezpieczalnią, co trzeba. A oni do mnie się przyczepili – opowiada pan Błażej.

- Pokazałam umowę, że już dawno sprzedał samochód. Jeszcze policjant wziął ją, żeby skserować sobie.  Jakiś czas był spokój, a potem od razu wyskakuje, że ma zapłacić – dodaje pani Bogdana. 

Po dwóch  latach od sprzedaży samochodu, w maju tego roku, pan Błażej dostał dwa pisma z firmy windykacyjnej.
Jedno, że firma InterRisk, w której ubezpieczony był samochód, sprzedała dług 165 zł za polisę OC, którą pan Błażej już dawno wypowiedział, a drugie z natychmiastowym żądaniem zapłaty. 

Reporter: Dzwoni pan do InterRisk i mówi, że wypowiedział dwa lata temu pisemnie umowę ubezpieczenia OC samochodu i co pani z InterRisk na to?
Pan Błażej: Powiedziała, że ona takiego pisma nie ma.
Reporter: Wysłał pan jeszcze raz tej pani potwierdzenie swoje?
Pan Błażej: Pani powiedziała mi, że nie chce takiego pisma, bo sprawa trwa już ponad dwa lata. Później rozmawiałem z firmą windykacyjną. Nie chcieli mnie słuchać, mówili, że muszę koniecznie to zapłacić.

Pan Błażej od maja kilkakrotnie dzwonił do InterRisku i firmy windykacyjnej przekonując ich, że zaszła pomyłka.
Nikt nie chciał słuchać jego wyjaśnień. Dostał wyrok z e-sądu w Lublinie z nakazem zapłaty, a kilka dni później informację, że komornik zajął ponad 300 złotych z jego konta.

- Nawet powiadomienia żadnego nie dostałem o sprawie w e-sądzie. Najcięższe jest to, że komornik zabrał mi pieniądze i nie mamy za co żyć – mówi pan Błażej.

- Zbieramy na węgiel. Tona ekogroszku kosztuje 800 złotych – dodaje pani Bogdana.
Nieoczekiwanie, kiedy my zajęliśmy się sprawą, nagle wszystko udało się wyjaśnić. To wyjaśnienia firmy InterRisk.

„Ubolewamy, że należność została przekazana do podmiotu zewnętrznego w celu przeprowadzenia działań windykacyjnych. Stało się to na skutek niezamierzonego błędu leżącego po stronie naszej spółki.”

- Sprawa została wycofana przez komornika – powiedziała pani Błażejowi przedstawicielka InterRisk. - Prawdopodobnie jeszcze pan nie dostał tej korespondencji, bo poczta idzie z opóźnieniem.*

* skrót materiału

Reporter: Małgorzata Frydrych

mfrydrych@polsat.com.pl