Miejska kamienica do pilnego remontu. Z dachu cieknie, przez ściany przenika mróz!

Pięć rodzin ze Zgorzelca prosi burmistrza o remont kamienicy. Budynek jest w opłakanym stanie, ma podziurawiony dach, nie ma elewacji, a w środku jest zimno i wilgotno. W dodatku zimą zamarza w rurach woda. Burmistrz tłumaczy, że chciałby pomóc, ale remont komplikują wysokie koszty.

Zgorzelec, niewielka miejscowość w województwie dolnośląskim. To tu, w blisko 90-letniej kamienicy mieszka pięć rodzin. Od lat zwracają one uwagę urzędnikom miejskim na fakt, że budynek jest w złym stanie technicznym.

- Zamarzły rury, dzieci spały przy zimnych ścianach. Było to zgłaszane, ale po prostu tutaj nikt nie przychodził, nikt się tym nie interesował. Trzy tygodnie byliśmy pozbawieni wody, toalety. Nie było nawet takiej motywacji, żeby ktoś tutaj nam wodę dowoził. Musieliśmy od sąsiadów brać.
Dzieci musiały się w miskach myć – opowiada Gabriela Gwinner. Mieszkanka kamienicy pokazuje nam dziurawy i „polepiony” cementem dach.

- Jest dziurawy, w bardzo złym stanie i nieocieplony przede wszystkim. - Największym problemem jest właśnie dach i elewacja. Bo przez dziury syn ma cały pokój zalany, a przez brak elewacji dzieci śpią przy zamarzniętych ścianach w mieszkaniu - dodaje.

Aneta Rosłon mieszka w kamienicy ponad 40 lat, na własny koszt w części mieszkania urządziła kuchnię i łazienkę. Jak podkreśla, problemów związanych ze stanem technicznym budynku jest wiele.

- Ten strop, gdzie kiedyś były ubikacje, cały się wali, przecież to sufit. Aż strach niekiedy jak jest wichura czy burza, być w tym budynku. Jest wilgoć, nie ma elewacji. Tynk się wali, szczury latają, no co mam powiedzieć? – tłumaczy pani Anna.

- W tym pokoju mieszkają dzieci w wieku 5 i 11 lat. Tutaj strasznie cieknie i wtedy dzieci nie korzystają w ogóle z tego pomieszczenia, bo zrobili tu bezpieczniki na prąd I boję, że kogoś porazi – opowiada pani Gabriela.

Kobieta wezwała nadzór budowlany, bo boi się o bezpieczeństwo rodziny.

- Nie wchodząc nawet na strych inspektor od razu powiedział, że wszystko jest do remontu: dach, elewacja, kanalizacja, wszystko – dodaje.

We wnioskach z kontroli przeprowadzonej przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego czytamy, że komunalne mieszkanie pani Gabrieli „nie nadaje się do zamieszkania w okresie jesienno-zimowym”.

- To jest jakby nasz problem, bo jako właściciel mieszkania musimy stworzyć warunki mieszkaniowe, które polegają na dostarczeniu ciepła i wody. Tylko tyle, tak mówią przepisy, więc dostarczymy to ciepło. Ale problem jest i nas interesuje. Jeśli się nie mylę, trzy firmy dekarskie już były. Chciały się podjąć naprawy, tylko pani Gabriela uniemożliwiła im podjęcie się tego. Jestem zwolennikiem dobrego działania - za kilkaset tysięcy złotych, ale właściciele mają problem, żeby to zgromadzić – twierdzi Radosław Baranowski, zastępca burmistrza Zgorzelca.

Żeby przeprowadzić gruntowny remont, potrzebna jest zgoda właścicieli dwóch mieszkań i urzędu miasta, który dysponuje czterema lokalami. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, urzędnicy być może będą szukać mieszkań zastępczych dla lokatorów kamienicy.

- My naprawdę wiele nie oczekujemy. Tylko godnych warunków, takich jak każdy ma, normalny człowiek. Niech pan burmistrz tak pomieszka, jak my mieszkamy, przez miesiąc czasu, w okresie zimowym. Nie wiem czy dałby radę - mówi Aneta Rosłon.*

* skrót materiału

Reporter: Jakub Hnat

jhnat@polsat.com.pl