Zanim przelali pieniądze za auta, dokładnie sprawdzili firmy. Nie pomogło
Oferują przez internet samochody sprowadzane z zagranicy, a gdy dostają wysokie zaliczki, kontakt się urywa. Ruszyliśmy tropem kilku działających w ten sposób firm. W historii każdej z nich przewija się postać Pawła P. Ten człowiek był prezesem ponad 2500 spółek! Poszkodowani przed przelaniem pieniędzy sprawdzali spółki w KRS, na policji czy w urzędzie skarbowym.
Do naszej redakcji zgłosiły się osoby, które przez internet chciały kupić auta sprowadzane z zagranicy. Samochody oferowało kilka firm, ale ich sposób działania jest identyczny. Pan Mariusz ze Skierniewic stracił ponad 25 tys złotych. Ale nie przelał pieniędzy pochopnie, bo najpierw firmę sprawdził.
- Na OLX znaleźliśmy firmę Eter Center. Przysłali nam wstępną umowę i żeby wpłacić połowę kwoty. Zarzekali się, że w ciągu miesiąca będzie transport, auto pojawi się w Polsce. Zanim przelaliśmy pieniążki, to pojechaliśmy do urzędu skarbowego w Skierniewicach, pani sprawdzała KRS, czy odprowadzają podatki, na policji też sprawdzaliśmy. Mówili, że wszystko jest ok, jak chcemy, to kupujmy. Jeszcze dwa dni po przelewie mieliśmy z nimi kontakt, potem się urwał – opowiada.
Auta z zagranicy fikcją. Stracili duże zaliczki
Pan Piotr ze Szczekocin stracił prawie 60 tys. zł. Mówi, że firma wydawała się bardzo profesjonalna.
- Wyglądało to atrakcyjnie, oferta dotyczyła sprowadzenia poleasingowego Mercedesa CLA z Belgii. Ogłoszenie odsyłało do strony interentowej firmy Auric Motors, która też wyglądała dość profesjonalnie. Po weryfikacji VIN-u już wiedziałem, że auto istnienie, jaki ma przebieg i że rzeczywiście jest w Belgii. Zaraz po rozmowie dostałem SMS z linkiem do strony. Pomyślałem: są profesjonalni, można im zaufać. Później zniknęła cała strona intenetowa, maile przestały dochodzić, nie dało się też do nich dodzwonić. Oferta była atrakcyjna – przyznaje.
Pan Paweł z Poznania stracił prawie 70 tys. zł. Nam opowiada, jak oszuści naciskali na szybki przelew pieniędzy.
- Zaliczkę, bodajże w ciągu godziny chcieli, żeby wpłacić. Mówię: w porządku, atrakcyjna oferta, dobry samochód, to biorę – wspomina.
ZOBACZ: Zoperowali nie tę osobę. Teraz panią Ewę czeka kolejny zabieg
Kolejni poszkodowani z Brodnicy zamówili auto kilka tygodni temu. Dziś już nie mają nadziei, że samochód kiedykolwiek zobaczą.
- Sprawdziliśmy te spółkę, ona funkcjonowała cztery lata, miała dobre komentarze, nic nie wzbudziło naszych podejrzeń. Na początku grudnia na portalu OLX znaleźliśmy ogłoszenie firmy Auric. Skoda Octavia, rocznik 2022, cena 45 tys. zł. Dokonaliśmy wpłaty zaliczki, dostaliśmy fakturę, umowę na sprowadzenie samochodu, wszytko odbyło się w ciągu dwóch tygodni. Żeby auto zostało sprowadzone, to musieliśmy wpłacić całość. Później strona internetowa spółki przestała działać – mówi pani Justyna z Brodnicy.
Poszkodowani zgłaszają oszustwo na komendach policji w całej Polsce. Sprawa jednej z tych firm trafiła do poznańskiej prokuratury.
- Prokurator uznał, że w tej sprawie doszło do przestępstwa. Niestety, mimo uzyskania danych z banku, z telefonii komórkowej, nie udało sie ustalić sprawców i sprawa została umorzona. Prokurator ustalił, że dokumenty bankowe wystawiono na Ukraińców mieszkających w Warszawie. Nie ustalono miejsca pobytu tych osób. Z kolei telefon zarejestrowano na osobę, która jest mieszkańcem Irlandii. Prokurator uzyskał zeznania właściciela firmy, która widniała w tych ogłoszeniach. Mężczyzna oświadczył, że ktoś się pod niego podszywa – informuje Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
"Mówili, że dostawa odbędzie się w weekend i trzeba zapłacić wcześniej"
Podczas rozmów z poszkodowanymi odnajdujemy podobieństwa w działaniach tych firm.
- Firma zdeklarowała, że dostarczy auto w sobotę. Jest to dziwne, bo żadna firma spedycyjna nie rozwozi samochodów w soboty. Firma poprosiła, żebym przed weekendem zapłacił pozostałe 55 procent ceny – mówi pan Piotr.
- Mówili, że dostawa odbędzie się w weekend, a że w weekend nie działają przelewy, to trzeba zapłacić wcześniej. I ja zapłaciłem bodajże w środę – wspomina pan Paweł.
Podobnie było w przypadku pani Justyny. Podobnie wyglądają również umowy dostarczone klientom firm. Jedną z nich pokazujemy panu Piotrowi.
- Ułożenie tekstu na stronie identyczne, tylko logo jest podmienione – komentuje.
W historii firm przewija się nazwisko Pawła P. Ten człowiek był prezesem ponad 2500 spółek. Odwiedzamy jedno z jego wielu biur. Chcemy zapytać, co wie o obecnych działaniach tych firm.
Reporter: Michał Bebło z Polsatu, szukam pana Pawła P.
Pracownica: Nie ma go tutaj.
- A jak się z nim skontaktować?
- A w jakiej sprawie?
- W bardzo wielu sprawach. Proszę do niego zadzwonić, że czekamy tutaj.
- Ale ten pan nie przyjdzie tutaj. Nie chce z panem rozmawiać na ten temat. Niech pan stąd wyjdzie.
- Nie, nie wyjdę. Rozmawiałem z ludźmi, którzy potracili po kilkadziesiąt tysięcy złotych, a pani mówi, żebym wyszedł… Nie, nie wyjdę.
- Ja przyszłam na normalny dzień do pracy, a pan...
- Przykro mi, to nie będzie normalny dzień pracy dla pani.
ZOBACZ: Zbyt otyła na odszkodowanie. Walczy z wojskiem po wypadku na poligonie
Pracownice biura nie zadzwoniły po Pawła P. Wezwały natomiast ochronę i policję.
- Wydaje nam się, że tą sprawą powinna się zajmować jedna jednostka prokuratury, bo modus operandi był taki sam we wszystkich tych przypadkach – ocenia pani Justyna.
- Co możemy zrobić tak naprawdę? Jak zawalczyć o to, co straciliśmy? Niektórzy stracili oszczędności, inni się zadłużyli, by spełnić marzenie o fajniejszym samochodzie. Chciałbym przestrzec wszystkich, żeby byli ostrożni szukając samochodu wirtualnie – dodaje pan Piotr.