Zamiast niższych rachunków, abonament medyczny

Państwo Tomczakowie z Ostrołęki nieświadomie zostali kolejnymi ofiarami oszusta. Otrzymali ofertę obniżenia rachunków za prąd. Jak okazało się podpisali umowę z nowym dostawcą prądu, a także z Polskim Centrum Telemedycznym.

Pani Zdzisława i pan Stanisław mieszkają w Ostrołęce. Zmienili dostawcę energii, a jak twierdzą wcale tego nie chcieli. Wszystko zaczęło się od telefonu.


- Zadzwoniła pani, powiedziała, że  jest z  energetyki z  Ostrołęki  i zapytała czy wyrażamy chęć na obniżenie rachunków, bo jest teraz promocja. Dziś każdy liczy na obniżenie rachunków w dzisiejszych czasach, w tym przypadku nie  podejrzewał żadnego podstępu -  mówi Zdzisława Tomczak, która czuje się oszukana.


Pan Stanisław myślał, że podpisuje zgodę na obniżenie rachunku. Okazało się, że podpisał umowę z nowym dostawcą Polską Energetyką Pro, a oprócz tego umowę z Polskim Centrum Telemedycznym na  usługi medyczne i zakup tajemniczego urządzenia do badania - transmitera TeleEKG. 


- Mąż się jeszcze pytał czy  jakaś umowa  przyjdzie pocztą. Po miesiącu czasu przyszła nam jakaś paczuszka od nieznanego nam dostawcy – mówi pani Zdzisława.


- Wtedy dopiero skojarzyłem, że podpisałem nie to co trzeba i już wiedziałem, że ten przedstawiciel okazał się oszustem - mówi Stanisław Tomczak, który czuje się oszukany.


- Zadzwoniłam  do Centrum Telemedycznego, że nie zamawialiśmy niczego, że odsyłam ten prezent. Otrzymałam  informację, że jesteśmy związani  umową na trzy lata i musimy zapłacić abonament 60 złotych  miesięcznie -  mówi pani Zdzisława.


W sierpniu pokazywaliśmy historię pani Ireny z Kielc. Kobieta myślała, że podpisuje dokumenty dotyczące wymiany licznika. Okazało się, że zmieniła dostawcę  prądu również na firmę Polska Energetyka Pro.


- Przyszedł młody człowiek,  przede wszystkim bardzo ujmujący i zaproponował,  że wymianę liczników. Zapytał  czy  zgadzam się  na wymianę na  liczniki nowej generacji. Wypisał coś, ja nawet nie czytałam, bo byłam wpatrzona chyba w tego pana i później poprosił,  żebym podpisała – mówi Irena Ząbek, wypowiedź archiwalna.


Państwo Tomczakowie nie mogli odstąpić od umów, bo kiedy te do nich dotarły minęło już 14 dni od podpisania dokumentów. O komentarz poprosiliśmy Polską Energetykę Pro.  Odpowiedź otrzymaliśmy  na piśmie:


,,Polska Energetyka PRO nie jest w żaden sposób powiązana z Polskim Centrum Telemedycznym ani kapitałowo, ani osobowo. Pozyskując klientów nasza firma korzysta wyłącznie z firm zewnętrznych. ’’


Państwo Tomczakowie zapowiadają walkę  w sądzie. Jeśli będą chcieli rozwiązać teraz umowy muszą zapłacić 500 złotych  kary od każdej umowy.  Z usług obu firm nie chcą jednak korzystać. Uzyskaliśmy także odpowiedź od  Polskiego Centrum Telemedycznego.

 
,,Zaistniała sytuacja dotycząca pana Stanisława Tomczaka spowodowana została przez partnera, który pozyskiwał klientów dla spółki na podstawie umowy agencyjnej. Spółka rozwiązała umowę z Partnerem. W zaistniałej sytuacji umowa z panem Stanisławem Tomczakiem zostanie unieważniona  w trybie natychmiastowym.”


- Wykorzystał moją ufność  i wykorzystał to, że nie poprosiłem o wgląd do dokumentów, które podpisywałem – mówi pan Stanisław.

 


-Dzisiaj nie można wierzyć nikomu. Byliśmy uczeni w innej etyce, że zaufanie należy mieć,   bo jeśli  nikomu nie będziemy ufać, to w końcu obłęd nas czeka - mówi pani Zdzisława. *

 

*skrót materiału 


 Reporter: Aneta Krajewska

 

akrajewska@polsat.com.pl