Rodzinna masakra w Ustce. Major SOP zaatakował najbliższych

Spokojny, rodzinny wieczór zamienił się w krwawy koszmar. W mieszkaniu w Ustce 44-letni major Służby Ochrony Państwa, odznaczany za służbę w Iraku i Afganistanie, po spokojnej grze w karty chwycił za nóż i zaatakował najbliższych. Zabił czteroletnią córkę, poważnie ranił teściów, żonę i syna. Od sąsiadów słyszymy, że był spokojnym człowiekiem, a rodzina wydawała się wręcz wzorowa.

W poniedziałek 26 stycznia w mieszkaniu przy ul. Bałtyckiej w Ustce rozegrał się dramat. 44-letni Piotr K. nagle zaatakował swoją rodzinę.

- Grali w karty. Po zakończeniu gry wyszedł nasz podejrzany do kuchni, wrócił z nożem i ich zaatakował. Poszkodowani nie wskazali powodu, atmosfera była spokojna, nikt się nie pokłócił podczas tej gry. Normalny wieczór w normalnej rodzinie – poinformował Patryk Wegner, prokurator okręgowy w Słupsku.

- Tego Piotrka to znam, tydzień temu przyjechał do teściowej z dziećmi i żoną. Wszystko było ok, cały tydzień, a wczoraj coś mu się odkleiło – opowiadał nam pan Krzysztof, sąsiad teściów mężczyzny.

- Matka bardzo pocięta była, nie poznałem jej, bo pomagałem ratownikom do karetki ją wstawiać. Żeby się nie odezwała, to bym nie powiedział, że to jest ona – wspominał kolejny sąsiad, pan Jan.

ZOBACZ: Odcięty prąd i spór o ogrzewanie. Dramat matki z sześciorgiem dzieci

Pierwsi na miejscu pojawili się policjanci.

- Na miejsce od razu zostali skierowani policjanci, którzy obezwładnili agresywnego 44-latka. Mężczyzna miał ranić nożem pięcioro członków swojej rodziny, a następnie samego siebie – przekazał Jakub Bagiński z policji w Słupsku.

- Prawdopodobnie tasak miał. Teść to miał trzy rany kłute, Wioleta pocięta, Malwina prawdopodobnie około 20 ran ciętych. Ten chłopczyk, syn jego, to miał mieć niby prawdopodobnie rany kłute na klatce piersiowej, a ta dziewczynka czteroletnia… Reanimowali, ale niestety. Nie udało się uratować, dziewczynka nie żyje – wylicza sąsiad pan Krzysztof.

Piotr K. i jego rodzina na co dzień mieszkali w Warszawie. W Ustce gościli u teściów.  Jego ofiarami stali się wszyscy obecni w mieszkaniu, czyli żona, syn, córka i teściowie. Lżej ranni:  syn i teść zostali już wypisani ze szpitala. W cięższym stanie wciąż jest teściowa i żona mężczyzny.

ZOBACZ: Przerażający smród niszczy restauratorów. „Atak konkurencji”

Piotr K. jest majorem SOP z 23-letnim stażem. Służył na misjach w Iraku i Afganistanie, za co był odznaczany. Miał też ważne badania psychologiczne. Nie wiadomo, co było przyczyną jego zachowania.

- Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się wydarzyło. Funkcjonariusz jest już zawieszony. Wszczęto wobec niego także procedurę usunięcia ze służby. Biuro nadzoru wewnętrznego wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badania okresowe, które przychodził. Funkcjonariusz SOP-u od 23 lat służy w formacji. Na początku października przeszedł badania okresowe, w tym właśnie badania psychologiczne. I na podstawie tego został dopuszczony do dalszej służby - poinformował Tomasz Kułakowski z MSWiA.

- Najwyraźniej coś musiał przeżyć i miał to w sobie. Bo tak normalny człowiek był, normalna rodzina, coś musiało w nim pęknąć, naprawdę musiał coś przeżyć, że to wyszło po jakimś czasie. Jeśli służył w Afganistanie, Iraku, to też może miał coś, co trzymał w sobie – mówi sąsiad pan Jan.

Prokurator Okręgowy w Słupsku Patryk Wegner nie chciał mówić o motywach i wyjaśnieniach funkcjonariusza SOP ze względu na dobro prowadzonego postępowania.

- Muszą one zostać zweryfikowane. Ze względu na charakter czynu niezbędne jest też powołanie biegłych i przeprowadzenie badań psychiatrycznych – dodał.

ZOBACZ: Odciął im wodę, prąd i ciepło w mieszkaniu! Walczą o byt

Mieszkańcy Ustki są wstrząśnięci wydarzeniami z poniedziałkowej nocy. Mówią, że w ich mieście jeszcze nigdy nie doszło do tak potwornej zbrodni.

- Nawet ci lekarze, co tutaj byli, ratownicy, oni też chyba będą musieli do psychologa się udać, bo to jest makabra. Naprawdę, co innego niż wypadek. Jak jest małe dziecko, to też inaczej człowiek to przeżywa. Mój syn też jeździł jako ratownik w karetce i opowiadał – komentuje pan Jan.

Obecnie Piotr K. przebywa w areszcie. Przedstawiono mu zarzut zabójstwa i czterokrotnego usiłowania zabójstwa. Jeżeli nie zostanie uznany za niepoczytalnego, najprawdopodobniej resztę życia spędzi w więzieniu.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX