Stracili auta w komisie. Wielu poszkodowanych

- To było oszustwo, żeby się tylko wzbogacić. Poszkodowanych jest ze dwudziestu – mówi jeden z klientów komisu samochodowego w Koszalinie. Tak jak wielu, wstawił on swoje auto do komisu i nie otrzymał pieniędzy. Samochody były sprzedawane tzw. słupom, a następnie uczciwym klientom, dlatego nie sposób ich odzyskać.

48-letni Krystian Żywicki mieszka niedaleko Chodzieży w województwie wielkopolskim. Mężczyzna w 2015 roku chciał założyć firmę i sprowadzać samochody z zagranicy. Auta miały potem trafiać do koszalińskiego komisu. Niedoszła współpraca z Jarosławem B. przysporzyła panu Krystianowi ogromnych kłopotów.

- Jak przyprowadziłem samochody, to zaczął wymyślać. Najpierw, że jest klient, potem, że nie ma, że wpłacił zaliczkę, nie wpłacił i  tak kręcił. Jak tam pojechałem, to się okazało, że on likwiduje komis, a moich samochodów już nie ma. Twierdził, że je sprzedał, choć nie miał pełnej dokumentacji. Mówił, że sobie poradził – opowiada Krystian Żywicki.

Mężczyzna wstawił do komisu trzy auta, odzyskał jedno.

Rodzinna karczma odcięta od drogi. "Same fast foody przy autostradach" 

Oszukani przez Małgorzatę S. i Jarosława B. czują się także pan Zygmunt z Kołobrzegu oraz pan Wojciech spod Koszalina. Wszyscy zaufali właścicielom koszalińskiego komisu, który oferował sprzedaż ich aut. Ostatecznie auta zostały sprzedane za plecami ich właścicieli, a oni sami nigdy nie otrzymali zapłaty. Dziś po komisie nie ma śladu.

- Zobaczyłem stację paliwową, myjnię, halę, to pomyślałem, że uczciwy. W ciągu 14 dni samochód miał być sprzedany i po sprzedaży miał mi od razu pieniądze dać. Komornik odzyskał dla mnie 200 zł, nic więcej. Niby nie ma z czego ściągnąć – opowiada Zygmunt Droździk, który stracił 38 tys. zł.

- Bardzo wyrafinowani ludzie. Potrafią przekonać do siebie. Auto zostało sprzedane, a my o tym nie zostaliśmy poinformowani. Potem zaczęły się kłopoty z odzyskiwaniem pieniędzy – mówi Wojciech Konieczny, stratny na 30 tys. zł.

Maszynista skazany. Pierwszy taki wyrok w Polsce

W każdej ze spraw sąd wydał nakaz zapłaty. Mimo to Małgorzata S. i Jarosław B. nie mają sobie nic do zarzucenia. Sąd analizował też umowy sprzedaży aut, które trafiały do tzw. słupów, a dopiero potem do nowych właścicieli. Do dziś nie udało się odzyskać ani pieniędzy, ani samochodów.

- Sąd cywilny wydał wyrok wypłaty tych pieniędzy. Niestety firma windykacyjna miała związane ręce. Ci ludzie formalnie nie posiadają żadnego majątku – tłumaczy Wojciech Konieczny.

To fragment rozmowy z Jarosławem B.:

- Chcę z panem porozmawiać.

- Ale ja nie chcę z tobą. Możesz mnie w dupę pocałować.

- Kiedy państwo oddadzą pieniądze poszkodowanym?

- Tobie, k***, nie jestem winny, to spadaj.

Umawiali się na sprzedaż jednej działki, w umowie wpisano… trzy

- Zrobiłem wgląd w akta i zobaczyłem, że samochód jest w jego posiadaniu, na niego zarejestrowany. Nabył nie na podstawie umowy komisowej, tylko umowy z zagranicy, że rzekomo kupował za granicą – opowiada Krystian Żywicki.

- W toku całego postępowania udało się namierzyć kilka z tych samochodów. Tylko że obowiązujące przepisy mówią, że nabywca w dobrej wierze jest chroniony. Trudno powiedzieć, czy działania oskarżonego były nastawione, żeby te samochody ukrywać, sprzedając osobom podstawionym – informuje Sławomir Przykucki, rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie.

Oszukani stracili nadzieję na odzyskanie swoich pieniędzy. Liczą, że właściciele komisu i ich współpracownicy odpowiedzą za swoją działalność. Sąd dalej prowadzi sprawę przeciwko Jarosławowi B. Mężczyzna został już nieprawomocnie skazany na karę 4 lat i 3 miesięcy pozbawienia wolności.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX