Bez skrupułów. Brutalna gra o spadek

Paweł Petroff walczy z partnerką swojego zmarłego ojca o należny mu spadek. Kobieta nie chce oddać samochodu, który mężczyzna odziedziczył. Jakby tego było mało, obciążyła go kosztami… garażowania auta. Domaga się 20 tys. zł.

Dramat jaki przeżywa rodzina 41-letniego pana Pawła z Legionowa traw już ponad 4 lata. Mężczyzna jest jedynakiem. Jego rodzice rozwiedli się, kiedy miał 7 lat. Kontakty rodzinne nadal były bardzo dobre. Wszystko zaczęło się psuć, kiedy ojciec pana Pawła poznał 7 lat temu Elżbietę G.

- W 2009 roku poznali się w Ciechocinku. Ojciec nie mówił, że wiąże z nią jakieś plany. To było na zasadzie koleżeństwa – twierdzi Paweł Petroff.

Był lipiec 2011 roku. W trakcie rodzinnego spotkania ojciec pana Pawła oznajmił, że wyjeżdża na tydzień wczasy. Z tym, co się stało później, rodzina nie może pogodzić się do teraz.

- Miesiąc mija, teścia nie ma, więc pomyślałam, że coś się stało – opowiada Katarzyna Petroff, żona Pawła.

- Ustaliliśmy numer do tego ośrodka w Waplewie. Pani na recepcji powiedziała, że tata w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala w Olsztynie. Powiedziano nam, że był w towarzystwie pani Elżbiety – mówi pan Paweł.

Ojciec pana Pawła zmarł. Mężczyzna pojechał do prosektorium odebrać zwłoki. Okazało się, że zostały wydane pani Elżbiecie.

- Ona jechała już go skremować do Gdańska. Cofnęli zwłoki do Olsztyna  i zabraliśmy je Legionowa – wspomina Katarzyna Petroff, żona Pawła.

Ojciec pana Pawła miał 66 lat.  Dla zszokowanej rodziny rozpoczął się kolejny dramat. Rodzina nie może do tej pory odzyskać rzeczy po ojcu, a przede wszystkim samochodu osobowego, który zabrała Elżbieta G. Sąd w 2011 roku jednoznacznie postanowił, kto dziedziczy po zmarłym.

- Sąd Rejonowy w Legionowie stwierdził, że spadek po zmarłym ojcu na podstawie dziedziczenia ustawowego w całości nabył jego syn – informuje Marcin Kołakowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa Praga w Warszawie.

- To był samochód marki Saab 95. W 2011 roku był wart około 30 tys. zł. Jestem właścicielem  pojazdu, ale nie jego użytkownikiem. Do dziś płacę jego ubezpieczenie – mówi pani Paweł.

Elżbieta G. nie poddawała się w walce o samochód. Odwołała się od pierwszego wyroku. Walkę przegrała, bo sąd w Gdańsku w 2015 roku zdecydował , że kobieta musi oddać samochód panu Pawłowi. 

- Nie będę rozmawiała. Sprawa jest w sądzie i u rzecznika praw obywatelskich. Pan Petroff miał odebrać samochód dwa lata temu, dostał takie wezwanie i tego nie zrobił – powiedział Elżbieta G.

- Dwa lata temu pojechałem do Gdyni po samochód. Wezwałem policję, ale ona powiedziała, że na teren posesji nas nie wpuści – mówi Paweł Petroff

- On chce wyłudzić od męża w tej chwili 20 tys. zł za garażowanie samochodu. Brak słów na to, co robi ta kobieta robi – dodaje Katarzyna Petroff, żona Pawła.*

* skrót materiału


Reporter: Małgorzata Frydrych

mfrydrych@polsat.com.pl