Starość na ulicy. Przepisała mieszkanie młodym…

Schorowana, 80-letnia Bogumiła Kucharska z dnia na dzień trafiła na ulicę. Mokła na ławce przed swoim blokiem w Kętrzynie, zastanawiając się, co ze sobą zrobić. Kobieta ma zaniki pamięci. W mieszkaniu żyła przez 40 lat. Przepisała je z mężem synowi i jego żonie. Gdy para wzięła rozwód, zaczęły się problemy staruszki.

- Jak mama była młodsza, pilnowała wnuki i miała pieniądze, to była dobra. Teraz nie ma pieniędzy i jest schorowana, to po co taka matka w domu – ironizuje Tadeusz Kucharski, starszy syn pani Bogumiły.

Bogumiła Kucharska, dziś cierpiąca na zaniki pamięci, ostatnie 40 lat mieszkała w jednym z bloków w Kętrzynie. Razem z nią i jej mężem mieszkał tam również ich najmłodszy syn. A gdy się ożenił, starsze małżeństwo zrzekło się na jego rzecz prawa do spółdzielczego mieszkania.

W 2004 roku, jeszcze przed śmiercią męża pani Bogumiły, ich młodszy syn wykupił z żoną lokal.

- Ojciec zgodził się na to, ale miał zapewnione, że będzie tam mieszkał z mamą do końca – opowiada Tadeusz Kucharski, starszy syn pani Bogumiły.

- Nie pamiętam, co się stało z mieszkaniem, nic nie powiem – mówi pani Bogumiła.

- Na pewno w tej rodzinie jest duży konflikt o podłożu finansowym, gdzie zapomniano, że najważniejsza jest ta starsza pani – dodaje Robert Majchrzak z Tygodnika Kętrzyńskiego.

Małżeństwo w tym roku rozwiodło się. Podział majątku nastąpił w czerwcu. Syn pani Bogumiły dostał lokal usługowy w centrum miasta i samochód. Jednak nikt nie pomyślał, co będzie ze starszą panią. Miesiąc później, gdy podział się uprawomocnił, nowa właścicielka mieszkania, z dnia na dzień pozbyła się byłej teściowej – nie zważając na to, że ta jest poważnie chora i cierpi na demencję.

- Pani Bogumiła wyszła do miasta, gdy próbowała wrócić do domu okazało się, że zamki w drzwiach są wymienione. Nie ma dostępu do swoich rzeczy, do niczego. W białych rękawiczkach została wyrzucona na bruk – mówi Robert Majchrzak z Tygodnika Kętrzyńskiego.

- Mama usiadła na ławce, padał wtedy deszcz. Sąsiedzi, widząc to, zaalarmowali policję – wspomina Tadeusz Kucharski, starszy syn pani Bogumiły.

Jednak policjanci nic nie mogli zrobić. Była synowa pani Bogumiły przedstawiła dokumenty, z których jasno wynika, że po rozwodzie z synem staruszki, to ona jest jedyną właścicielką mieszkania.

- A moja była żona to mogła tak mamę wyrzucić z domu? Jeżeli to zrobiła, to chyba mogła, nie? Musicie się już jej pytać – powiedział nam młodszy syn pani Bogumiły.

Była synowa pani Bogumiły: Czemu nie rozmawiacie z rodziną tej pani?
Reporter: Bo tu mieszkała pani Bogumiła, 40 lat tu spędziła.
- No i co z tego? Ja spędziłam tu 25 lat. Ja mam dzieci. Gdzie miałam z nimi pójść, na ulicę?
- Ale nikt pani nie wygania przecież.
- Ale czy ja ją wygnałam?
- To dlaczego zmieniła pani zamki?
- A nie mam prawa zmienić zamków we własnym domu?
- A dała jej pani klucze do tych zamków?
- A ktoś mnie poprosił o te klucze?
- A jak była policja, to nie mogła pani ją wprowadzić z powrotem do mieszkania?
- Nie, nie mogłam.

- Jeśli ta osoba chciała się pozbyć starszej pani, to powinna zwrócić się do sądu, a ten dałby jej lokal zastępczy lub socjalny w zależności od jej sytuacji materialnej – zauważa adwokat Wojciech Wrzecionkowski.

Starszy syn nie może zająć się matką. Sam cierpi na zanik mięśni. Ostatecznie sytuacją pani Bogumiły zajął się sąd rodzinny, który tymczasowo znalazł dla niej nowe lokum w domu ośrodka pomocy społecznej w Kętrzynie.

- Umieszczanie jej w jakimś ośrodku nie rozwiązuje problemu, bo skoro ta pani miała mieszkanie, przez całe życie w nim mieszkała, to nie może na starość pozostać bez żadnych zabezpieczeń – podsumowuje adwokat Wojciech Wrzecionkowski.*

* skrót materiału

Reporter: Leszek Tekielski

ltekielski@polsat.com.pl