Groziła im eksmisja przez 570 zł długu. Pomogliśmy, ale są nowe problemy

Wracamy do problemów państwa Nawojskich z Jarosławia. Małżeństwo na początku roku stanęło przed dylematem: opłacić czynsz czy kupić opał. Wybrali ciepło, zadłużając lokal komunalny na 570 zł. To wystarczyło, by urzędnicy zagrozili im eksmisją. Po naszej interwencji udało się problem rozwiązać. Niestety pojawił się kolejny.

Halina Nawojska ciężko choruje na serce, jej mąż Adam od lat boryka się z zaawansowaną miażdżycą. Jest też po amputacji jednej nogi. Małżeństwo pod koniec ubiegłego roku stanęło przed dylematem: opłacić czynsz za lokal komunalny czy kupić opał na zimę.

- Przez kolejne trzy miesiące nie zapłaciłem za mieszkanie. Pomimo, że czynsz był mniejszy, to musiałem kupić węgiel – opowiadał pan Adam, gdy pierwszy raz odwiedziliśmy go z kamerą. 

- Z podłogi ciągnie, bo jest zgnita. Są dwie wykładziny położone, żebyśmy nie zmarzli. Dużo dołożyłam, bo my ten lokal dostaliśmy w katastrofalnym stanie – opowiadała pani Halina.

Mimo że państwo Nawojscy spłacili dług wobec urzędu, to groziła im eksmisja z lokalu komunalnego, w którym mieszkają od wielu lat. Po naszej interwencji urzędnicy, którzy do tej pory nabierali wody w usta, postanowili pomoc.

- Burmistrz zgodził się na ponowne podpisanie umowy, a po podpisaniu już mamy moment, w którym ci państwo są normalnymi najemcami – informuje Hubert Ochmański, rzecznik urzędu miasta w Jarosławiu.
 
- Jest bardzo duży problem w niskiej świadomości prawnej ludzi i brak tej świadomości jest wykorzystywany w różnego rodzaju mechanizmach urzędniczych właśnie przez administrację samorządową – uważa Michał Wolny z Lubelskiej Akcji Lokatorskiej.
Reporter: Myśli pan, że gdyby nie ten pierwszy reportaż, to mieliby państwo umowę podpisaną?
Adam Nawojski: Sądzę, że jeszcze nie.

- Pod uwagę wzięto trudną sytuację, prośby ze strony najemców oraz to, że regularnie, po tym jak już uregulowali zadłużenie, ten czynsz był płacony. Jest to zupełnie nowa umowa. Prawo pozwala, żeby podpisać taką umowę na prośbę najemcy, który to prawo do lokalu utracił – mówi Hubert Ochmański, rzecznik Urzędu Miasta w Jarosławiu.

Niedawno pojawił się kolejny problem. Nawojscy według urzędników są nowymi najemcami lokalu. Dlatego zgodnie z przepisami muszą zapłacić kaucję – 340 zł. I znowu małżeństwo, które na miesięczne utrzymanie ma niewiele ponad tysiąc złotych, stanęło przed dylematem: opłata kaucji czy zakup opału.

- Koło się zamyka, bo urzędnicy celowo to robią. Wszystko robią, żeby nas stąd eksmitować. Tylko gdzie… - zastanawia się Adam Nawojski.
Reporter: Ich sytuacja finansowa jest trudna. Zapłacenie 340 zł kaucji może nawarstwić problemy finansowe. I tutaj koło się zamknie. Znowu będą mieli długi, znowu będzie im groziła eksmisja. 
Rzecznik urzędu: W tego typu sytuacjach kaucja jest standardem i nie możemy zrezygnować.

- Ta opłata powinna być natychmiast anulowana. Zwłaszcza teraz, w okresie grzewczym – ocenia Michał Wolny z Lubelskiej Akcji Lokatorskiej.

Urzędnicy znowu zadeklarowali pomoc. Staruszkowie mają nadzieję, że dotrzymają słowa, a ich problemy skończą się. Nie jest wykluczone, że na początku przyszłego roku dojdzie też do remontu zajmowanego przez małżeństwo lokalu. Jednak najważniejsze jest to, by staruszkowie zimą nie marzli w swoim mieszkaniu. Przekazany w zeszłym roku piec nie sprawdza się.

- Na pewno przyjrzymy się temu jeszcze przed okresem zimowym. Z informacji, które uzyskałem, jest to nowy piec z 2017 roku, który powinien wystarczyć. Oczywiście po takim sygnale przekażemy, żeby ponownie przyjrzano się sprawie – zapowiada Hubert Ochmański, rzecznik Urzędu Miasta w Jarosławiu.*

* skrót materiału

Reporter: Paweł Gregorowicz

pgregorowicz@polsat.com.pl