Chory na autyzm syn zagraża ojcu

Chory na autyzm 14-letni Rafał z Włocławka wpada w szał kilka razy dziennie. Demoluje mieszkanie oraz bije swego ojca. 49-letni pan Dariusz mieszka z synem sam. Choć bardzo go kocha, to boi się o swoje życie. Dlatego chce, by Rafał trafił do specjalistycznego ośrodka. To jednak od ojca chłopca nie zależy.

- Syn jest niebezpieczny dla otoczenia w pewnych sytuacjach. Śpię na czuja, bo boję się, że mnie zaatakuje. Tłucze szklanki, szyby, talerze, co mu wpadnie w danym momencie w rękę – opowiada pan Dariusz.

- Pobił tego Darka, napadł na dzieciaków. Te z okolicy się go boją, uciekają – dodaje pan Jan, sąsiad rodziny.

Pan Dariusz do 2013 roku mieszkał z żoną. Razem wychowali syna. Cztery lata temu kobieta odeszła z dnia na dzień. Mężczyzna został sam z chorym synem.

- Oznajmiła mi, że idzie do kochanka. Dzieckiem się nie martwiła. Zresztą jak mieszkałem z nią, to i tak syn był na mojej głowie. Jestem sporo zadłużony, nie mam prądu – mówi pan Dariusz.

Pomimo trudności życiowych pan Dariusz starał się jak najlepiej wychowywać syna. Rafał chodził do szkoły specjalnej. Wszystko zmieniło się w marcu tego roku. Wtedy Rafał musiał przerwać naukę, gdyż zaczął być coraz bardziej agresywny.  

- Kanapy są porozrywane, zdewastowane, nie ma ani talerza, ani szklanki, nie ma nic. A już się zabierał kilka razy za noże – opowiada pani Barbara, znajoma pana Dariusza.

Rafał wielokrotnie trafiał do szpitala psychiatrycznego. Po kilku dniach wracał i znów zaczynał się koszmar rodziny. Pan Dariusz twierdzi, że nikt mu nie pomaga.

- Karetki trzy razy  na dzień przyjeżdżały, była policja, tak że już wszyscy mówimy: dosyć tego zła – tłumaczy pani Barbara, znajoma pana Dariusza.

Mężczyzna jest bezradny. Chciałby umieścić syna w specjalistycznym ośrodku, ale przepisy są nieubłagane. Ani Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, ani ojciec nie mogą go tam umieścić. To może tylko sąd. A na takie postanowienie pan Dariusz musi czekać .

- To tylko i wyłącznie jest sprawa dla sądu rodzinnego – tłumaczy Piotr Grudziński z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie we Włocławku.

- Ja już nie daję radę z tym wszystkim, ja już mu nie pomogę… – rozpacza pan Dariusz.*

* skrót materiału

Reporter: Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz

interwencja@polsat.com.pl