Pedofil recydywista nie pójdzie do więzienia

Tomasz Ł. podczas przerwy w odbywaniu kary za gwałt na 14-latku, zgwałcił 5-letniego syna sąsiadki. Wszystko nagrał telefonem komórkowym. Mężczyzna usłyszał zarzut gwałtu na nieletnim, ale do więzienia już nie pójdzie, bo choruje. Udało nam się z nim porozmawiać. Zapytaliśmy też matkę 5-latka, dlaczego zostawiła dziecko z tak niebezpiecznym człowiekiem.

Miesiąc temu policjanci ze Świdnicy w mieszkaniu 26-letniego Tomasza Ł. znaleźli nagranie, na którym widać jak gwałci on 5-letnie dziecko. Okazało się jednak, że mężczyzna nie może trafić za to do więzienia, ponieważ jest ciężko chory na stwardnienie rozsiane. Mężczyzna twierdzi, że nie pamięta tego zdarzenia.

- Nie przypominam sobie. Zaskoczyli mnie, że jakiś filmik jest. Ja nic takiego nie pamiętam – mówi Tomasz Ł.
Reporter:  Sąsiadka dziecko zostawiła u pana. Na tym filmiku podobno widać, jak pan to dziecko…
- Ja nie widziałem żadnego filmiku. Przedstawiono mi zarzut i tyle. Ja nic na razie nie wiem. Jak widać – nie chodzę. Nie mam jak się dowiedzieć. Jestem na 90 proc. pewny, że nic nie było. Alkoholu nie nadużywam, narkotyków nie biorę, ale jest choroba. Wiadomo, jak postępuje stwardnienie rozsiane. Są nieraz zaburzenia pamięci, jakieś takie rzeczy.

- Zabezpieczono telefon komórkowy, na którym była nagrana scena obcowania płciowego podejrzanego z małoletnim, 5-letnim pokrzywdzonym w formie stosunku oralnego. Mężczyzna cierpi na stwardnienie rozsiane i w aktualnym stanie zdrowia nie może być pozbawiony wolności – informuje Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy.

Matka skrzywdzonego dziecka nie była w stanie obejrzeć nagrania. Widziała pierwszych kilka sekund, na których widać jej syna. To on powiedział jej o tym, co zrobił Ł.

- Nie wiedziałam, co mam w ogóle dziecku powiedzieć. Rozmawiałam ze swoim terapeutą, jak mam rozmawiać. Powiedział, żebym go tylko wysłuchała, później tylko przytuliła i nie pytała o szczegóły. To, co będzie chciał, to powie sam.
Przytuliłam go i tyle. Jeszcze się mnie zapytał, czy ja nie będę zła na niego. Nie wiem, co mu Tomek naopowiadał. Pewnie go zastraszył - powiedziała.

- Mamy z jednej strony pokrzywdzonego chłopca. Czyn jest wyjątkowo perfidny, społecznie niebezpieczny. A z drugiej strony mamy podejrzanego, wobec którego nie możemy stosować żadnych środków karnych – komentuje Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy.

Tomasz Ł. miał zgwałcić pięciolatka będąc w trakcie przerwy w odbywaniu kary za zgwałcenie innego – 14-letniego chłopca. W drugim przypadku mężczyzna nie widzi niczego złego.

- Wtedy akurat młodszy byłem. 19 lat miałem, no i sobie żyłem z chłopaczkiem, co miał 14 lat. A później wszystko się posypało, no to obrócili to tak, że ja go zgwałciłem – twierdzi.

Matka 5-latka wiedziała, za co został skazany. Dlaczego zostawiła u niego dziecko?

- Bo mu ufałam. Znamy się od dziecka. Zapewniał mnie od początku, kiedy wyszedł na przerwę w odbywaniu kary, że nic by Szymonowi nie zrobił – odpowiada.
Stan zdrowia Tomasza Ł. pogarsza się każdego dnia. Niestety, wszystko wskazuje na to, że nawet jeżeli zostanie skazany, nigdy nie trafi do więzienia.

- Jak coś mu zrobię, to mnie zamkną, dziecko zabiorą. Nic nie mogę. Policjant powiedział, że nawet jeśli ktoś mu coś zrobi, to od razu przyjeżdżają do mnie – powiedziała matka skrzywdzonego dziecka.*

* skrót materiału

Reporter: Jan Kasia

jkasia@polsa.com.pl