Bestialski atak na prezydenta Gdańska. Paweł Adamowicz nie żyje

Niedzielny atak nożem na Pawła Adamowicza wstrząsnął całą Polską. Napastnik zaatakował prezydenta Gdańska na scenie, na oczach tłumu podczas niedzielnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Stan Pawła Adamowicza był bardzo ciężki. O jego życie walczył zespół lekarzy w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Niestety, prezydent Gdańska zmarł w poniedziałek po południu.

- Stała się rzecz niebywała, która wynika z agresji i nienawiści. Tak przynajmniej mówią pierwsze komunikaty prasowe. Zmieniliśmy trochę bieg naszych zdarzeń. Pozwoliliśmy sobie na coś, co już kiedyś się raz wydarzyło. Kiedy w zamachu w Nicei zginęli niewinni ludzie właśnie przez spiralę nienawiści, byliśmy jedynymi, którzy zatrzymali festiwal. Odegraliśmy hymn Francji. Na krótko. Życie pisze krótkie scenariusze, nie wahamy się, by zmienić nastrój. Sprzeciwiamy się temu zdecydowanie – przekazał Jerzy Owsiak, komentując na gorąco atak na prezydenta Gdańska.

Kolejne godziny były bardzo dramatyczne. Ciężko ranny prezydent był reanimowany jeszcze na scenie. Potem przewieziono go do szpitala. Tam lekarze przeprowadzili operację. Pawłowi Adamowiczowi przetoczono 41 jednostek krwi. Urazy były bardzo ciężkie.

- Jego stan jest bardzo, bardzo ciężki, operacja trwała 5 godzin. Przetoczyliśmy 41 jednostek krwi, urazy były bardzo ciężkie, poważna rana serca, przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej. O wszystkim zadecydują najbliższe godziny – mówił w nocy z niedzieli na poniedziałek doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

- Apelujemy, aby nie niepokoić rodziny i bliskich. Proszę o modlitwę, wiem, że wiele osób będzie oddawało krew. To barbarzyński atak, niezwykle trudna sytuacja dla nas wszystkich – przekazała Magdalena Skorupka-Kaczmarek, rzecznik prezydenta Gdańska.

Napastnikiem, który wtargnął na scenę, okazał się 27-letni mieszkaniec Gdańska, Stefan W. Mężczyzna jest znany organom ścigania. W grudniu wyszedł z więzienia, w którym spędził ponad 5 lat za napady na banki.

Prokuratorzy zabezpieczyli nóż, którym ugodził prezydenta. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

- On w tej chwili jest w areszcie policyjnym, do dyspozycji naszej i prokuratury. To prokurator będzie podejmował dalsze decyzje związane z przesłuchaniem tego mężczyzny, z przedstawieniem mu zarzutów – przekazał w poniedziałek rano Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Tuż po ataku na miejscu pojawili się psychologowie, którzy pomagali ludziom w szoku. Mieszkańcy Gdańska zaczęli masowo oddawać krew.
 
W tych dramatycznych chwilach nie sposób nie zadać pytania: jak to możliwe, że uzbrojony napastnik zdołał wtargnąć na scenę? Jak przeszedł przez kordon ochrony i zdołał kilkukrotnie ugodzić prezydenta Adamowicza?

- Myślę, że prowadzący postępowanie prokurator będzie brał pod uwagę to zachowanie służby ochrony, która była odpowiedzialna za zabezpieczenie tej imprezy. To impreza, na którą zgodę wydał prezydent Miasta, ale na której były wynajęte przez organizatora służby ochrony. One powinny zareagować bardzo szybko. Sytuacja była bardzo dynamiczna. Ten mężczyzna z początku, co możemy zobaczyć na nagraniach, wyglądał jak osoba, która wpadła na tę scenę. Weszła, zachowywała się podobnie jak inni. Ciężko mi na chwilę obecną ocenić zachowanie służb ochrony. Czy zareagowały zbyt późno, czy był to odpowiedni moment – dodał rzecznik Ciarka.

- Przede wszystkim przez 40 sekund, i to podają wszystkie stacje, nie było jakiejkolwiek reakcji. Tam widziałem chyba jakiś pracownik techniczny, czy konferansjer obezwładnił napastnika. Kiedy pojawia się VIP, prezydent dużego miasta, powinien byś on zabezpieczony, chroniony – ocenił Krzysztof Kubiciel, ekspert ds. bezpieczeństwa i sytuacji kryzysowych.

Po brutalnym ataku na prezydenta w całym kraju organizowane są marsze przeciw przemocy. Pytań ws. tego ataku jest wiele, teraz cała Polska czeka na odpowiedzi.*

* skrót materiału

Reporter: Marta Terlikowska

mterlikowska@polsat.com.pl