Ozdrowienie w ZUS-ie. Pani Katarzyna ma pracować

ZUS nie przestaje zadziwiać. Tym razem wysyła do pracy upośledzoną umysłowo i ruchowo panią Katarzynę. 25-letnia kobieta z trudnością pisze i czyta i niemal nie widzi. W dodatku ma zaburzenia emocji. Kto zatrudni taką osobę? Pani Katarzyna czeka na operację. ZUS zabrał jej rentę socjalną, a wraz z nią ubezpieczenie.

- To jest śmiechu warte, potraktowali ją gorzej jak śmiecia – mówi o córce Mirosława Michalska.

25-letnia Katarzyna Michalska ze Świecia od urodzenia ma problemy zdrowotne. Po porodzie otrzymała 6 punktów w skali Apgar.

- Kasia urodziła się przez cesarskie cięcie. Było źle z nią, bo zawinęła się w pępowinę, sina się rodziła – opowiada o córce Mirosława Michalska.

Pani Katarzyna ukończyła szkołę specjalną. Prócz upośledzenia, choruje na cukrzycę, kruchość stawów, nadciśnienie, ma problemy z oczami. Kobieta oczekuje na przeszczep rogówki, bez którego praktycznie nie widzi.

- Mogę stracić oko. Nieraz tak mi spuchnie, że wypływa mi. Ciężko jest, każdy się ze mnie wyśmiewa, że jestem niepełnosprawna. Wolałabym być zdrowa, ale lekarz powiedział, że to tylko idzie podleczyć te choroby. Nie wyzdrowieję już – opowiada pani Katarzyna.

- Od zerówki zaczęła do szkoły specjalnej chodzić, skończyła na zawodówce przysposobienia pracy. Uczyła się gotowania, sprzątania, prasowania pod nadzorem nauczyciela – dodaje mama Katarzyny, Mirosława Michalska.

Pani Katarzyna, jako osoba niepełnosprawna, otrzymuje zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 153 zł miesięcznie. Od
18. roku życia otrzymywała rentę socjalną z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. We wrześniu pani Katarzyna stanęła przed kolejną komisją. ZUS uznał, że kobiecie należy się świadczenie do 2018 roku. Po miesiącu zdanie jednak zmienił i odebrał rentę.

- Na komisji powiedzieli, że jestem zdolna do pracy, bo nie musi mama mnie ubierać, tylko robię to sama – opowiada pani Katarzyna.

- Trzy panie na komisji stwierdziły, że udaje i jest zdolna do pracy. Zdziwiły się, dlaczego córka w ogóle miała do tej pory tę rentę. Lekarz podważa opinię lekarza. Nie popuszczę, bo teraz Kasia nie ma nic. Ani zniżki, ani nawet ubezpieczenia. Operacja się zbliża, przecież kupę pieniędzy, by się za nią zapłaciło – mówi pani Mirosława.

Pojechaliśmy do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, mimo odwołania wcześniej ustalonego spotkania. Urzędnicy rozmawiać nie chcieli. Zasłaniali się lakonicznym oświadczeniem. Pani Katarzyna i jej mama będą musiały żyć z renty tej drugiej. Wiedzą, że pieniędzy nie wystarczy na wszystko.

- Tłumaczę po raz kolejny. W związku z tym, że pani złożyła pismo, prowadzimy postępowanie. Gdy ono się zakończy będziemy informować panią Michalską Przysłaliśmy
oświadczenie – powiedział rzecznik ZUS w Bydgoszczy.

„W związku ze złożeniem przez panią Katarzynę Michalską pisma do Prezesa ZUS, trwa w tej chwili postępowanie wyjaśniające, które obejmuje ocenę dotychczas wydanych orzeczeń lekarskich”

                                                                            Rzecznik prasowy ZUS Bydgoszcz

- Będę próbować znaleźć pracę, ale nie wiem czy dostanę. Dużo zależy od lekarzy. Będę próbować, bo już miałam taką na pół etatu, ale lekarz mi nie podpisał zgody na nią – opowiada pani Katarzyna.*

* skrót materiału

Reporter: Klaudia Szumielewicz

kszumielewicz@polsat.com.pl