Uwodzi i wmawia, że jest bezpłodny. Znika, gdy zachodzą w ciążę

Albert R. ze Starachowic to seryjny uwodziciel. Ofiar szuka na portalach społecznościowych i randkowych. Opowiada im, że jest bezpłodny i uczulony na lateks. Znika, gdy zachodzą w ciążę. Ma co najmniej pięcioro dzieci. Trzy jego byłe partnerki opowiedziały nam swoje historie, żeby ostrzec inne kobiety. Tylko tyle mogą zrobić, bo Albert R. nie robi nic, za co groziłyby mu konsekwencje karne.

- Najpierw była Ania, potem odezwała się Karolina, Magda, jej siostra. Dowiedziałam się o dziewczynie z Rudy Śląskiej, dziewczynie spod Radomia – wylicza Małgorzata Dziędzioł, była partnerka Alberta R.

Albert R. poluje na kobiety w internecie. Zmienia zdjęcia, imiona, miejsca zamieszkania. Później jest czuły i troskliwy.

- Większość kobiet nazywa swoimi księżniczkami ze snów. Tak jakby wiedział, że kobieta pragnie trochę rozmantyzmu, kwiatów, rysunków, poświęcenia jej czasu. Potrafi wszystko zrobić: w domu coś naprawić, w samochodzie, jest do rany przyłóż – opowiada Małgorzata Dziędzioł, była partnerka Alberta R.

Pani Małgorzata poznała Alberta R. rok temu. Jak twierdzi, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale mężczyzna bardzo się starał, żeby ją do siebie przekonać.

- Od samego początku twierdził, że miał wypadek i od kilku lat jest samotny, bo miał z tym związane problemy zdrowotne. Od tego momentu jest bezpłodny, dodatkowo był uczulony na lateks, czego nie sprawdziłam – mówi pan Małgorzata i dodaje: jestem też chora na słoniowaciznę prawej kończyny i nie mam nerki. Dlatego uważałam, że ciąża mogłaby zagrozić mi i dziecku, bo mogłoby przejąć jakąś wadę genetyczną. Dlatego nie było to moim priorytetem w życiu.

Po kilku miesiącach znajomości okazało się, że pani Małgorzata jest w ciąży. Jak twierdzi kobieta, Albert R. był bardzo szczęśliwy, dał jej pierścionek zaręczynowy i nalegał na ślub.

- Chciałam kilka dni spokoju. Okazało się, że w te dni był u innej dziewczyny. Pisał, że stał na torach i chciał się zabić, ale oczyma wyobraźni zobaczył mnie i moje nienarodzone dziecko i nie zrobił tego, chociaż był bardzo pijany – opowiada pani Małgorzata.

Okazuje się, że w czasie kiedy Albert R. był w związku z panią Małgorzatą, spotykał się także z inną kobietą, panią Agnieszką. To  matka trojga dzieci, mieszkająca w innym województwie.

- Oni mieli wziąć ślub 17 sierpnia, a jak rozmawialiśmy na temat jego wprowadzki do mnie, to mówił, że nastąpi to koło 17 sierpnia. Czyli już wtedy zamierzał uciec od Małgorzaty – opowiada pani Agnieszka .
Kolejną partnerką Alberta R. była pani Anna. Poznała go w 2013 roku. Jej także obiecywał małżeństwo.

- Żył na mój koszt. Jak miałam duże pieniądze, to siedział. Brał, żeby do samochodu coś kupić, kosiarkę ręczną, czy do dentysty – mówi pani Anna.

Albert R. także pani Annie mówił, że jest bezpłodny, ale szybko okazało się, że kobieta jest w ciąży, w dodatku bliźniaczej. Wtedy wszystko zaczęło się psuć.

- Były w ciąży problemy, że jedno z bliźniąt podjadało drugie. Wylądowałam w szpitalu, nie odwiedził mnie ani razu. To było w marcu 2013 roku. W kwietniu wróciłam ze szpitala, pojechałam do niego, potem złapały mnie skurcze, miałam cesarkę. Dzieci nawet raz nie zobaczył po porodzie – mówi pani Anna.

Ile dzieci ma Albert R.? Prawdopodobnie pięcioro, ale tego dokładnie nie wiadomo, ponieważ ciągle zgłaszają się kolejne partnerki internetowego uwodziciela. Próbowaliśmy dotrzeć do Alberta R.

- Nie ma syna w domu. Pojawia się raz na pół roku – mówi nam ojciec Alberta R. - Był taki okres czasu, że jak nie pojawiałem się w sklepie, to już były komentarze, że się boję, wstydzę. W pewnym sensie muszę przyznać, że jest to dla mnie wstyd, ale nie ma złotego środka, żeby to ukrócić.
Reporter: A państwo nie chcecie poznać wnuków?
- Nie. 30 lat temu nikt, by nie mówił, że to moje wnuki.
- Dlaczego pan tak mówi, bo nie z małżeństwa?
- Właśnie.*

* skrót materiału

Reporter: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl