Rozwód w sądzie, w banku - nie

Łatwiej się rozwieść w sądzie, niż w banku. Boleśnie przekonała się o tym pani Marzena z Piotrkowa Trybunalskiego. Kobieta w 2012 roku rozwiodła się mężem. Rok później w trakcie ugody sądowej pani Marzena zrzekła się własności ich wspólnego mieszkania, a jej były mąż wziął na siebie obowiązek spłacenia wspólnie zaciągniętego kredytu. Niestety po kilku miesiącach od zawarcia ugody okazało się, że mężczyzna ma problem ze spłatą zadłużenia, a bank domaga się od pani Marzeny spłaty kredytu.

37-letnia pani Marzena z Piotrkowa Trybunalskiego w 2012 roku  rozwiodła się mężem. Rok później w trakcie ugody sądowej zrzekła się własności ich wspólnego mieszkania obciążonego hipoteką, a jej były mąż wziął na siebie obowiązek spłacenia wspólnie zaciągniętego kredytu. Niestety po kilku miesiącach od zawarcia ugody w sądzie, okazało się, że mężczyzna ma problem ze spłatą zadłużenia.


- Na początku zaczęło się to tak, że nie spłacił jednej raty, ale po dwóch miesiącach starał się wyrównać ten dług. Niestety po upływie roku zadłużenie rosło, dostałam tylko kolejne pisma z banku – mówi pani Marzena, która musi spłacać kredyt byłego męża.


Bank wezwał panią Marzenę do spłaty zaciągniętego na 30 lat kredytu, czyli ponad 50 tysięcy złotych. Okazało się,  że ani rozwód, ani zawarta przed sądem ugoda dla banku nie mają żadnego znaczenia. I choć pani Marzena nie jest już właścicielem mieszkania, cały czas dla banku nie przestała być kredytobiorcą.


- Dla banku ten dokument jest nieważny. Wysyłałam pisma do banku z prośbami, żeby móc nie brać udziału w tym kredycie, ale bank mi odmówił, ponieważ powiedział, że ta ugoda dla nich się kompletnie nie liczy – mówi pani Marzena.


Oto oświadczenie banku:

 

"Ugoda sądowa dotycząca podziału majątku nie ma wpływu na zmianę zapisów umowy kredytu hipotecznego oraz na zakres odpowiedzialności kredytobiorców wobec banku. W opisywanej sytuacji bank nie był stroną postępowania sądowego, a ugoda została zawarta wyłącznie pomiędzy współkredytobiorcami - odpowiedzialność za spłatę kredytu pozostała solidarna.”


- Mógłby sprzedać to mieszkanie.  Z kredytem hipotecznym tez można sprzedać mieszkanie i po prostu zamienić na mniejsze, spłacić dług i po prostu miałby spokój i ja też – mówi pani Marzena.


Kobieta czuje się oszukana przez byłego męża i mecenasa, który reprezentował ją w czasie podpisywania ugody sądowej z mężem. Jak twierdzi pani Marzena adwokat miał zapewnić ją, że sama ugoda gwarantuje jej bezpieczeństwo w razie problemów ze spłatą kredytu przez byłego męża.


- Pan mecenas przekonywał mnie podczas przerwy w rozprawie, że to będzie jedyne, najlepsze dla mnie rozwiązanie, że jeśli to podpisze, to będę miała święty spokój – mówi pani Marzena.


- Sprawa o podział majątku toczy się tylko między byłymi małżonkami. Inne podmioty nie są stronami tego postępowania. Bank nie był stroną postępowania o podział majątku dorobkowego, w tej sytuacji małżonkowie ewentualnie powinni przed zawarciem ugody sądowej udać się do banku i tam zawrzeć porozumienie, na podstawie którego strony scedowałyby kredyt na rzecz byłego męża i dopiero zawrzeć ugodę – mówi Agnieszka Leżańska z Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim.


Kobieta mieszka z 7-letnim synem i 4-letnią córką w wynajmowanym mieszkaniu. Pracuje, ale jej wynagrodzenie nie wystarcza na sądową batalię. Pani Marzena musi spłacać raty kredytu, który na ten cel zaciągnęli dla niej jej rodzice. Kobieta odwołała się od decyzji banku i czeka na propozycje ugody. Jak przyznaje, nie stać jej na spłacanie długów za mieszkanie, którego jedynym właścicielem jest były mąż.


- Ponieważ ja nie mogę żadnego kredytu wziąć, to pomagają mi rodzice, ale w tym momencie zadłużyłam także ich. Nie wiem, czy będę w stanie odzyskać te pieniądze.  Nie wiem, czy będę miała gdzie mieszkać z dziećmi, czy mnie będzie stać na wynajem. Nie wiem, gdzie mam iść po pomoc – rozpacza pani Marzena. *


*skrót materiału


Reporterka: Milena Sławińska


mslawinska@polsat.com.pl