Dzieci okradły kręgielnię

Zuchwały skok nieletnich na restaurację i kręgielnię w Kętrzynie. 12-letni Kamil i 13-letni Kacper ukryli się na terenie lokalu, a gdy wszyscy wyszli, opróżnili jego kasę! Poczekali do rana i wyszli niepostrzeżenie z pieniędzmi.

Kradzieży dokonano ponad miesiąc temu w Restauracji i Kręgielni City Club. Pracownicy lokalu, którzy przejrzeli zapis z monitoringu przecierali oczy ze zdumienia. Okazało się, że napadu w środku nocy dokonały dzieci.

- Chłopcy dzień wcześniej kręcili się koło klubu. Niepostrzeżenie przeszli toalety, potem przebiegli na kręgielnię i schowali się w naszej maszynowni. Obsługa ich nie zauważyła – opowiada Anna Siarnecka, menedżer lokalu.

Kiedy pracownicy zamknęli lokal i wrócili do domów, chłopcy wyszli z ukrycia. Z baru ukradli 340 zł.

- Mamy czujki przy drzwiach. Kiedy chcieli wyjść, włączył się alarm. Przyjechała ochrona, ale lokal był zamknięty. Chłopcy schowali się w maszynowni i spędzili w niej całą noc – opowiada Anetta Dluska-Pietras, właścicielka lokalu.

Na monitoringu wyraźnie widać, jak 12-letni Kamil i 13-letni Kacper kradną pieniądze z kasy. Wcześniej pod okiem kamery zamaskowali się. Na zabezpieczonym nagraniu można też zauważyć, jak chłopcy dodatkowo plądrują szuflady i znikają.

- Kiedy przyszła pani sprzątająca, nie wychylili się, bo wiedzieli, że drzwi są pozamykane. Dopiero gdy przyszła zmiana następnego dnia, przeczołgali się, bo domyślali się, że są kamery i czujki ich wychwycą. Posiedzieli w holu i wyszli – mówi Anetta Dluska-Pietras, właścicielka lokalu.

Pracownicy restauracji i kręgielni natychmiast powiadomili policję. Stróże prawa nie mieli najmniejszego trudu, aby ustalić sprawców napadu. Chłopcy byli doskonale im znani.

- Były wobec nich wielokrotnie przeprowadzane interwencje policji za przejaw demoralizacji i czyny karalne. Głownie dotyczyły ucieczek z domu, nierealizowania obowiązku szkolnego, kradzieży i niszczenie mienia.  Zdarzało się nawet, że interweniowaliśmy średnio raz w tygodniu – informuje Monika Danielak z Komendy Powiatowej Policji w Kętrzynie.

Dotarliśmy do matki i ojczyma 13-letniego Kacpra. Okazuje się, że rodzice nie obwiniają siebie za demoralizację syna. Z jego zachowaniem nie radzi sobie także szkoła ani kurator sądowy.

Rozmowa z matką 13-letniego Kacpra:

Reporter: On ma sporo na sumieniu.
- No, ma, ale wie pan, jacy są ludzie, obarczają tym rodziców.
- A w nocy, kiedy okradł restaurację, nie zastanawiała się pani gdzie jest?
- Nie wiedziałam, gdzie jest. Zgłosiliśmy sprawę na policję.
- Tego samego wieczoru?
- Nie. Problem w tym, że dzieci próbują rządzić rodzicami.

Jak nas poinformował olsztyński sąd, 13-letni Kacper teoretycznie od maja przebywa w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Malborku za swoje liczne wybryki. Mimo to, okazuje się, że wszyscy są bezradni w sprawie zachowania chłopców.

- Kacper w sierpniu uzyskał przepustkę z ośrodka. W związku z tym mógł na określony czas powrócić do domu. W tym czasie doszło do popełnienia kolejnego czynu karalnego – mówi Agnieszka Żegarska z Sądu Okręgowego w Olsztynie.
Reporter: Ani ośrodek, ani kurator nie pomogli. On dalej popełnia czyny zabronione.
- Wszystko, co można było zrobić, sąd rejonowy zrobił.

Ojciec 12-stoletniego Kamila po ostatnim wybryku sam zdecydował o umieszczeniu syna w ośrodku socjoterapeutycznym z internatem. Chce go odciąć od kolegów, którzy mają na chłopca negatywny wpływ. Jeszcze nie tak dawno chłopak potrafił nawet przez 5 dni nie przychodzić do domu.

Reporter: Co ma jeszcze na sumieniu?
Ojciec Kamila: Wszystko.
- Pobił kogoś?
- No... Zdarzyło mu się. On ma opinię z Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego z Mrągowa, że jest dopiero we wczesnym stopniu demoralizacji, że z niego można coś zrobić, bo z Kacpra to nic.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl