Wygrała z ZUS-em batalię o rentę

Anna Krotewicz z Wałcza ma niedowład prawej strony ciała, przykurcz ręki, padaczkę, oraz problemy z pamięcią, mową i cukrzycę. Zdaniem lekarza medycyny pracy nie nadaje się do pracy biurowej, sprzątania ulic czy skręcania długopisów, ale według ZUS-u pracować powinna. Dlatego odebrano jej rentę socjalną. Po naszym materiale o sprawie zrobiło się głośno, a sąd prawomocnym wyrokiem przywrócił świadczenie.

Kiedy we wrześniu ubiegłego roku poznaliśmy 25-letnią Annę Krotewicz z Wałcza w Zachodniopomorskiem, kobieta walczyła o przywrócenie jej renty socjalnej z tytułu niezdolności do pracy. Wraz z matką ledwo wiązały koniec z końcem. Pani Anna, mimo pozornej sprawności, ma poważne problemy: z cukrzycą, mową i poruszaniem się.

Życie Anny legło w gruzach 9 czerwca 2011 roku, na miesiąc przed 18. urodzinami poważnie zachorowała. Pogotowie nieprzytomną zabrało z domu. Diagnoza była szokująca. Ropień mózgu. Konieczna była trepanacja czaszki, usunięcie zakażonej tkanki i wstawienie w głowę metalowej płytki.

Po tamtych wydarzeniach pani Anna jest poważnie chora. Ma padaczkę, niedowład prawej strony ciała, przykurcz prawej ręki, problemy z pamięcią i mową. Jednak na początku 2015 roku ZUS odebrał kobiecie rentę z tytułu niezdolności do pracy. Jej matka, sama schorowana, zadłużyła się. Jej raty kredytowe wynoszą 700 złotych. Kobieta ma tysiąc złotych emerytury.

- Po pierwsze: ZUS niczego nie odebrał, a po drugie: czy ktoś zostaje bez środków? My nie jesteśmy instytucją pomocy społecznej – mówił nam wówczas Karol Jagielski, rzecznik ZUS w Szczecinie.

- Nie ma żadnej empatii wśród pracowników ZUS-u. Do skręcania długopisów potrzebne są dwie ręce, do robienia szczotek też dwie, nie mówiąc o pracy na komputerze. Praca biurowa też odpada ze względu na zaburzenia logopedyczne. Tak samo zamiatanie ulic – tłumaczył Krzysztof Wołyniak, lekarz medycyny pracy w Wałczu.

Po naszym materiale o sprawie pani Anny zrobiło się głośno. Zainteresowały się nią także inne ogólnopolskie media. W efekcie dwa miesiące temu Sąd Apelacyjny przywrócił rentę schorowanej kobiecie z wyrównaniem za ostatnie dwa lata.

To oświadczenie w tej sprawie:

„Sąd Apelacyjny w Szczecinie  po rozpoznaniu w dniu 15 marca 2018 r. apelacji ubezpieczonej przyznał ubezpieczonej prawo do renty socjalnej, poczynając od 1 kwietnia 2015 r. do 31 stycznia 2019 r. Sąd Apelacyjny wskazał, że po przeprowadzeniu dowodów z uzupełniającej opinii biegłych neurologa i kardiologa-diabetologa oraz aktualnej dokumentacji lekarskiej uznał, że ubezpieczona jest nadal osobą całkowicie niezdolną do pracy. Wyrok jest prawomocny.”

- Było coraz gorzej, Ani brakowało na podstawowe rzeczy. Na to, żeby miała na drugie śniadanie, na to, żeby o godz. 13. zjadła trzeci posiłek, bo przy cukrzycy te posiłki muszą być co trzy godziny. Widać było, że nie ma na kanapkę, na owoc – tłumaczy Jolanta Pawlus, dyrektor warsztatu terapii zajęciowej w Wałczu.

- Walczyłyśmy trzy lata. Mama czasami poddawała się, ale ja ciągle walczyłam – dodaje pani Anna.

Mimo ciągłej rehabilitacji, wciąż nie jest samodzielna. Ma problemy z poruszaniem się i prawidłową wymową. Póki co musi jednak być dzielniejsza niż zwykle.  W dniu naszego przyjazdu jej mama trafiła do szpitala. *

* skrót materiału

Reporter: Marta Terlikowska

mterlikowska@polsat.com.pl