Bez odszkodowania za dramatyczny poród. Hubert czeka trzynaście lat

Rodzice dziecka z niepełnosprawnością od kilkunastu lat czekają na sądowe zakończenie sporu ze szpitalem, w którym 13-letni dziś Hubert przyszedł na świat. Pani Agnieszka przez kilka dni stawiała się w placówce tłumacząc, że z jej nienarodzonym dzieckiem dzieje się coś złego, ale była odsyłana do domu. Jej obawy niestety się potwierdziły. Rodzice od lat walczą o odszkodowanie.

- Syn okręcony był trzykrotnie pępowiną, podduszał się, cierpiał w tym brzuchu matki – opowiada Mariusz Górski, tata Huberta. 

Państwo Górscy z Dzierżoniowa na Dolnym Śląsku trzynaście lat temu oczekiwali narodzin drugiego dziecka. Niestety poród zmienił się w koszmar, a walka o zdrowie syna trwa do dziś.

Ciąża pani Agnieszki przebiegała prawidłowo. Jednak kilka dni przed planowanym porodem, kobieta poczuła się bardzo źle. Natychmiast pojechała więc do szpitala w Dzierżoniowie. Niestety, mimo że zgłaszała niepokojące objawy, została odesłana do domu.

ZOBACZ: Zanim przelali pieniądze za auta, dokładnie sprawdzili firmy. Nie pomogło

- Gdyby powiedzieli: jedźcie, zróbcie pogłębione badania, bo nie mamy specjalistycznego  sprzętu, to z tą ciążą byśmy pojechali do Wrocławia czy gdziekolwiek, na koniec świata i dziecko urodziłoby się zdrowe – mówi  Mariusz Górski, tata Huberta.

Do szpitala w Dzierżoniowie ciężarna pani Agnieszka przychodziła codziennie, przez kilka dni. I za każdym razem odsyłano ją do domu. Kiedy w końcu zaczęła rodzić, okazało się, że stan dziecka jest krytyczny. Małego Huberta natychmiast po porodzie przewieziono do szpitala w Wałbrzychu.

- Dusił się w brzuchu i nikt tego nie zauważył, nie był monitorowany. Jak się urodził, to nie byli nawet przygotowani, by go ratować, bo nie mieli odpowiedniego sprzętu. Wcześniej wystarczyło posłuchać tętna dziecka, by zauważyć, że z dzieckiem coś się dzieje. Biegły stwierdził, że syn urodził się prawie nie żywy – opowiada Agnieszka Górska. 

- Przelewał się przez ręce, nie oddychał, nie płakał – dodaje Mariusz Górski.

ZOBACZ: Zoperowali nie tę osobę. Teraz panią Ewę czeka kolejny zabieg

Niedotlenienie spowodowało, że Hubert jest dzieckiem z niepełnosprawnością. Rodzina walczy o jego zdrowie od pierwszych dni.

- Do końca życia mózg pozostanie niepełnosprawny, nie rozwija mu się też zastawka. Śpimy jak na bombie – tłumaczy pani Agnieszka.

Nie udało nam się porozmawiać z dyrekcją szpitala w Dzierżoniowie. Pełnomocnik wysłał nam jedynie krótkie oświadczenie, w którym przekazał, że „sprawa jest nadal w toku i w związku z powyższym Szpital nie będzie udzielał żadnych informacji.”

Sprawą zajęła się prokuratura i sąd, ale trwa to już kilkanaście lat.

- Gdy przyszła opinia, że doszło do szeregu zaniedbań ze strony lekarzy, to pomyśleliśmy, że wszystko jest na widelcu. Nikt nie pomyślał, że może coś innego tu wyjść  - wspomina pan Mariusz.

- Ale sąd dopuścił dowód innych biegłych i na te samą okoliczność złożone zostały do akt sprawy kolejne opinie, niepotwierdzające, że doszło do błędu w sztuce podczas opieki okołoporodowej. Te opinie nie były spójne. Sąd nagle zmienił jednak zdanie, uchylił to postępowanie i oddalił powództwo. Została złożona apelacja i sąd apelacyjny dopatrzył się jednak uchybień – opowiada Adriana Abelec-Piątkowska, pełnomocnik państwa Górskich.

- Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił postanowienie Sądu Okręgowego w Świdnicy i skierował sprawę do ponownego rozpoznania uznając, że konieczne jest przeprowadzenie postępowania dowodowego wobec niejednoznaczności opinii biegłych i sprzeczności między opinią a dokumentacją lekarską – informuje Agata Regulska z Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

ZOBACZ: Zamieściła w sieci tysiące wpisów o Mai Kowalskiej. Sąd zdecydował

Donata Nowocień-Pluta z Sądu Okręgowego w Świdnicy zapewnia, że „sprawa ta jest traktowana priorytetowo i została objęta nadzorem administracyjnym przez prezesa sądu”.

- Sąd zwrócił się do odpowiednich jednostek, by uzupełnić materiał dowodowy – tłumaczy.

Rodzina potrzebuje pieniędzy na rehabilitację i leczenie syna. A wciąż nie wiadomo, kiedy i jak zakończą się sprawy sądowe o odszkodowanie.

- To nie powinno tyle trwać. Powinniśmy mieć środki na rehabilitację, pielęgnację dziecka, żeby nie zabierać mu dzieciństwa – podsumowuje Mariusz Górski.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX