Poznań burzy dwa bloki i proponuje rekompensaty. „Na nowe mieszkanie nie wystarczy”

Władze Poznania wyburzą dwa bloki na osiedlu Naramowice pod budowę drogi. Dach nad głową straci ponad 30 rodzin. Ludzie alarmują, że za proponowane w ramach rekompensaty pieniądze nie są w stanie na rynku wykupić takich lokali, z jakich są wyrzucani. W najgorszej sytuacji są seniorzy, którym nikt nie udzieli kredytu hipotecznego.

- Padło takie stwierdzenie, że musimy się poświęcić dla miasta – mówi Mariusz Szmirke, mieszkaniec osiedla.

Magdalena i Janusz Wasiutkowie oraz Hanna i Łukasz Boberowie jeszcze kilka lat temu cieszyli się z kupna własnych mieszkań. Nie przypuszczali, że kiedyś będą musieli martwić się o swoją przyszłość i przede wszystkim dach nad głową. W tym roku okazało się, że wymarzone mieszkania będą musieli opuścić, bo tak chcą urzędnicy.

- Chcą tylko zapłacić takie pieniądze, które wyceni rzeczoznawca, czyli według operatu szacunkowego przygotowanego przez rzeczoznawcę. Na nowe mieszkanie to absolutnie nie wystarczy – twierdzi Janusz Wasiutek, mieszkaniec osiedla.

W czerwcu tego roku mieszkańcy poznańskiego osiedla Naramowice dowiedzieli się, że w ich sąsiedztwie urząd miasta planuje budowę drogi. Okazało się, że na przeszkodzie inwestycji stoją bloki, w których mieszka ponad 30 rodzin. Mieszkańcy podkreślają, że do tej pory plany urzędników zakładały budowę drogi w innym miejscu.

- Prezydent nie jest świadomy, że to są ludzie starsi, po 42 lata osiedleni? Niech on się troszeczkę zastanowi nad sobą, a nie na skwer i ścieżkę rowerową zabiera nam cały blok – mówi Irena Hęcińska, mieszkanka osiedla.

- Spłacamy już mieszkania od 5-6 lat, więc stracimy pieniądze już włożone w te mieszkania, w remonty, a gdzie jeszcze spłaty tych kredytów? W dodatku nikt nie chce nam pomóc w załatwianiu nowych kredytów, gdzie same prowizje w banku to kwoty od 5 do 10 tys. zł.  Nikt nam tego nie chce pokryć – zwraca uwagę Janusz Wasiutek, mieszkaniec osiedla.

Łukasz Bober twierdzi, że miasto obiecywało, że poza ceną z operatu będą jakieś propozycje. - Liczyliśmy na pomoc, że może znajdzie się fundusz na jakieś odszkodowania – mówi.
Zastępca prezydenta Poznania Maciej Wudarski twierdzi, że miasto zaproponowało m.in. że przystąpi do wykupu wcześniej, niż wymagała tego sytuacja.

- To zawsze jest obawa związana z utratą domu czy mieszkania, po to przeprowadziliśmy te działania wcześniej. Mogliśmy czekać do ostatniej chwili, do wydana tzw. specustawy – tłumaczy.

Mieszkańcy otrzymali od urzędników propozycje nie do odrzucenia. Za wyprowadzkę mają otrzymać rekompensatę finansową. Jednak proponowane kwoty nie pozwolą lokatorom zakupić nowych mieszkań. Mieszkańcy uważają, że na urzędniczych planach stracą po kilkadziesiąt tysięcy złotych.

- Ceny mieszkań są tak zaniżone, że ja na przykład stracę dwa pokoje, a nie kupię nawet kawalerki. Mamy już po 70 lat i nam już bank nie udzieli pożyczek. Nad tym nie zastanawia się pan prezydent – alarmuje Irena Hęcińska.

- Otrzymaliśmy informację, że władze najwyższe zdecydowały, że w ogóle takie fundusze nie zostaną wypłacone i takie rozmowy nie zostaną podjęte – dodaje Łukasz Bober, mieszkaniec osiedla.
Zastępca prezydenta miasta przekazał nam, że pieniędzy na dodatkowe zadośćuczynienia „będą szukać”.

Zdaniem mieszkańców urzędnicy chcą, by ci opuścili swoje lokale do czerwca przyszłego roku. Jednak zanim to nastąpi, muszą kupić nowe mieszkania, na które ich nie stać. Nie wiadomo też, czy będą mieć szansę na kolejny kredyt. Lokatorzy obawiają się także, że urząd może zwlekać z wypłatą proponowanych pieniędzy.

- My już mamy jeden kredyt. To ja się teraz mam w kolejny kredyt pakować, żeby wyjść z własnego mieszkania? – pyta Magdalena Wasiutek, mieszkanka osiedla.

- Klienci w zasadzie nie ze swojej winy znaleźli się w sytuacji, z której nie wszyscy mogą mieć jakieś wyjście. Nie każdy może uzyskać kredyt hipoteczny, a więc środki na zakup kolejnej nieruchomości – mówi Bartosz Sarnacki, pośrednik kredytowy.

- Nas będzie stać na mieszkanie przy tym operacie, gorszej jakości, w stanie deweloperskim, surowym. To nie o to chodzi, że my chcemy zarobić na tym odszkodowaniu. Chcemy w godny sposób odtworzyć warunki, jakie tu mamy – argumentuje Łukasz Bober.

Lokatorzy domagają się od miasta odszkodowań. Na te urząd do tej pory się nie zgadzał. Po naszej interwencji prezydent Poznania obiecał podjąć z mieszkańcami dialog dotyczący dodatkowych rekompensat. Pojawiła się też szansa, że urząd dotrzyma słowa i pomoże lokatorom znaleźć tymczasowe mieszkania, w których będą mogli mieszkać do czasu nabycia własnych.

- Nigdy nie mówiliśmy, że nie chcemy lub sprzeciwiamy się budowie tej trasy. Ale chcemy wyjść z punktu A do punktu B, zostać bez długów i mieszkać tak, jak mieszkamy – podsumował Janusz Wasiutek, mieszkaniec osiedla.*

* skrót materiału

Reporter: Paweł Gregorowicz

pgregorowicz@polsat.com.pl