Zamiast kanalizacji - szambo

- Jest szambo, a miała być kanalizacja – mówią właściciele nowych mieszkań na osiedlu w Kruszewni w Wielkopolsce. Pokazują filmiki oraz zdjęcia z zapychającymi się toaletami, wskazując, że wybudowane szambo jest za małe. Twierdzą, że deweloper ich okłamał, zapewniając, że kanalizacja powstanie. Ten odpowiada, że kanalizacja będzie, a kłopotu z szambem nie ma.

29-letnia pani Karolina i 32-letni pan Łukasz mieszkają w Kruszewni w województwie Wielkopolskim. Małżeństwo zaraz po ślubie szukało wymarzonego mieszkania. Spośród wielu ofert najbardziej spodobała się im ta od dewelopera z Lubonia. Zdecydowali się kupić lokal w budynku szeregowym.  

- Deweloper twierdził, że to jest osiedle willowe. Osiedle czyste, osiedle zadbane. Trochę inaczej to wygląda. Niestety, wybija nam z toalety - mówi pan Łukasz.  

- Te nieczystości stoją w toaletach, w zlewie, z wanny też trudno schodzi – dodaje pani Karolina.

Zaraz po zamieszkaniu małżeństwo dowiedziało się, że inwestycja dewelopera nie została jeszcze zakończona. Brakuje… kanalizacji. Zdaniem pana Łukasza tę kwestię deweloper przed nimi zataił.

- W aktach notarialnych kanalizacja jest, a w projektach, które wyciągnęliśmy ze starostwa, jest szambo na jedną rodzinę. A mamy jedno szambo i 36 rodzin – opowiada pani Karolina.

- Można powiedzieć, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd, że to jest oszustwo – komentuje pan Łukasz.

Oszukani czują się także inni mieszkańcy, którzy oszczędności życia wydali na swoje mieszkania. Wszyscy uważają, że szambo, które wybudował deweloper, jest zbyt małe w stosunku do ich potrzeb. Według nich zbiornik o pojemności 10 metrów sześciennych wystarcza dla jednej rodziny, a nie dla kilkudziesięciu. Roczny koszt wywozu nieczystości to ponad tysiąc złotych na każdą rodzinę.
- Kiedy spuszczam wodę, najpierw idzie ona w górę, a potem wszystko idzie w dół. W momencie, gdy ono już jest pełne, to ograniczamy się, żeby wody jak najmniej spuszczać – tłumaczy Adrianna Springer, mieszkanka osiedla.

- Zbiornik jest za mały. Nasze mieszkania na górze jakoś działają, ale ci, którzy mieszkają na parterach, to mają problem. Po prostu wybija – potwierdza Michał Mazurek, inny mieszkaniec osiedla.

Mieszkańcy osiedla szukając pomocy trafili do urzędu miasta w Swarzędzu. Tam dowiedzieli się, że w ich miejscu zamieszkania kanalizacja będzie, ale w 2025 roku.

„Władze Gminy Swarzędz wyrażają ubolewanie z powodu opisanej przez Pana kłopotliwej sytuacji, w jakiej znaleźli się mieszkańcy os. Husarskiego i podkreślają równocześnie, że nie miały żadnego wpływu na to, czy ta inwestycja dewelopera powstanie teraz, czy dopiero w przyszłości. U źródeł problemu powstałego w Kruszewni (podobnie jak w wielu innych miejscach Polski) są niedoskonałe przepisy prawa”.

- My dokonujemy odbioru na podstawie przedłożonych dokumentów - nie stanu faktycznego. Budynki jednorodzinne nie wymagają pozwolenia na użytkowanie, które poprzedzone jest obowiązkową kontrolą – informuje Adam Korzystka, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Poznaniu.

Próbowaliśmy dowiedzieć się, dlaczego deweloper informował kupujących o tym, że kanalizacja na osiedlu została wybudowana. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że problem stworzyli sami mieszkańcy.

Reporter: Czy pan zna te obrazki, zna pan te filmiki nagrane przez mieszkańców?

Deweloper: A pan wie, że to jest fałszerstwo? Przecież w tej toalecie jest szmata i wylana kawa.

- Mieszkańcy twierdzą, że to państwo wprowadzili ich w błąd, informując, że przyłącza do kanalizacji są, a okazuje się, że nie ma.

-My pracujemy na projektem, projekt trwa prawie dwa lata i tu nastąpiła sytuacja, że klienci zażądali sieci natychmiast, chociaż byli informowani, że jesteśmy w trakcie pracy. Nieważne, że deweloper buduje sieć kanalizacyjną, trzeba jątrzyć temat.

- Kiedy ta sieć powstanie? Kiedy będzie po problemie?

- Do końca września.

- Z deweloperem absolutnie nie ma kontaktu w tej sprawie. Możemy pytać, zawsze jest odsyłanie do dziewczyn z biura, ale przy tak napiętej sytuacji, to nikt telefonu już nie odbiera. Cała rozmowa, mediacja zakończyła się z ich strony konkluzją, że myśmy się za mało interesowali. Że projekt budowy całego osiedla był dostępny z biurze dewelopera i mogliśmy w każdej chwili zajrzeć. Tylko że my nie mieliśmy żadnych przesłanek, że tej kanalizacji miało nie być – twierdzi Michał Mazurek, mieszkaniec osiedla.

- W momencie, gdy nie wiedzieliśmy już co zrobić wywiesiliśmy na naszym mieszkaniu baner. Taki akt desperacji. Po czym po tygodniu dostaliśmy pisma od adwokata dewelopera o zadośćuczynieniu 30 tysięcy. Za szkalowanie jego dobrego imienia – opowiada pani Karolina.

Mieszkańcy osiedla w Kruszewni twierdzą, że deweloper ich okłamał. Ale tę kwestię będzie teraz wyjaśniała prokuratura i nadzór budowlany. Lokatorzy liczą, że kanalizacja powstanie jak najszybciej, a komfort ich życia poprawi się. 

pgregorowicz@polsat.com.pl

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX