Po śmierci matki walczy o opiekę nad bratem

Sześć lat temu mieszkająca w Hiszpanii pani Edyta urodziła syna - Owena. Matka samotnie wychowała dziecko - starsze dzieci kobiety wróciły do Polski, a ojciec nie interesował się losem syna. Sytuacja zmieniła się dwa lata temu - panią Edytę zaatakował rak. Gdy przyjechała z Owenem do Polski, by podjąć leczenie, ojciec dziecka oskarżył ją o porwanie. Końca walki o dziecko pani Edyta nie doczekała - zmarła 24 marca. Jej starszy syn, pan Gracjan, chce wychować brata za wszelką cenę.

25-letni pan Gracjan jest żołnierzem, mieszka w Stargardzie. Ale przez wiele lat mieszkał w Hiszpanii z siostrą - 23-letnią dziś panią Nikolą i ich matką - panią Edytą.

- Mama wyjechała pierwsza na Wyspy Kanaryjskie, spodobało jej się i postanowiła, że chce mieć swoje dzieci przy sobie - wspomina pan Gracjan.

Pan Gracjan i pani Nikola kilka lat temu wrócili do Polski. Ich matka została za granicą. Sześć lat temu na świecie pojawił się ich przyrodni brat - Owen. Kobieta wychowywała go sama, bo ojciec chłopca nie interesował się jego losem.

- Już rok po narodzinach Owena toczyła się jakaś sprawa o ograniczenie mu praw rodzicielskich - dodaje pan Gracjan.

Czworo dzieci w rodzinie zastępczej. Matka walczy o ich powrót

Dwa lata temu pani Edyta zaczęła poważnie chorować. Diagnoza była straszna dla całej rodziny: rak. Kobieta wróciła z małym Owenem do Polski.

Pani Edyta musiała walczyć nie tylko z chorobą, ale także z ojcem Owena. Mężczyzna oskarżył ją o uprowadzenie syna. Rok temu sąd w Hiszpanii nie uznał tego za porwanie, ale na tym kłopoty się nie skończyły. W lutym tego roku ojciec Owena zaczął ponownie walczyć o powrót chłopca do Hiszpanii.

- Powiedział mi, że jego największym marzeniem jest to, żeby być bogatym. Pytam: „Owenku, a dlaczego tak chcesz być tak bardzo bogatym?”. „Bo wtedy kupię dużo tabletek, takich dobrych, żeby mamusia była zdrowa i wtedy nie pójdę do taty”. W każdym teście Owen wykazywał więzi z mamą, Gracjanem i Nikolą - tłumaczy Maria Kucaj, psycholog, biegła sądowa.

- Ja i siostra spędziliśmy z nim więcej czasu niż jego prawdziwy ojciec - mówi pan Gracjan.

Reporter: Chciałbyś wyjechać do taty?

Owen: Nie.

Reporter: Dlaczego?

Owen: Bo by mnie nie kochał, bo by o mnie nie dbał.

Reporter: Dzwoni do ciebie teraz? Kontaktuje się z Tobą?

Owen: Nie.

Zabrano im dom pod budowę drogi. 10 lat walczą o odszkodowanie

Pani Edyta nie doczekała końca walki o syna - 24 marca tego roku zmarła. Od tego dnia pan Gracjan robi wszystko, aby mógł być opiekunem przyrodniego brata.

- Ona mówiła, że jak jej zabraknie, to żeby go nie oddawać.. Przyrzekłam jej, że będziemy walczyć - mówi pani Urszula, matka pani Edyty.

- Z tego, co nam wiadomo, ma już troje, czworo dzieci. Miał ograniczone prawa do opieki nad córką. Jak dzieci stały się pełnoletnie, to same zdecydowały, że nie chcą mieć z ojcem kontaktu - mówi pani Nikola, siostra Owena.

Próbowaliśmy wielokrotnie skontaktować się z ojcem Owena. Bezskutecznie.

Pan Gracjan i jego rodzina boją się o przyszłość Owena. Chcą zająć się dzieckiem w Polsce - taka była ostatnia wola ich matki. Jednak czy tak się stanie, zadecyduje wkrótce sąd.

- Sąd Okręgowy będzie badał wszelkie przesłanki wynikające z konwencji przed podjęciem decyzji co do wydania dziecka. Natomiast decyzja co do tego, czy brat stanie się lub nie opiekunem prawnym małoletniego, będzie należała do Sądu Rejonowego w Stargardzie, który podejmie ją po zakończeniu postępowania w trybie konwencji haskiej - informuje sędzia Tomasz Szaj, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie.

- Nie może być w żaden sposób opiekunem, ponieważ dotychczas nie miał żadnego kontaktu z tym dzieckiem. To by była niesamowita klęska, która powodowałaby cofnięcie się rozwoju tego dziecka. Liczę, że sąd to jest nie tylko artykuł i przepis, ale też człowiek, który rozumie dziecko i sam wie, co dziecku jest najbardziej potrzebne - dodaje psycholog Maria Kucaj.

- Nie oddam brata. Nawet jak przyjedzie policja, to drzwi nie otworzę. Zapakuję brata w samochód i wyjeżdżamy - mówi pan Gracjan.*

*skrót materiału

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX