Po śmierci dziecka musieli walczyć o odszkodowanie

Państwo Krasowscy walczyli z PZU o odszkodowanie po śmierci ich 12-letniej, niepełnosprawnej córki. Nie dostali pieniędzy, mimo że Zuzia objęta była ubezpieczeniem grupowym w szkole. Po naszym reportażu PZU przyznało pieniądze. -Nie ma takiej kwoty, która ukoiłaby ból po dziecku. Nam chodziło o zasadę - mówi Agnieszka Krasowska.

We wrześniu tego roku przedstawiliśmy historię państwa Krasowskich z Warszawy. 12 lat temu urodziła im się córka Zuzia. Wiedzieli, że będzie niepełnosprawna, ale ani przez moment ta wiedza ich nie przerażała.

- Zuzia urodziła się z przepukliną oponowo-rdzeniową i wodogłowiem. Poruszała się na wózku inwalidzkim. Miała stwierdzoną też padaczkę. Zawsze mówiła, że wszystko jest dobrze. Co by się nie działo, to zawsze słyszałam: mama, jest dobrze, wszystko jest dobrze – opowiadała nam Agnieszka Krasowska, mama Zuzi.

Był 8 czerwca 2015 roku. Zuzia, jak co rano, szkolnym transportem pojechała do Zespołu Szkół Specjalnych w Warszawie. Była uczennicą szkoły podstawowej. Nic nie zapowiadało tego, co miało stać się za 2  godziny. 

- Około 9 był telefon ze szkoły. Mąż natychmiast ubrał się i pojechał do Zuzi. Kiedy wrócili do domu, położyliśmy ją do łóżka. Zuzia od razu dostała napadu drgawek, padaczki, wiec podałam jej lek, który zawsze stosuję. Zadzwoniłam po pogotowie, przyjechali bardzo szybko, ale córka  była już nieprzytomna – opowiadała pani Agnieszka.

Niestety, wkrótce po dotarciu do szpitala dziewczynka zmarła. W karcie zgonu napisano „śmierć nagła - cechy niewydolności krążeniowo-oddechowej”. Zuzia była ubezpieczona  w ramach ubezpieczenia grupowego w szkole. Rodzice zgłosili się do ubezpieczyciela po wypłatę odszkodowania. PZU odmówiło. Zuzia była ubezpieczona na 10 tys. zł.

- Przyszło pismo, że 5. paragraf umowy nie obejmuje tego, że dziecko umarło. Przedmiotem ubezpieczenia są podobno następstwa nieszczęśliwych wypadków, zawałów serca, krwotoku śródczaszkowego, obrażeń ciała, które zaistniały spowodowane atakiem epilepsji albo omdlenia oraz nieustalone przyczyny polegające na uszkodzeniu ciała, rozstroju zdrowia lub powodujące śmierć – przeczytała dokument pani Agnieszka.

- Zuzia dostała ataku epileptycznego, potem straciła przytomność, omdlała , a tego rodzaju właśnie zdarzenia są w zakresie ochrony ubezpieczeniowej – powiedział Aleksander Daszewski z Biura Rzecznika Ubezpieczonych.

Po naszym reportażu i interwencji Rzecznika Ubezpieczonych PZU w listopadzie wypłaciło rodzicom Zuzi odszkodowanie za śmierć dziecka.

- Bez nagłośnienia sprawy nic byśmy nie dostali – uważa Mariusz Krasowski, tata Zuzi.

- Nie ma takiej kwoty, która ukoiłaby ból po dziecku. Nam chodziło o zasadę, że trzeba wypłacić świadczenie, które się należy i nic więcej. To jest jakaś tam wygrana, malutka bitewka, tę największą bitwę przegraliśmy – mówi Agnieszka Krasowska.*

* skrót materiału

Reporter: Małgorzata Frydrych

mfrydrych@polsat.com.pl