Wypadek zniszczył im życie. Kierowca nie miał prawa jazdy

Tak naprawdę to cud, że żyją. W połowie stycznia Lilianna i Paweł Golimowscy z Kowal koło Gdańska wracali samochodem do domu, kiedy czołowo uderzył w nich kierowca z naprzeciwka. Mężczyzna nie wyrobił się na zakręcie. Nie miał prawa jazdy. W wypadku najbardziej ucierpiała pani Lilianna, która była w ciąży oraz jej półtoraroczna córka Maja. Dziewczynka do dziś przebywa w szpitalu. Straciła wzrok, nie mówi i doznała porażenia czterokończynowego.

- Rano byliśmy z mężem na USG. Pokazywaliśmy Majeczce maleńką dzidzię, którą tak głaskała w brzuszku. Już nie dojechaliśmy do domu – wspomina pani Lilianna, mama Mai, Leny, Julii i Klaudii.

- 15 stycznia w godzinach popołudniowych zostaliśmy powiadomieni, że doszło do wypadku drogowego na ulicy Świętokrzyskiej w Gdańsku. Dwudziestolatek stracił panowanie nad pojazdem i zderzył się z jadącym naprzeciwko fordem – opowiada Magdalena Michalewska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

- Żona siedziała z tyłu z dziećmi. Chciałem, żeby pomógł mi wyciągnąć ich, to nie. Wyciągnął telefon i tylko było: o k…, ja p…, co ja zrobiłem. I tylko się śmiał. Usiadł na barierach, dzwonił i się śmiał. I nigdy mu tego nie zapomnę, tego szyderczego uśmiechu. Żonę ocuciłem. Zaczęliśmy wyciągać Majkę, już była sina w foteliku. Krzyknąłem, że musimy reanimować, to jakiś pan położył kurtkę na asfalcie. Ja robiłem wdechy, a on masował serce. Do przyjazdu karetki – relacjonuje Paweł Golimowski.

Pani Lilianna była w siódmym miesiącu ciąży. Lekarze musieli wykonać cesarskie cięcie. Kobieta miała uszkodzony kręgosłup, połamane kończyny, żebra, wycięto jej śledzionę. Ich dwuletni siostrzeniec doznał urazu kręgosłupa. W najcięższym stanie była półtoraroczna Maja. Dziewczynka miała liczne złamania kości czaszki. Wskutek wypadku straciła wzrok, nie mówi, ma porażenie czterokończynowe. Cały czas jest pod opieką lekarzy w szpitalu.

- Majka się nie komunikuje, żadnych oznak nie daje, czy coś ją boli, cokolwiek – mówi pan Paweł.

- Stan dziewczynki ciągle jest dość ciężki. Podstawowym problemem jest, że nie widzi i rokowania co do odzyskania wzroku nie są dobre – tłumaczy Tomasz Łopaciuk, ortopeda ze Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie.

- Ciężko jest patrzeć, kiedy przed wypadkiem bawiła się misiami, ze swoim bratankiem, a teraz praktycznie leży, nie uśmiecha się, nie chodzi, nie je truskawek, które dla niej tatuś posadził – dodaje Lilianna Golimowska.

Sprawca wypadku nie miał prawa jazdy. Jechał samochodem bez przeglądu i ubezpieczenia. Jego matka twierdzi, że nie wiedziała, że zabrał samochód. Dwudziestolatkowi grozi osiem lat więzienia. Nie został aresztowany.

- Co to w ogóle ma być, że on dostał dozór policyjny? Dla mnie to on przy każdej operacji powinien stać z policjantem i na to wszystko patrzeć – mówi Paweł Golimowski.

Rozmowa ze sprawcą wypadku:

- Byłem trzeźwy.
- Nie był pan pod wpływem narkotyków?
- Nie byłem pod wpływem narkotyków ani alkoholu.
- To co się stało podczas tego wypadku?
- Możliwe, że jechałem za szybko.
- Czy prawdą jest, że pan dalej jeździ samochodem bez prawa jazdy?
- Nie.
- Ale w internecie są cały czas informacje, że pan dalej jeździ samochodem.
- Ale ktoś mnie za rękę złapał? Nie jeżdżę.

- My wiemy, że on źle zrobił i, uwierzcie, on sobie z tego zdaje sprawę. Jego winą było to, że był bez prawa jazdy. On jechał wtedy do pracy. Wychodził do pracy o 5.10 z kolegą. Ja nie miałam pojęcia, że wziął samochód. Nie wiem, co mu odbiło – mówi matka sprawcy wypadku.

Pani Lilianna i pan Paweł wychowują cztery dziewczynki. Trzy z nich to ich rodzone córki, dla jednej są rodziną zastępczą. Od czasu wypadku pan Paweł nie pracuje, w domu brakuje pieniędzy. Pani Lilianna przez dwa miesiące była przykuta do łózka. Teraz porusza się o kulach. Nikt  nie traci  nadziei, że półtoraroczna Maja kiedyś wróci do domu.

- Nadzieja umiera ostatnia. Tylko to mamy. Wierzę, że będzie dobrze. Nie po to mi się udało ją uratować, żeby było źle – mówi wzruszony pan Paweł.*

* skrót materiału

Reporter: Milena Sławińska

mslawinska@polsat.com.pl