Afera komórkowa w Hrubieszowie

Pani Maria Warchoł z Hrubieszowa chciała wybudować nową komórkę na miejscu starej, która była ruiną. Komórka była jej niezbędna, żeby składować zimą opał. Myślała, że wszelkie pozwolenia będą jedynie formalnością. Niestety, tak się nie stało, a w tle całej sprawy pojawił się wątek korupcyjny.

68-letnia Maria Warchoł z Hrubieszowa musiała odnowić walącą się komórkę na opał. W 2012 roku zgłosiła sprawę do Wydziału Architektury i Budownictwa w Starostwie Powiatowym.  Naczelnik zażądał projektu budowlanego.  Pani Maria zapłaciła 2 tysiące złotych za projekt, ale dostała zgodę tylko na remont, a nie na budowę.


- Chciałam odbudować swoją komórkę, która nie miała z tyłu ściany, nie miała połowy dachu. To była ruina – mówi Maria Warchoł, która nie może odbudować  komórki.


Podczas remontu komórka rozleciała się. Dlatego pani Maria postawiła nową na planie starej. Wtedy jej sąsiadka poinformowała urząd, że komórka jest samowolą budowlaną. Ten nakazał rozbiórkę. Odwołania do sądów nic nie dały. Pani Maria walczyła na drodze sądowej o miejsce, gdzie mogłaby składować opał. Niestety nic nie wskórała. Za to sprawa komórki trafiła do miejscowej prokuratury, bo pojawił się wątek korupcyjny.

 

 Rozmowa  pani Marii z naczelnikiem Wydziału Architektury i Budownictwa: 

 

- Przyniosłam panu kawę, pan tej kawy nie przyjął.  Powiedział pan,  że kawy nie pije. Przyniosłam na drugi dzień panu wódkę, pan tę wódkę przyjął – mówi pani Maria.


- Jaką wódkę? Nigdy nic takiego nie było. Teraz może pani wszystko powiedzieć – mówi Zygmunt Kopera, naczelnik Wydziału Budownictwa i Architektury w Starostwie Powiatowym w Hrubieszowie.


- I potem pan chciał 500 złotych. Ja się nie boję, ja to powiem. Mąż był świadkiem – mówi pani Maria.


 - Nigdy w życiu 20 groszy łapówki nie wziąłem, tyle lat już tu pracuję i nic takiego nie było – odpiera Zygmunt Kopera,  naczelnik Wydziału Budownictwa i Architektury w Starostwie Powiatowym w Hrubieszowie.

 

- Prokurator Rejonowy w Hrubieszowie zdecydował umorzyć tę sprawę. Prokurator uznał, że to wręczenie miało charakter zwyczajowy. Była to forma prezentu i prezent nie miał związku z późniejszymi losami tego postępowania. Podobnie rozstrzygnął kwestię z żądaniem uzyskania kwoty 500 złotych.  Prokurator uznał, że w tym zakresie również, o ile takie żądanie miało miejsce, to nie miało i nie mogło mieć wpływu  na późniejsze losy tego postępowania – mówi Bartosz Wójcik, rzecznik prasowy  Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

 

 Ciąg dalszy rozmowy w urzędzie:

 

- Powiedział pan, że nie da pan zgody na budowę – mówi pani Maria.


-  Bo projektu nie było - mówi Zygmunt Kopera, naczelnik Wydziału Budownictwa i Architektury w Starostwie Powiatowym w Hrubieszowie.


 -  Jak nie było? – pyta pani Maria.


 - Projekt był, tylko nie spełniał warunków. Były w nim braki. Gdyby ten projekt do mnie wrócił, ja dałbym  pozwolenie. Ten projekt do mnie nie wrócił - mówi Zygmunt Kopera, naczelnik Wydziału Budownictwa i Architektury w Starostwie Powiatowym w Hrubieszowie.


 Reporter: Czy dzisiaj można tę sprawę załatwić pozytywnie?


 - W taki sposób, żeby przynieść dokumentację i pozwolenie na budowę będzie wydane - mówi Zygmunt Kopera, naczelnik Wydziału Budownictwa i Architektury w Starostwie Powiatowym w Hrubieszowie. *

 

*skrót materiału

 

Reporter: Małgorzata Pietkiewicz

 

mpietkiewicz@polsat.com.pl