Z konta skradziono 28 tys. zł. Bank nalicza odsetki

Z konta skradziono 28 tys. zł. Bank nalicza odsetki

Robert Kupidura z Koszalina nie mógł zalogować się przez internet na swoje konto bankowe. Gdy z pomocą bankowej infolinii wreszcie mu się to udało, okazało się, że ktoś wyprowadził z jego rachunku 28 tys. zł. Mężczyzna zawiadomił policję i złożył reklamację w banku. Policja wszczęła postępowanie, jednak poinformowała, że przez zawiłość sprawy, może ono potrwać nawet rok. Z kolei bank nie odpowiedział na reklamację, a od skradzionej kwoty cały czas nalicza odsetki.

W nocy z 13 na 14 listopada pan Robert próbował sprawdzić przez Internet stan swojego konta bankowego. Mężczyzna miał jednak kłopot z zalogowaniem. Z pomocą bankowej infolinii po kilku minutach udało się, jednak stan konta przeraził pana Roberta.

- Zadzwoniłem na infolinię, poprosiłem o pomoc. Pani podała mi kod do zmiany danych użytkownika. Wbiłem ten kod i zaczęły przychodzić z Nest Banku SMS-y, żeby autoryzować zmianę danych użytkownika. No i tak był piąty SMS, szósty, siódmy, nie mogłem się zalogować i wyłączyłem komputer – tłumaczy mężczyzna.

Po kilku telefonach na infolinię, pan Robert ostatecznie zalogował się na swoje konto. Wtedy zobaczył, że jest na nim o 28 tys. złotych mniej niż powinno.

- Żona weszła do pokoju, ja siedziałem cały czerwony, nie wiedziałem w ogóle, co się stało i dlaczego tak się stało. Skradziono mi pieniądze, które teoretycznie nawet nie były moje – mówi pan Robert. Na koncie internetowym znalazł informację, że pieniądze wyprowadzono z rachunku przez przelewy natychmiastowe, wykonane w ciągu jednej minuty.

Pan Robert od razu o wszystkim powiadomił policję oraz złożył reklamację w banku. Mężczyzna zawodowo zajmuje się handlem internetowym i na utrzymaniu ma żonę oraz czworo małych dzieci.

- To jest moje główne konto firmowe, na które codziennie wpływają pieniążki z Allegro – tłumaczy pan Robert.

Pieniądze, które zniknęły z konta pana Roberta, pochodziły z linii debetowej, którą posiadał. Bank, mimo iż wie o prowadzonym przez policję postępowaniu, cały czas nalicza odsetki od skradzionej kwoty. Nie odpowiedział również na złożoną reklamację.

- Co miesiąc płacimy za te odsetki. Za to, że oni pozwolili ukraść nasze pieniądze, to my musimy jeszcze za to płacić – dodaje pani Beata Kupidura, żona pana Roberta.

Pan Robert tłumaczy, że bank na rozpatrzenie reklamacji ma do 30 dni, ale w „skrajnych przypadkach” ten okres może wydłużyć się do 60 dni. Mężczyzna na decyzję w swojej sprawie czeka już trzeci miesiąc. Jego sytuacji nie poprawiają telefony do banku.

- We wszystkich sprawach mam się kontaktować z infolinią, która nie jest merytorycznie przygotowana. Pozwoliłem sobie zadzwonić do dyrektor oddziału w Koszalinie. Dyrektor się mnie zapytała, co było napisane na tych kartkach. A ja, że w takich sprawach mam się kontaktować z infolinią. No i odesłała mnie znowu na infolinię – mówi pan Robert.

W oświadczeniu banku przesłanym do naszej redakcji czytamy:

Podczas dwóch rozmów telefonicznych (…) konsultanci infolinii przekazali Klientowi szczegółowe informacje na temat przyczyn zaistniałej sytuacji, kroków koniecznych do podjęcia w celu ochrony przed podobnymi zdarzeniami w przyszłości, a także o zgłoszeniu sprawy do organów ścigania przez bank. Sprawa jest w toku.

- Mija 90 dni i jest cisza. Ja handlując na Allegro, gdy przesyłka spóźni się o 2-3 dni, od razu mam komentarz negatywny i upomnienie. Zostałem zablokowany z kilkumiesięcznym obrotem na inwestycje, bo kredyt był inwestycyjny – dodaje pan Robert.

Mirosława Rudzińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie tłumaczy, że postępowania związane z oszustwami bankowymi przez internet trwają długo. - Zbieranie materiału dowodowego jest związane ze zwracaniem się do instytucji bankowych o różne dane i różne dokumenty. Zazwyczaj odbywa się do drogą korespondencyjną i czas zbierania materiału dowodowego jest wydłużony – zapewnia.

- Jak ostatni raz byliśmy na policji, to pan policjant powiedział, że jeśli skończy się to za rok, to będzie dobry czas – podsumowuje pani Beata Kupidura.*

* skrót materiału

Reporter: Jan Kasia
jkasia@polsat.com.pl