Rolnicze ubezpieczenie to fikcja?

Wawrzyniec Ziętara ubezpieczył swoje uprawy, a gdy zniszczyło je potężne gradobicie i deszcz, wezwał rzeczoznawcę. Po kilku tygodniach dostał pismo o odmowie wypłaty odszkodowania. Rolnik czuje się oszukany: „Zawarłem polisę od gradobicia, przymrozków, deszczu nawalnego i pioruna” – wylicza.

60-letni Wawrzyniec Ziętara jest rolnikiem ze wsi Sęczkowo w gminie Osięciny. W nocy z 20 na 21 czerwca nad jego miejscowością rozpętała się potężna burza. Towarzyszył jej bardzo silny wiatr i gradobicie, które doszczętnie zniszczyło uprawy rolne pana Wawrzyńca. „Praktycznie została goła ziemia” – opowiada rolnik.

- Poniszczyło bliskim sąsiadom i tym w sąsiedniej wiosce. Nawet dachy były pozrywane, bo to razem z taką wichurą szło – dodaje Roman Małkowski, sąsiad pana Wawrzyńca.

Straty pana Wawrzyńca były ogromne. Jednak szczęściem w nieszczęściu okazał się być fakt, iż wszystkie jego pola były ubezpieczone. Pan Wawrzyniec niezwłocznie powiadomił o zdarzeniu swojego ubezpieczyciela.

– Zawarłem polisę od gradobicia, od przymrozków, od deszczu nawalnego, pioruna. 6 sierpnia przyszedł rzeczoznawca i poszliśmy na pole. Powiedział mi, że szkoda została zlikwidowana. Jeszcze kilka razy go pytałem, zanim odjechał: czy została zlikwidowana? Opowiedział, że tak. Byłem zadowolony – opowiada pan Wawrzyniec.

Po kilku tygodniach od zgłoszenia szkody, pan Wawrzyniec otrzymał pismo od ubezpieczyciela. Mężczyzna został poinformowany o tym, że odszkodowanie mu się nie należy.

– Przychodzi odpowiedź, że szkody nie było, że za mało zboża wysiane, że pola chwastami pozarastane itd. Wszystko odmownie na te trzy moje polisy – mówi pan Wawrzyniec.

Zwróciliśmy się do ubezpieczyciela z prośbą o wyjaśnienie sytuacji pana Wawrzyńca. Otrzymaliśmy jednak tylko krótką odpowiedź drogą mailową.

„Nie możemy udzielić szczegółowych informacji na ten temat, ponieważ zabrania nam tego art. 19 ust.1 ustawy z 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej. Stanowi on, że zakład ubezpieczeń nie może udzielać mediom informacji o umowach ubezpieczenia poszczególnych, indywidualnych klientów.

Zapewniamy jednak, że po Pana interwencji jeszcze raz bardzo skrupulatnie przeanalizowaliśmy sprawy i stwierdzamy, że nie było w nich żadnych uchybień.

Ze względów, o których mowa na wstępie, nie możemy wypowiedzieć się w tej indywidualnej sprawie przed kamerą.”

– Ubezpieczenie, o którym mówimy, jest ubezpieczeniem obowiązkowym, więc wydaje się, że w treści tego ubezpieczenia powinno być wszystko uregulowane. Natomiast w tej konkretnej ustawie, ustawodawca powierzył formułowanie treści umowy ubezpieczycielom. I dzieje się właśnie tak, że co do tego, w jakim zakresie mają być wykonywane czynności, reguluje sam ubezpieczyciel, który na dodatek jeszcze wypłaca odszkodowanie. Jest sędzią właśnie we własnej sprawie – mówi Cezary Orłowski z Biura Rzecznika Ubezpieczonych.

Pan Wawrzyniec, mimo że znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, dalej wierzy w sprawiedliwość. W dalszym ciągu nie zasiał też nic na polu, które stało się przedmiotem sporu. Czeka na ponowną wycenę strat przez rzeczoznawcę.*

* skrót materiału

Reporter: Jan Kasia

jkasia@polsat.com.pl