Tracą dach nad głową. Znikąd pomocy

Joanna Zawidzka do końca czerwca musi znaleźć mieszkanie dla siebie i pięciorga dzieci w wieku od 11 do 17 lat. Nowy właściciel domu w Lipnie, w którym do tej pory wynajmowała pokój z kuchnią, wypowiedział jej umowę. Kobieta jest zrozpaczona. Nikt w okolicy nie chce wynająć mieszkania tak licznej rodzinie, a miasto twierdzi, że nie ma wolnych lokali komunalnych.

Joanna Zawidzka 9 lat temu rozwiodła się. Samotnie wychowuje pięcioro dzieci w wieku od 11 do 17 lat. Od 10 lat mieszka w domu w Lipnie niedaleko Torunia. Pani Joanna i jej dzieci zajmują dwa pomieszczenia: kuchnię i pokój. Razem około 20 metrów kwadratowych.

- Najstarsza córka chodzi do technikum, na zawód mechatronika. Młodsza jest sportowcem, ma już jakieś osiągnięcia, medale, puchary. A reszta, jak inne normalne dzieci w całej Polsce. Niczym się nie martwiliśmy, nie ma łazienki, nie ma jakiejś tam willi, jakichś większych pomieszczeń, ale było dobrze – opowiada pani Joanna.

10 lat temu pani Joanna wynajęła pomieszczenie w domu w Lipnie. Kiedy zmarł właściciel nieruchomości, jego rodzina sprzedała działkę i dom. Nowy właściciel chce, żeby pani Joanna wyprowadziła się do końca czerwca.

- Przyszedł i poinformował, że potem wjeżdżają maszyny. On ma święte prawo do tego, jest właścicielem, wydał na to swoje pieniądze, tak że nie mam do niego pretensji – mówi pani Joanna.

Pani Joanna zaczęła szukać mieszkania do wynajęcia. Bez powodzenia. Postanowiła poprosić o pomoc burmistrza. Ten twierdzi, że wolnych mieszkań socjalnych i komunalnych nie ma.

- Pani Joanna złożyła stosowny wniosek o mieszkania komunalne w 2014 roku. Mamy 300 takich wniosków złożonych i ludzie cyklicznie się pojawiają – twierdzi Paweł Banasik, burmistrz Lipna.
 
- Ludzie nie chcą wynająć, a jak mówię, że mam pięcioro dzieci, to nawet nie chcą słuchać – twierdzi Joanna Zawidzka.
 
- Będziemy starali się uczynić wszystko, żeby wskazać jej mieszkanie, jeżeli tylko będziemy mieli wolne – powiedział burmistrz.

Kobieta zaczęła pracę w sklepie ogrodniczym, żeby zapewnić swoim dzieciom wszystko, czego potrzebują. Nie dopuszcza do siebie myśli, że zamieszkają na ulicy.

- Boję się, że jeżeli nie znajdę kąta, to będzie tak, że zwyczajnie zabiorą mi dzieci – mówi Joanna Zawidzka.*

* skrót materiału

Reporter: Angelika Trela

atrela@polsat.com.pl