Mieszkania komunalne… dla wybranych. Najbiedniejsi w Stepnicy nie dostali

To, co opowiadają mieszkańcy gminy Stepnica, jeży włosy na głowie. Nowo wybudowane mieszkania socjalne i komunalne położone nad malowniczym Zalewem Szczecińskim nie trafiły do rąk najbardziej potrzebujących, lecz rodzin bogatych, a nawet powiązanych z lokalną władzą. Dostała je m.in. wnuczka wiceburmistrz oraz rodziny członków komisji, która opiniowała wnioski o przydział lokali. Sprawą zajęła się prokuratura.

56-letnia Danuta Woźniak z gminy Stepnica pod Szczecinem 2,5 roku temu straciła cały dobytek w pożarze. Dom spłonął, a ona z rodziną cudem się uratowała.

- Poparzyła ręce, paliły jej się włosy, niosła mnie i za progiem puściła – opowiada Stefania Woźniak, 93-letnia matka pani Danuty. Seniorka zawdzięcza córce życie. Na rękach pani Danuty widać blizny po przeszczepach skóry, koniecznych po pożarze.

Zaraz po tragedii samorząd pomógł  finansowo. I tyle. Dzisiaj pani Danuta chce wyremontować starą oborę na mieszkanie, ale i na to jej nie stać.

- Przygarnęła nas obca rodzina, mieszkamy u nich, za opłatą oczywiście. Dokładamy do wody, światła i opału – mówi pana Danuta.

Kobieta starała się o mieszkanie w gminie. Usłyszała, że będzie brana pod uwagę w pierwszej kolejności. - Ale później nasze nazwisko nie padło w żadnym przydziale – wyjaśnia.

Gmina Stepnica położona jest nad Zalewem Szczecińskim. Kilka lat temu odzyskała od Urzędu Morskiego sto milionów złotych zaległych opłat. Wtedy zdecydowano o budowie ponad 140 mieszkań. Jak mówią mieszkańcy, nawet 30 lokali komunalnych mogło trafić do nieuprawnionych osób.

- Mieszkanie otrzymała wnuczka wiceburmistrz, która była stażystką w przedszkolu. Uzasadnienie było takie, że jest bardzo ważna dla gminy. Dostała mieszkanie trzypokojowe, największe z możliwych, z widokiem na Zalew. Lokale mają też synowie wiceprzewodniczącej komisji do spraw społecznych, która opiniowała przydział tych mieszkań - mówi Iwona Krępiec, mieszkanka gminy Stepnica.

- Mieszkania dostali też członkowie rodziny przewodniczącej komisji, urzędnicy, członkowie rodzin urzędników i radnych - dodaje Monika Moroń, mieszkanka gminy Stepnica.

Agnieszka Makowska, przewodnicząca komisji ds. społecznych potwierdziła nam, że lokal dostała jedna osoba z jej rodziny.

- Od 2012 roku rada regularnie zmieniała, na wniosek burmistrza, treść uchwały regulującej sposób najmu lokali, zwiększano uprawnienia burmistrza w całym procesie, niezgodnie z ustawą.

Mieszkanie dostała rodzina spoza gminy. We wniosku napisano, że pani służbowo czasami przejeżdża przez gminę. To rodzina z bardzo wysokim dochodem. Około 3900 zł netto na jedną osobę – informuje Monika Moroń, mieszkanka Stepnicy.

Ryszard Ławicki, przewodniczący Rady Miasta i członek komisji ds. społecznych nie chciał z nami rozmawiać. - My zarzutów żadnych mieć nie możemy! Nic złego nie zrobiliśmy – stwierdził jedynie.

Mieszkań nie otrzymało wielu potrzebujących. Rodzina Brzozowskich mieszka w ruinie. Nie płaci czynszu, bo właściciele nie chcą brać odpowiedzialności za jej bezpieczeństwo. Z kolei 25-letnia Aleksandra Wyszyńska chciała się uwolnić od patologicznego ojca - też nie dostała lokalu.

Niespodziewanie propozycję przydziału mieszkania dostał radny, który sprzeciwiał się działaniom komisji.

- Dostałem propozycję na ostatniej komisji ds. społecznych. Z racji pełnionej funkcji nie wyobrażam sobie, żebym ja bądź ktoś z mojej rodziny, to mieszkanie dostał. Nawet jeśli jest to zgodne z prawem, to jest to nieetyczne i niemoralne – ocenia radny Jacek Jacewicz.

Bogusława Brzozowska mieszka w ruinie. - Gmina tylko odpisuje, że na dzień dzisiejszy nie mają mieszkań. Żadnej komisji nie było, przecież powinni sprawdzić, jakie mamy warunki, jak tutaj się mieszka, co się dzieje - opowiada.

Mieszkania komunalnego odmówiono również Aleksandrze Wyszyńskiej. - Mieszkałam z ojcem alkoholikiem, warunki były, jakie były. Ojciec nas okradał, wiecznie były awantury, bójki, co zaowocowało Niebieska Kartą, po jakimś czasie został nam odcięty prąd. Gmina przyjęła moje podanie. Zostały przyznane mieszkania, ale nie znalazłam się na liście. Nie dostałam nawet przy następnej turze – mówi pani Aleksandra.

- Mieszkania dostał m.in. wnioskodawca, który napisał, że biwakuje w gminie, przyjeżdża do gminy raz w roku, okolica mu się podoba, lubi wędkować i chciałby przyszłość swoją i rodziny związać z gminą Stepnica – twierdzi Monika Moroń, mieszkanka Stepnicy.
 
Wszczęto śledztwo. W maju Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód umorzyła postępowanie. Jednak w sprawie głos zabrał Zastępca Prokuratora Generalnego, który wykazał naruszenia ustawy o ochronie praw lokatorów i nakazał ponowne śledztwo.

"Burmistrz posiadał prawo do dowolnego zawierania umów najmu, ale wyłącznie z osobami, które należały do wspólnoty samorządowej i posiadały niskie dochody.  Zawarcie umów najmu z osobami nie będącymi mieszkańcami gminy, bądź osobami zatrudnionymi w Urzędzie Miasta i Gminy Stepnica stanowiło przekroczenie uprawnień przez Burmistrza" – oświadczył zastępca Prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak.

Śledztwo poprowadzi ten sam prokurator, który je wcześniej umorzył.

- Mieszkania zostały przydzielone w oparciu o opinie komisji społecznej Rady Miejskiej, ja nie przydzieliłam ani jednego mieszkania nikomu, kto nie był pozytywnie zaopiniowany – tłumaczy Andrzej Wyganowski, burmistrz Stepnicy.
Reporter: Wnuczka wiceburmistrz...
Burmistrz: Odwrócę pytanie, czy jeżeli ktoś jest wnuczką pani wiceburmistrz, to nie ma praw takich, jak pozostali lokatorzy?
Reporter: Ale dlaczego ona dostała komunalne mieszkanie, wydaje się, że są one dla najbardziej potrzebujących.
Burmistrz: Ona dostała mieszkanie, bo była wtedy nauczycielem.
Reporter: Stażystką była.
Burmistrz: Skończyła studia.
Reporter: To była stażystką czy pracowała?
Burmistrz: Bodajże pracowała… Tak, pracowała.
Reporter: Na pewno?
Burmistrz: Tak.
Reporter: Chyba stażystką jednak była.*

* skrót materiału

Reporter: Małgorzata Pietkiewicz

mpietkiewicz@polsat.com.pl