Zasłoniła matkę przed ciosami nożem. Jest sparaliżowana, nie ma za co żyć

Wioleta Milewska próbowała ratować mamę przed ciosami nożem, zasłaniając ją własnym ciałem. W efekcie jest częściowo sparaliżowana i nie ma z czego żyć, a jej oprawca – oskarżony o zabójstwo ojciec – ma większe prawa niż ona. Pani Wioleta utrzymuje się z 600 zł zasiłku. Kilkukrotnie wnioskowała do ZUS-u o rentę. Za każdym razem odpowiedź była odmowna.

Pani Wioleta ma 20 lat. Rok temu, broniąc mamę przed ciosami zadawanymi przez ojca, stała się kaleką.

- To była najgorsza rzecz, jaką w życiu widziałam. Człowiek leży koło najbliżej osoby i nie może nic zrobić, nie może jej uratować, nie może powiedzieć: mamo wstań, podnieś się. Po prostu leżysz i czekasz na śmierć. Wykrwawiasz się i wiesz, że twoja mama obok też - rozpacza.

Tragedia rozegrała się 19 lipca ubiegłego roku w domu w Drewnowie nieopodal Fromborka . 59-letni ojciec pani Wiolety wszczął po pijaku awanturę. Młoda kobieta postanowiła zadzwonić po policję. To nie spodobało się jej ojcu.

- Otworzył drzwi, powiedział: taka jesteś córka? Na własnego ojca? I zbiegł na dół. Wziął największy nóż, jaki ma i zaczął wymachiwać, że nas pozabija, że jestem fałszywą córką, odruchowo wzięłam mamę za plecy. Dźgnął mamę, gdy ona upadała, odruchowo odwróciłam się, żeby ją chwycić. Wtedy i mnie dźgnął, w plecy – wspomina Wioleta Milewska.

57-letnia mama pani Wiolety nie miała szans. Jeden z kilku zadanych ciosów trafił prosto w serce. Zmarła na miejscu. Wioleta trafiła do szpitala.

- Tam potwierdziły się obawy, że rdzeń został przecięty, w 70 procentach, została sparaliżowana od pasa w dół – mówi Dawid Jurewicz, narzeczony pani Wiolety.

Tuż przed przyjazdem policji ojciec pani Wiolety sam lekko ugodził się w klatkę piersiową. W lipcu tego roku prokuratura oskarżyła go o zabójstwo żony i usiłowanie zabójstwa córki. Grozi mu dożywocie, ale proces nawet nie ruszył.

- To z uwagi na stan zdrowa oskarżonego, który w chwili obecnej przebywa w szpitalu w Bydgoszczy na oddziale chirurgii. Ma schorzenia typu miażdżycowego, przechodzi kolejne zabiegi chirurgiczne – informuje Rajmund Kobiela z Prokuratury Rejonowej w Braniewie.

- Ojciec zabawił się w Boga i stwierdził, że może odbierać życie komu chce i kiedy chce. A teraz siedzi w więzieniu, ma opiekę lekarską, nic mu nie brakuje. Człowiek nie może się przez pół roku do kardiologa dostać. A on ma wszystko. Jak lekko zachoruje, to do najlepszych lekarzy go wożą – opowiada pani Wioleta.

Sparaliżowana dwudziestolatka zwróciła się do ZUS-u o rentę. Socjalna jej się nie należy, bo w chwili wypadku nie była już uczennicą. Po mamie – też nie, bo ta pracowała dorywczo. Dziewczyna poprosiła więc o rentę dla tych, których wypadek zdarzył się w szczególnych okolicznościach - w czasie ratowania życia innych. Ale i tu ZUS powiedział: nie.

- Dostałam odmowę, że awantura domowa w to się nie wlicza. Gdybym ratowała ludzi z pożaru, z powodzi to tak, a tu się nie wlicza – tłumaczy Wioleta Milewska.

- Te przepisy mówią wyraźnie o tym, że należy się osobom z ochotniczej straży pożarnej, czy też wolontariuszom – informuje Monika Górecka, regionalny rzecznik prasowy ZUS w Olsztynie. W rozmowie z nami urzędniczka poprosiła, by sparaliżowana kobieta jeszcze raz złożyła wniosek o rentę. - Sprawa została nagłośniona. Będziemy przyglądali się jej jeszcze raz w naszej centrali. Sprawdzimy, czy w jakiś inny sposób można pomóc pani Wiolecie – dodała rzecznik.

Póki co pani Wioleta zostaje z niczym. Dzięki ogromnej woli walki, mimo 70-procentowego uszkodzenia rdzenia, potrafi przejść z chodzikiem kilka metrów. Ale bez codziennej, profesjonalnej rehabilitacji kolejnych kroków nie zrobi. 

- Koszt jednego turnusu rehabilitacyjnego to 700-1200 zł, więc jeżeli zbierze się grupa osób, to uzbieranie takiej kwoty nie będzie bardzo wymagające – mówi Aleksandra Jakimczuk, dziennikarka IKAT Gazeta Braniewska.

- To przykre, że człowiek nie może zarobić na życie swoją ciężką pracą, tylko musi prosić innych o pomoc – rozpacza pani Wioleta.*

* skrót materiału

Reporter: Irmina Brachacz-Przesmycka

ibrachacz@polsat.com.pl