Dziki lokator. Nakazu eksmisji komornik nie wykona

Wziął kredyt, kupił mieszkanie, a dziś nie może do niego wejść. Mateusz Pietrzykowski walczy o usunięcie lokatora, któremu wynajął 72-metrowe mieszkanie w Bielsku-Białej. Piotr L. przestał za nie płacić już po kilku miesiącach. Komornik nie chce wykonać wyroku eksmisyjnego. Mateusz Pietrzykowski tonie w długach. Musi spłacać kredyt i długi w spółdzielni. Wszystko wskazuje na to, że jego mieszkanie zostanie zlicytowane.

- Każdy dzień ma dla nas znaczenie. Każdy dzień pogrąża nas coraz bardziej. Najgorsza jest  bezsilność, że nie wiemy, jak długo to jeszcze potrwa – mówi Barbara Szczypka, narzeczona pana Mateusza.

72-metrowe mieszkanie w Bielsku-Białej miało być życiową inwestycją Mateusza Pietrzykowskiego. Początkowo mieszkał w nim jego brat i to on spłacał kredyt hipoteczny. Gdy brat wyjechał za granicę, pan Mateusz mieszkanie wynajął. Nie podejrzewał, że to będzie początek ogromnych problemów.

- Mieszkanie było przepiękne, w idealnym stanie. Myśleliśmy na początku, żeby tam zamieszkać, ale wszystko potoczyło się inaczej. Wiadomo, że lepszą opcją było wynająć to mieszkanie i z tych pieniędzy spłacać kredyt – opowiada Barbara Szczypka, narzeczona pana Mateusza.

- Po trzech miesiącach Piotr L. zwrócił się do mnie, że chciałby przepisać licznik energii na siebie. Po przepisaniu tej umowy dostałem od niego ostatnią ratę za czynsz i najem. Przestał płacić – mówi  Mateusz Pietrzykowski.

Rozmowy z lokatorem nie przynosiły żadnego skutku, dlatego pan Mateusz założył sprawę o nakaz zapłaty zaległego czynszu i najmu. Szybko okazało się, że Piotr L. nie ma żadnych dochodów i nie zamierza spłacać swoich długów. Uzyskanie sądowego nakazu eksmisji zajęło kolejny rok, w którym Piotr L. nie zapłacił za wynajem ani złotówki.

- To już był szczyt bezczelności. Na jednej sprawie sądowej powiedział ze skruszoną miną, że wszystko odda co do grosza, a na drugiej, że będzie tam tak długo, aż go komornik z policją wyprowadzi – mówi Barbara Szczypka.

- Wyrok mówił o eksmisji Piotra L.  i pozostawieniu lokalu wolnego od osób i rzeczy. Komornik zaniechał tych czynności, przez telefon informując mnie, że zamieszkuje tam jeszcze jedna osoba (konkubina Piotra L.), która rzekomo ma tytuł prawny do lokalu – dodaje Mateusz Pietrzykowski.

Jak twierdzi pan Mateusz, konkubiny Piotra L. nie było przy podpisywaniu umowy. Dlatego jej podpis nie figuruje na tym dokumencie. Zdaniem komornika sprawę powinien rozstrzygnąć sąd. Uzyskanie wyroku eksmisji dla konkubiny i jej dziecka to kolejne miesiące.

- Gdyby w wyroku eksmisyjnym była wymieniona też jego konkubina, to już by było po eksmisji. Proszę zrozumieć, że ja wyeksmituję pana L., a on sobie wieczorem wróci do tego domu, bo tam będzie jego konkubina – powiedział nam komornik zajmujący się sprawą.

Pan Mateusz ma dziś ponad 350 tys. zł długu z powodu swojego lokatora. Bank, w którym wziął kredyt hipoteczny na zakup mieszkania i spółdzielnia mieszkaniowa, skierowali sprawę do komornika. Pan Mateusz ma na utrzymaniu narzeczoną i roczną córeczkę. Od kilku miesięcy rodzina musi  utrzymywać się za 1600 zł, czyli z połowy pensji pana Mateusza.

- On nie płaci ani złotówki , a my zastanawiamy się, czy jutro, czy za miesiąc wylądujemy na bruku – mówi Barbara Szczypka.

- Sprawa jest w sądzie i ja mieszkanie opuszczę pod koniec marca, to wszystko – powiedział nam Piotr L.

Pan Mateusz obawia się o przyszłość swoją i rodziny. Komornik banku i spółdzielni chce zlicytować mieszkanie za 218 tys. zł. Jeśli do tego dojdzie, pan Mateusz przez wiele następnych lat będzie spłacał pozostałą kwotę długu po lokatorze.*

* skrót materiału

Reporter: Milena Sławińska

mslawinska@polsat.com.pl