Rodzina po przejściach. Niepełnosprawne dzieci, choroby i… 34m2 do życia

Państwo Wolińscy z Wrocławia od 15 lat mieszkają w jednopokojowym lokalu komunalnym z bardzo małą łazienką. Do życia mają zaledwie 34 m2. Ojciec rodziny – pan Krzysztof leczy się psychiatrycznie, jego żona cierpi na epilepsję, a dwoje 18-letnich bliźniąt choruje na dziecięce porażenie mózgowe. Jak długo jeszcze muszą czekać na większy lokal?

- W 1999 r. wzięliśmy ślub, mieszkaliśmy wówczas w hotelu robotniczym - do 2004 roku. Później dostaliśmy mieszkanie na Muchoborze Wielkim - wspomina Krzysztof Woliński.

- W 2000 roku urodziłam dzieci - bliźniaki, wcześniaki. Choruję na epilepsję i musieli cesarkę zrobić w 36. tygodniu ciąży. Dzieci w ciężkim stanie mi się urodziły: sinizna, bezdech, zaledwie 3 punkty w skali Apgar. Do tej pory są rehabilitowane, wymagają leczenia specjalistycznego – dodaje Bożena Wolińska.

Mimo że państwo Wolińscy żyją w bardzo trudnych warunkach, to od września musiała zamieszkać z nimi jeszcze matka pana Krzysztofa. 72-letnia kobieta przeszła udar, a po wyjściu ze szpitala nie miała dokąd pójść.

- Wcześniej to mieszkałam na działkach. Nie miałam własnego mieszkania – opowiada Maria Wolińska.
Państwo Wolińscy od 15 lat starają się o większe mieszkanie, jednak dotychczas nie znalazło się żadne odpowiednie. Sytuacja od momentu wprowadzenia się babci zrobiła się naprawdę bardzo trudna.

- Przyszła np. odpowiedź, że jest mieszkanie, ale na piętrze. A żona ledwo chodzi, ma wózek. Jak ona wejdzie na górę? Ja jestem do południa w pracy, a jak ona spadnie z wózka? Kto będzie odpowiadał? - pyta pan Krzysztof.

Pytamy w Miejskim Ośrodku Pomocy Społeczenej, czy jest możliwość, żeby poprawić warunki bytowe rodziny.
- Od tego jesteśmy – odpowiada jeden z urzędników i dodaje: - Te warunki musimy sprawdzić, historię prześledzić, pracownicy socjalni są w terenie.
Reporter: Od 2003 roku to ciut długo, ta sytuacja tam tak trwa.
Urzędnik: Proszę mnie zrozumieć, nawet jak ktoś jest osobą niepełnosprawną, to my też musimy dobrze zadziałać.
Reporter: Tylko, że to jest 15 lat...

Urzędnicy bezradnie rozkładają ręce, a państwo Wolińscy powoli tracą nadzieję na rozwiązanie ich problemu. Ich miesięczne przychody to około 2 tysięcy złotych.
Bożena Wolińska twierdzi, że pomoc społeczne przekazała rodzinie, że ma czekać aż dzieci dostaną rentę i wtedy radzić sobie sama.

- Moim zdaniem to jest za ciasne mieszkanie. Nie da się tak dalej żyć - mówi.*

* skrót materiału

Reporter: Jan Kasia 

jkasia@polsat.com.pl