Po 35 latach wyrzucą z mieszkania. A długu nie ma!

Wiesława Rozmarynowska po 35 latach ma opuścić mieszkanie komunalne w Gdańsku. Wszystko przez 2200 zł długu za czynsz. Kobieta uregulowała go w 2010 roku, ale urzędnicy pamiętali… Cztery lata później zdecydowali o eksmisji kobiety. Przepisy na to pozwalają, jeśli zadłużenie osiągnęło wartość trzykrotności czynszu. A tak było w przypadku pani Wiesławy. Jej mieszkanie położone jest w bardzo atrakcyjnej lokalizacji.

Pani Wiesława Rozmarynowska mieszka w samym centrum Gdańska, w kamienicy przy reprezentacyjnej ulicy Długiej. Przed laty komunalny lokal dostali jej rodzice. Kłopoty kobiety rozpoczęły się, gdy straciła pracę i miała problem z regularnym opłacaniem czynszu.

- Mój zakład pracy został zlikwidowany 2007 roku. W 2010 roku musiałam wyjechać, żeby spłacić zaległości. Tego było 2200 zł, plus bieżący czynsz, w sumie jakieś 3000 zł – opowiada pani Wiesława.

- To nie było zadłużenie wynikające z tego, że w ogóle nie płaciła. Zsumowano jej zadłużenia i wyszło, że przekroczyła trzykrotność czynszu. Pani te zadłużenie spłaciła. Pojechała w 2010 roku do pracy i zapłaciła – mówi Jacek Gibała z Obywatelskiego Biura Interwencji w Sopocie.

Kila miesięcy po spłacie zadłużenia, gdy sytuacja pani Wiesławy się ustabilizowała, kobieta postanowiła wystąpić do miasta o wykup lokalu komunalnego, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Wtedy okazało się, że kilka lat wcześniej urzędnicy pozbawili ją prawa do zajmowanego komunalnego mieszkania.

- W 2010 roku poszłam po wykup i dowiedziałam się, że nie mam tytułu prawnego do mieszkania. Sąd przychylił się do tego, o co wnioskował mecenas z urzędu miasta – opowiada pani Wiesława.

- Zgodnie z przepisami o ochronie praw lokatorów, jeśli zadłużenie osiąga wartość trzykrotności czynszu, to zgodnie z przepisami ustawy następuje utrata prawa do lokalu. Najemca je traci – informuje Michał Piotrowski z Urzędu Miasta w Gdańsku.

To dało urzędnikom podstawę do rozpoczęcia procedury przeniesienia pani Wiesławy do innego mieszkania, mimo że miejskie przepisy pozwalają na cofniecie wcześniejszych, niekorzystnych dla lokatora decyzji. Jest to dla pani Wiesławy niezrozumiałe, bo od lat regularnie opłaca czynsz. Nie spodziewała się, że ktoś będzie chciał ją usunąć z mieszkania.

- Gdzie ja mogę w tym wieku się przeprowadzić? Czy nie można się pochylić nad tą sprawą? Ja tu mieszkam 35 lat i tyle lat utrzymuję to mieszkanie – mówi kobieta. 

Gdańscy urzędnicy uznali, że najlepszym rozwiązaniem będzie przeniesienie pani Wiesławy do lokalu socjalnego. Mieszkanie natomiast zostanie przekazane komuś z listy oczekujących.

- Tytułu prawnego do tego lokalu ta pani nie może odzyskać, tam są 62 metry powierzchni, tam się może zmieścić trzyosobowa rodzina, czy jedna osoba dorosła z dwojgiem dzieci – tłumaczy Michał Piotrowski z Urzędu Miasta w Gdańsku.

- To niezgodne z zasadami społecznymi, by robić komuś dobrze, krzywdząc innego człowieka. wyprowadzając z mieszkania, bo kilka lat temu nie zapłacił czynszu. Przecież ona, po ludzku, nie miała pieniędzy – mówi Jacek Gibała z Obywatelskiego Biura Interwencji w Sopocie.*

* skrót materiału

Reporter: Leszek Tekielski

ltekielski@polsat.com.pl