Zginął, bo wiedział, kto zabił Iwonę Cygan? Sprawę bada Archiwum X

Ciało pana Wojciecha znaleziono pod koniec 2016 r. na odludziu. Leżał bez butów nieopodal swojego samochodu, który doszczętnie spłonął. Opinia biegłych wskazała, że 79-latek zmarł w wyniku miażdżycy. W taką wersję nie wierzą sąsiedzi oraz policjanci z krakowskiego Archiwum X. Ich zdaniem sprawa ma związek z głośnym zabójstwem Iwony Cygan. Pan Wojciech nie byłby pierwszą osobą, która zginęła, bo miała wiedzieć, kto zabił 17-latkę.

Pan Wojciech miał 79 lat. W Świdrówce, małej wsi koło Szczucina znali go wszyscy. Wydawało się, że nie ma wrogów. Aż do 20 października 2016 roku.

Pan Wojciech jak zwykle pracował wówczas na swojej posesji. To, co stało się potem, do dziś pozostaje zagadką. Jedno jest pewne – tego dnia, pan Wojciech… po prostu zniknął. Razem z nim przepadł jego luksusowy samochód.

- Wrócił jakieś 4 lata temu (z USA) do Polski, ale planował z powrotem wyjechać za ocean. Jednak nie pojawił się już na odprawie na lotnisku. Tego dnia brat przyjechał do jego domu, brama była otwarta, zdziwiło go, że pies nie szczekał – opowiada Robert Gąsiorek z „Gazety Krakowskiej”.

- Pies padł prawdopodobnie z głodu, ale to jest taka wstępna koncepcja przyjęta jeszcze przez miejscową policję – informuje oficer krakowskiego Archiwum X.

Ciało pana Wojciecha znaleziono po miesiącu od zaginięcia na dzikiej łące, kilka kilometrów od domu. Leżał tuż obok Wisły, z dala od zabudowań. Częściowo przysypał go śnieg. Rozpoczęło się śledztwo.

- Po co by takim samochodem tam wjeżdżał. To jest dzicz. Nic tam nie ma. On był bardzo słabym kierowcą. Jak wjeżdżał w bramę, to wszyscy zamykali oczy, bo to starszy człowiek był. I on na asfaltowej drodze stanowił zagrożenie. Dla mnie to jest nie do pomyślenia, żeby on tam sam pojechał - mówi znajomy nieżyjącego pan Wojciecha.

- Miejsce wskazuje bezpośrednio na udział osób trzecich w tym zdarzeniu. Powiedzmy sobie to otwarcie, ten człowiek tam sam na pewno nie dojechał – dodaje oficer krakowskiego Archiwum X.

Choć nikt w Świdrówce nie wierzył, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych, policja początkowo wykluczyła, by mogły przyczynić się do niej osoby trzecie.

- Kiedy został znaleziony, był ubrany nieadekwatnie do pory roku. Miał koszulkę polo, jakieś spodnie dresowe, nie miał butów. Tych do dzisiaj nie znaleziono – opowiada Robert Gąsiorek z „Gazety Krakowskiej”.

Kilkaset metrów od zwłok policjanci znaleźli samochód pana Wojciecha. A raczej to, co z niego zostało, pojazd był bowiem doszczętnie spalony. Wszystko wskazywało na to, że mężczyzna padł ofiarą zabójstwa.

- Ta śmierć była bardzo dziwna, bo jest mało prawdopodobne, żeby facet pojechał nad Wisłę, spalił mu się samochód i się położył z wrażenia – ocenia znajomy nieżyjącego pana Wojciecha.

- Sekcja wyjaśniła, że zmarł z przyczyn naturalnych... miażdżyca. Tak wykazali biegli z zakresu medycyny sądowej – informuje Robert Gąsiorek z „Gazety Krakowskiej”.

- Uważam, że było tu działanie osób trzecich. Na pewno – mówi oficer krakowskiego Archiwum X.

Kilka miesięcy temu śmiercią pana Wojciecha zainteresowali się policjanci z krakowskiego Archiwum X. Ich zdaniem sprawa może mieć związek z głośnym zabójstwem 17-letniej Iwony Cygan. Niewykluczone, że mężczyzna wiedział, kim są mordercy dziewczyny. Być może chciał przerwać panującą w Szczucinie zmowę milczenia.

Pytamy oficera Archiwum X, co 80-letni człowiek, który większość swojego życia spędził w Ameryce, może mieć wspólnego z zabójstwem Iwony Cygan.

- A jednak może mieć. Mamy konkretny materiał dowodowy w tym względzie. Idziemy w kierunku zbadania, czy jego śmierć nie była kolejnym jak gdyby elementem pozbywania się niewygodnych świadków ze strony sprawców zabójstwa Iwony - tłumaczy.

- Pan Wojciech znał Józefa K., który teraz jest oskarżony o współudział w zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem. I między nimi mogło dojść do pewnej sprzeczki – wyjaśnia Robert Gąsiorek z „Gazety Krakowskiej”.

- W obecności innych ludzi on miał pytać (Józefa K.), czemu zamordował tę dziewczynę. To podobno jest prawda – mówi Mieczysław Cygan, ojciec zamordowanej Iwony.

Śmierć pana Wojciecha jest jedną z wielu, do których doszło w Szczucinie po zabójstwie Iwony. W równie niewyjaśnionych okolicznościach zginął jeden z kluczowych świadków w jej sprawie – 31-letni Tadeusz D. W sierpniu 2014 roku odnaleziono zwłoki 30-letniego Marka Kapla. On także miał wiedzieć, kto stoi za zbrodnią.

- Chłopak zgnieciony w betonach, to ktoś się utopił, ktoś się zastrzelił, ktoś się powiesił. No, kupa jest tych rzeczy, ale to wszystko są domniemania. Ludzie to szyją razem – mówi znajomy nieżyjącego pana Wojciecha.

W sprawie zabójstwa Iwony Cygan zatrzymanych jest już prawie 20 osób. Niebawem rozpocznie się proces. Ale śledztwa w sprawie śmierci Marka Kapla i Wojciecha Sołtysa wciąż trwają. I nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miał nastąpić w nich jakiś przełom.

- Ta sprawa dalej wisi, nie wiadomo, jak się skończy. Ludzie też się boją coś powiedzieć, nawet jak ktoś widział – podsumowuje znajomy nieżyjącego pana Wojciecha.*

* skrót materiału

Reporter: Rafał Zalewski

rzalewski@polsat.com.pl