Ma płacić za ojca, który go zostawił. Drugi syn... dostał mieszkanie

Legnicka pomoc społeczna chce, by pan Arkadiusz płacił 1000 zł miesięcznie za pobyt ojca w domu pomocy społecznej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ojciec porzucił rodzinę, gdy pan Arkadiusz miał 4 lata i nigdy nim się nie interesował. A później założył nową i ma drugiego syna, któremu przepisał mieszkanie w zamian za dożywotnią opiekę.

Dla 48-letniego pana Arkadiusza z małej miejscowości Kęszyca Leśna w lubuskiem pamięć o ojcu ogranicza się do dwóch fotografii, które zachowały się w archiwum rodzinnym. Miał niespełna 4 lata, kiedy jego rodzice się rozwiedli. Od tej pory już nigdy ojca nie widział, bo ten nie interesował się synem.

- Ojcem był żadnym. Nigdy nie zapytał, czy mu coś potrzeba, nigdy nie płacił alimentów, były tylko przez komornika - wspomina Wanda Rozwonkowska, matka Arkadiusza.

- Po cichu, gdzieś tam ze zrywków informacji wynikało, że ojciec ma nową rodzinę i ponoć mam brata Sławomira, bardzo do mnie podobnego – dodaje Arkadiusz Kołodyński.

Pan Arkadiusz był zawodowym żołnierzem. Pracował jako magazynier środków bojowych. Po 20 latach służby przeszedł na emeryturę. Musiał opuścić służbowe mieszkanie. Wziął kredyt na zakup własnego lokum. Wiódł spokojne życie do 2011 roku, kiedy otrzymał pismo z legnickiego MOPS-u wzywające go do płacenia ponad 1000 złotych miesięcznie za pobyt jego ojca w domu pomocy społecznej.

- Obowiązek spoczywa w pierwszej kolejności na zainteresowanym, czyli osobie, która zamieszkuje. Natomiast jeżeli ta osoba nie jest w stanie opłacać, wtedy wchodzi obowiązek po stronie małżonka. Jeżeli małżonek jest wykluczony, to obowiązek spoczywa na dzieciach,  a na końcu na gminie – wyjaśnia Przemysław Ligęzowski, radca prawny.

Arkadiusz Kołodyński napisał list do dyrektora legnickiego MOPS-u.  

- Wyjaśniłem, że nie znam tego człowieka, że opuścił mnie, jak miałem 4 lata i nie utrzymuje z nim żadnych kontaktów. Nie poczuwam się do żadnej odpowiedzialności za utrzymanie jego w domu pomocy i jestem ostatnią osobą, która się może tym interesować. Wskazałem, by zainteresować się jego drugim synem Sławomirem – opowiada.

Dla mężczyzny to nie był jednak koniec, ale dopiero początek problemów. Legnicki MOPS, który jest oddalony ponad 200 km od miejsca zamieszkania pana Arkadiusza, odnalazł tylko jego, za to drugiego syna, który mieszkał z ojcem w Legnicy - nie. 

- Wynika to z faktu , że brat pana Arkadiusza skutecznie unika kontaktu z nami, nie ma możliwości dotarcia do niego. Żadne próby ustalenia jego miejsca pobytu nic nie dały. W naszym urzędzie skarbowym i w zakładzie ubezpieczeń społecznych brat pana Kołodyńskiego nie figuruje, nie osiąga żadnych dochodów. Po prostu tam go nie ma – tłumaczy Jerzy Konopski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Legnicy.

- Ojciec swojemu synowi z drugiego związku, Sławomirowi, przekazał mieszkanie.
Obdarowany tymże mieszkaniem aktem notarialnym, nie dość, że nie sprawuje opieki nad ojcem, to jeszcze ojciec wyładował w ośrodku pomocy społecznej, za którego koszty utrzymania ścigany jestem ja – zauważa pan Arkadiusz.

My również próbowaliśmy skontaktować się z bratem pana Arkadiusza. Nie zastaliśmy go dwukrotnie w mieszkaniu, które podarował mu ojciec.

- Zadawałem już kilkakrotnie pytania na temat stanu zdrowia pana Wiesława, na temat tego, jak się znalazł w tym domu pomocy, kto go przyjmował i na jakich zasadach. Dostałem jedną odpowiedź: pan nie jest stroną w sprawie. Ale stroną do płacenia za ten pobyt jestem jak najbardziej – mówi pan Arkadiusz.

Udało nam się dotrzeć do ojca pana Arkadiusza.

Reporter: Dlaczego pan jest w domu pomocy społecznej?
Wiesław Kołodyński: Tak się to ułożyło w życiu. Nie zawsze jest z górki.
- Ale pan przecież miał mieszkanie?
- Tak. To mieszkanie było małe, a z uwagi na problemy młodszego syna chciałem umożliwić jego normalne życie, więc przekazałem mu swoje mieszkanie.
- Przekazał mu pan to mieszkanie, ale był tam zapis, że będzie się panem opiekował do końca pana dni. Prawda?
- Tak.
- I trochę to nie wyszło …
- Ale zaraz, zaraz, o jakiej opiece pani mówi? Ja nie jestem kaleką, ja sobie daję radę sam.

Już 6 lat pan Arkadiusz walczy z legnickim MOPS-em. Co pół roku urzędnicy z Legnicy zlecają MOPS-owi w Międzyrzeczu, który jest najbliżej miejsca zamieszkania pana Arkadiusza, aby ten sprawdził jego sytuacje finansową. Z wywiadu wynika jasno, że pana Arkadiusza nie stać na płacenie za pobyt ojca w domu pomocy społecznej.

- W tym wywiadzie wyraźnie zaznaczamy, wyszczególniamy miesięczne wydatki pana Arkadiusza, z których wynika jednoznacznie, że są one wyższe niż jego dochód – wyjaśnia Maria Górna, kierownik
Ośrodka Pomocy Społecznej w Międzyrzeczu.

- Dzisiaj nie stać, a może za pół roku będzie stać. Wystarczy, że się zmieni sytuacja dochodowa pana Arkadiusza i już będzie wszystko od nowa rozpatrywane – mówi Jerzy Konopski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Legnicy.*

* skrót materiału

Reporter: Małgorzata Frydrych

mfrydrych@polsat.com.pl