Po 50 latach okazało się, że… nie jest mężatką

Danuta Piątek myślała, że przez 50 lat stanowiła wzorowe małżeństwo z panem Stanisławem. Dostała za to nawet medal od prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kiedy pan Stanisław zmarł, okazało się, że 85-latce renta po nim nie przysługuje, bo dla ZUS-u małżeństwem nie byli.

Danuta Piątek ma 85 lat. Myślała, że od 50 lat jest mężatką. W czerwcu tego roku, po śmierci męża okazało się, że według prawa zamężna nie jest.

- Całe życie razem, wychowywali nas czworo. Byli bardzo dobrym małżeństwem – mówi Marianna Bora, córka pani Danuty.

85-letnia kobieta nie wstaje z łózka. Opiekuję się nią córka. Pani Danuta zgłosiła się do ZUS-u po rentę rodzinną  po zmarłym mężu Stanisławie, który był kolejarzem. Wtedy pojawił się problem. Okazało się, że renta jej nie przysługuje, bo nie była żoną pana Stanisława.

- Byliśmy dobrym małżeństwem. W życiu mąż na mnie nie zaklął ani ja na niego. Nigdy nie kłóciliśmy się, nigdy szumu w domu nie było – mówi pani Danuta. 

- Decyzja w tej sprawie (renty rodzinnej) nie została jeszcze wydana ta sprawa cały czas jest analizowana i nie możemy powiedzieć, że odmówiliśmy prawa do renty. Zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające – mówi Monika Kiełczyńska z  ZUS w Łodzi

Urząd Miasta w Piotrkowie Trybunalskim wystawił akt zgonu z adnotacją, że pan Stanisław był żonaty.

- Zrobiliśmy to na podstawie dokumentów dostępnych tego dnia:  dowodu osobistego zmarłego oraz jego małżonki oraz państwowej bazy numerów PESEL – tłumaczy Jarosław Bąkowicz z piotrowskiego ratusza.

Pani Danuta i pan Stanisław wzięli ślub w 1953 roku w Sulejowie w województwie łódzkim. Po dwóch latach małżeństwo się rozwiodło. Ale w 1956 roku pani Danuta i pan Stanisław ponownie wzięli ślub, tym razem kościelny. Jak twierdzi starsza pani, w 1968 roku wzięli również drugi ślub cywilny. Problem w tym, że nie ma żadnych dokumentów to potwierdzających.

- Co chcą niech robią, ja wiem, że ślub był – mówi pani Danuta.

- Pani w Sulejowie powiedziała mi, że wtedy się pisało na maszynie i urzędniczka mogła napisać, a nie wpisać. Urzędniczka nie żyje, świadkowie też  - opowiada Marianna Bora, córka pani Danuty

Pani Danuta i pan Stanisław przez wszystkie lata myśleli, że są małżeństwem.
Mieli dowody osobiste z adnotacją o stanie cywilnym, pani Danuta miała zniżki kolejowe jako żona kolejarza, małżeństwo razem się również rozliczało w urzędzie skarbowym. W 2007 roku pani Danuta i pan Stanisław zostali odznaczeni medalem za długoletnie pożycie małżeńskie od prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

- Pan Stanisław zgłosił się do USC i oświadczył, że pozostaje w długoletnim związku małżeńskim. Informacje te zostały sprawdzone w bazie danych, załączył akt ślubu – mówi Barbara Kielanowska z Urzędu Gminy w Rozprzy.

Jak państwo Piątkowie funkcjonalni jako małżeństwo tyle lat? Tego nie wiadomo.
Urzędnicy twierdzą, że pani Danuta i pan Stanisław posługiwali się odpisem aktu pierwszego ślubu z 1953 roku. Dokument wydano w 1968 roku i nikt nie wpisał wówczas adnotacji o rozwodzie.

- Prawdopodobnie w 1968 roku jedno z małżonków zgłosiło się po odpis i on został wydany bez tej adnotacji o rozwodzie. I oni się dalej tym odpisem posługiwali – informuje Małgorzata Hamczyk z Urzędu Stanu Cywilnego w Sulejowie.

Pani Danuta czeka na ostateczną decyzję ZUS-u. Staruszka jest na utrzymaniu córki-emerytki. Pani Danuta z pomocy społecznej dostaje niecałe 500 zł.

- Te pieniądze wystarczają na pampersy, podkłady i chusteczki – mówi Marianna Bora, córka pani Danuty.*

* skrót materiału

Reporter: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl