Atak hakerów. Ukradli z konta 70 tys. zł

Państwo Iwona i Marek Adamkowie ze Stęszewa niedaleko Poznania stracili ponad 70 tys. zł. Wystarczyły cztery przelewy oszustów i ich konto w banku PKO BP zostało wyczyszczone prawie do zera. Małżeństwo złożyło reklamację w banku, ale nie została ona uwzględniona.

- Zobaczyłam, że zostały 92 zł. Poczułam bezsilność, grunt usunął mi się spod nóg. W jednym momencie traci się poczucie bezpieczeństwa. Bank nie poczuwa się do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Dla mnie to instytucja zaufania publicznego, której powierzam całe swoje oszczędności – mówi Iwona Adamek.

Państwo Adamkowie twierdzą, że żadnych przelewów nie wykonywali. Zawsze uważają, żeby logować się na stronie banku. Nie wiedzą  też jak to możliwe, że wykonano 4 przelewy, których oni nie autoryzowali specjalnym  kodem ze zdrapki.

- Do każdego przelewu potrzebujemy ciągu liczb ze zdrapki, którą nam dostarczył bank . Obwinia się nas, że udostępniliśmy hasła osobom trzecim – opowiada Iwona Adamek.

Małżeństwo złożyło reklamację w banku. Bank jej nie przyjął, bo twierdzi, że to Adamkowie zawinili. To komentarz Banku w tej sprawie:

„Przeprowadzona przez Bank analiza wykazała, że komputer, z którego logował się klient do serwisu transakcyjnego był zainfekowany złośliwym oprogramowaniem. Przy użyciu podanego przez klienta kodu, na jego koncie przestępcy podstawili nowy szablon płatności z innym numerem rachunku, który następnie został wykorzystany przez nich do kradzieży środków z konta klienta.”

- Ja nawet jak zgłaszałam sprawę na policji, to policjant sugerował, czy nie podejrzewam męża, że upłynnił te pieniądze – mówi  Iwona Adamek.
- Bank zrzuca winę na nas, ale nie wiadomo, jak on zabezpiecza się przed takimi atakami hakerów – dodaje Marek Adamek.

- Komputery pokrzywdzonych były  infekowane złośliwym wirusem. Pokrzywdzonemu wyświetlane były komunikaty, był on wprowadzony w błąd,  że są to komunikaty od banku. Była informacja o zmianie odbiorcy zdefiniowanego. Do takich przelewów niepotrzebne były kody do każdorazowego wykonywania przelewu – informuje Przemysław Nowak z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sprawa znikających pieniędzy państwa Adamków trafiła do prokuratury. Jak się okazuje, ich przypadek został dołączony do większej sprawy o oszustwo.

- Prowadzimy dochodzenie w sprawie oszustwa internetowego na szkodę około 100 osób na łączną kwotę 2 milionów złotych – mówi Przemysław Nowak z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. 

- Do tej pory nie mogę uwierzyć, że to nam się przytrafiło. Zawsze jak człowiek słyszy o takich przypadkach w telewizji, to myśli, że jego to nie dotyczy – podsumowuje Iwona Adamek.*

* skrót materiału

Reporter: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl