14-latek uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Nie chce tam wrócić

14-letni Brajan uciekł ze Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Bolesławcu, jego matka dowiedziała się o tym dopiero pięć godzin po zdarzeniu. Kobieta ma żal do dyrekcji placówki. Ta odpowiada, że takie są przepisy. Gdy doszło do zdarzenia, powiadomiono policję i… wypisano chłopaka z placówki.

Pani Elżbieta mieszka w Lubomierzu na Dolnym Śląsku, samotnie wychowuje siedmioro dzieci. Ale to 14-letni Brajan odkąd zaczął naukę w szkole, sprawia problemy, bywa agresywny. Chłopiec od lat jest diagnozowany, podejrzewano u niego schizofrenię.

- Uderzył mnie nie raz. W końcu oddałam sprawę do sądu o znęcanie się nad rodziną.

Sąd zadecydował, że na trzy miesiące syn pójdzie się leczyć do szpitala. Brajan sam osobiście się na to zgodził. No, ale uciekł stamtąd. Dowiedziałam się o tym w niedzielę o godzinie piętnastej – opowiada Elżbieta Walasik, mama Brajana.

14-latek zaginął. Matkę powiadomiono po pięciu godzinach

Matka nie rozumie, jak to możliwe, że dowiedziała się o zdarzeniu dopiero pięć godzin po ucieczce syna.

- Zwłaszcza, że to jest nieletnie dziecko, po próbach samobójczych. Ja nie wiem, jak ktoś mógł tak po prostu nie zauważyć tego – dodaje.

Brajan po ucieczce nie dawał znaku życia. Matka chłopca uważa, że zaginięcie zbagatelizowano. Co prawda powiadomiono policję, ale w poszukiwania bardziej angażowała się rodzina i znajomi. Szpital jeszcze tego samego dnia formalnie wypisał 14-latka.

- Być może tego typu działanie zostało podjęte w związku z próbą zdjęcia odpowiedzialności z placówki medycznej. Natomiast jeżeli nastąpił wypis, to w tym momencie decyzja placówki o wypisie stoi w sprzeczności z decyzją sądu rodzinnego – komentuje Ernest Ziemianowicz, prawnik reprezentujący rodzinę.

- To jest dziecko, które jest niepełnoletnie. Ono mogło sobie zrobić wielką krzywdę. Niby postawiono na nogi policję, ale też nie było widać tej pracy policji. Byliśmy zaniepokojeni jako rodzice, jako babcia, rodzina, co się z nim dzieje, gdzie on jest? Nie ma co pić, nie ma co jeść, nie ma ubrania. Bo to był okres zimowy – wspomina Danuta Skuza, babcia Brajana.

ZOBACZ: 85-letnia lekarka przepisywała darmowe leki dla seniorów. NFZ ją ukarał

Brajan po uciecze ze szpitala pojechał do Wrocławia. Tam wsiadł w nocny pociąg do Warszawy, gdzie spędził kolejny dzień. Później znów pociągiem dojechał do Poznania. Gdy zorientował się, że rodzina sprawę zaginięcia nagłośniła w mediach społecznościowych, sam skontaktował się ze starszym rodzeństwem.

Spotkaliśmy się z dyrektorem szpitala. Pokazał nam, jak funkcjonuje placówka i zapewnił, że stara się stworzyć jak najlepsze warunki dla pacjentów. Zarzuty rodziny odpiera. Mówi, że działał według procedur.

- Jest to szpital typu pawilonowego, więc dzieci chodzą po terenie szpitala. To jest 10 hektarów i szkoła jest w zupełnie innym miejscu niż oddział. To nie jest dobre sformułowanie „szpital zamknięty”. Oddział jest zamknięty, ale dzieci uczestniczą w różnego rodzaju zajęciach na terenie szpitala – mówi Jarosław Karbowski, dyrektor szpitala.

Reporter: No tak, ale państwo za te osoby, które w szpitalu przebywają, odpowiadacie. Dlaczego był ten wypis? Czy on był po to, że w razie gdyby temu dziecku coś się stało, nie odpowiadać za to?

Dyrektor: Procedury są takie, że my w momencie samowolnego opuszczenia szpitala powiadamiamy policję i ten wypis musi być wykonany z racji procedur, gdyż Narodowy Fundusz Zdrowia nie płaci w momencie, gdy pacjent nie przebywa na terenie szpitala.

ZOBACZ: Ma wrócić do traumy z młodości. Urzędnicy chcą, by płaciła za ojca

Pani Elżbieta wolałaby, żeby Brajan nie wracał do szpitala w Bolesławcu. Szukała dla niego innej placówki, ale bezskutecznie. Kobieta chciałaby, aby syn został właściwie zdiagnozowany i otrzymał pomoc.

- On mi powiedział, że jeżeli pojedzie do szpitala do Bolesławca, to on stamtąd ucieknie i nigdy już tam nie wróci i nikt go nigdy nie znajdzie. Ja już po tej sytuacji nie ufam takiemu szpitalowi – podsumowuje Elżbieta Walasik.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX