Cztery operacje w ciągu miesiąca. Pacjent zmarł

Do konińskiego szpitala na początku kwietnia tego roku trafił pan Zbigniew Malida. Okazało się, że ma guza nerki i niezbędne jest jej wycięcie. Niestety, pan Zbigniew po kilku dniach od opuszczenia szpitala, musiał do niego powrócić. W ciągu niespełna miesiąca przeszedł kolejne operacje. Pan Zbigniew zmarł w czerwcu. Przyczyną zgonu, mimo nowotworu, była niewydolność jelit, jednak pan Zbigniew nigdy nie miał z nimi problemu.

Na początku kwietnia tego roku pan Zbigniew Malida źle się poczuł. 64-letni mężczyzna trafił do szpitala w Koninie. Po badaniach okazało się, że mężczyzna ma guza nerki.  Podjęto decyzję o wycięciu całego organu.


- Jak wywozili męża z operacji, to lekarz powiedział, że wszystko jest w porządku. Nie ma przerzutów, jest czysto – mówi Zofia Malida, żona pana Zbigniewa.


Po kilku dniach od wycięcia nerki stan pana Zbigniewa pogorszył się. Lekarze zdecydowali o drugiej operacji. Po tygodniu przeprowadzono trzecią operację, potem jeszcze jedną. Pan Zbigniew w ciągu niecałego miesiąca był operowany cztery razy.


- Zapytałem lekarza, po co jest ta druga operacja, to powiedział, że jelito grube dostało się w miejsce wyciętej nerki i trzeba poukładać jelita. Zabrano tatę na trzecią operację,  gdzie usunięto 25 centymetrów jelita cienkiego,  bo stwierdzono, że zrobiły się zrosty i martwica   – mówi Rafał Malida, syn pana Zbigniewa.


Reporter: Czy to możliwe, że przy pierwszej operacji zostało coś uszkodzone?


- W mojej ocenie nie, to była po prostu sytuacja, która wynikła u tego pacjenta. W moim przekonaniu nie można mówić tutaj o błędzie w sztuce – mówi Leszek Sobieski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie.


Pani Zofia i jej synowie byli w szoku, że tyle razy pan Zbigniew był na stole operacyjnym. W dodatku z powodu jelit, które - jak twierdzą - przed trafieniem 64-latka do szpitala, działały prawidłowo. Pan Rafał postanowił nagrać rozmowy z lekarzami.


- Nie ma w ogóle przekazu między lekarzem prowadzącym a chirurgiem i innym lekarzem. Jeden lekarz mówi coś innego niż drugi. Nie jestem w stanie tego ogarnąć, to nie jest fabryka, to jest szpital - mówi Daniel Malida, syn pana Zbigniewa.


- Z informacji, które ja posiadam, nie doszło do błędnego rozpoznania – mówi Leszek Sobieski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie.


Pan Zbigniew zmarł 7 czerwca tego roku. Jego rodzina nie może się z tym pogodzić. Żona i synowie 64-latka postanowili wynająć prawnika, chcą aby sprawa trafiła przed sąd.


- Do tej pory nie możemy się z tym pogodzić, bo jeżeli człowiek idzie na wycięcie nerki, to dlaczego ma uszkadzane jelita, a jelita były badane i były zdrowe. A tutaj w akcie zgonu pacjenta mamy wpisane, że ojciec miał nowotwór nerki, a zmarł na niewydolność jelit – mówi Rafał Malida, syn pana Zbigniewa.


-  Ojciec odszedł. Walczył za Polskę i teraz my będziemy walczyć za niego. Nie odpuścimy – mówi pan Daniel. *


*skrót materiału


Reporterka:  Angelika Trela


atrela@polsat.com.pl