W samym środku wojny. Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie

Pobyt w turystycznym raju zamienił się w piekło. Polacy, którzy przez wojnę na Bliskim Wschodzie utknęli w Dubaju, opowiadają o eksplozjach w mieście, panice, strachu i niepewności. Przez lotniczy paraliż zdani byli wyłącznie na siebie.

Robert Klatt, lider zespołu Classic poleciał do Dubaju 26 lutego w sprawach zawodowych.

- Przyszedł mi do głowy taki pomysł, aby zrobić polskie dni w Dubaju, tam jest około 14 tysięcy mieszkańców z Polski, którzy tam żyją, pracują, więc pomyślałem, że warto by tę Polonię w jakiś sposób zjednoczyć. I miałem spotkania dotyczące tej imprezy. Rozmawiałem z wiceministrem kultury Dubaju i otrzymałem informację, że Dubaj jest najbardziej bezpiecznym miejscem na świecie, że mu nie grozi wojna. Sobota zmieniła wszystko – opowiada.

ZOBACZ: Kierowca tira walczy z firmą spedycyjną. Nie pomógł wyrok i komornik

Sobotę, 28 lutego doskonale pamięta też Małgorzata Telakowiec.

- Tego dnia lecieliśmy z Kenii do Polski i mieliśmy tylko przesiadkę w Dubaju. Ponieważ ona była dłuższa, miała trwać dziesięć godzin, to wyszliśmy z lotniska pozwiedzać miasto - wspomina.

- Jeździliśmy po całym mieście, nikt jeszcze się niczego nie spodziewał, nic nie było słychać. Nic nie zwiastowało, że będzie zaraz jakieś niebezpieczeństwo – dodaje Wojciech Telakowiec.

Rodzeństwo Małgorzata i Wojciech podróżowało z mamą. Wszyscy są już bezpieczni w domu w Zalesiu Górnym, ale niedawno przeżyli prawdziwe chwile grozy po tym jak wylądowali w Dubaju w dniu, kiedy zaczął się irański ostrzał.

- Gdy wróciliśmy na lotnisko, dowiedzieliśmy się, że zamknęli kontrolę paszportową, że mamy udać się do hoteli, że nie wracamy do domu ze względu na to, że jest zamknięta przestrzeń powietrzna i żadne samoloty nie lądują ani nie startują – mówi Wojciech Telakowiec.

ZOBACZ: Nowa luksusowa przyczepa pełna wilgoci. Walka właściciela z serwisem

W podobnej sytuacji znalazły się setki innych Polaków, w tym Robert Klatt.

- Wieczorem poszedłem dać jakiś wywiad na dachu hotelu, gdzie był basen i w tym momencie spadła pierwsza bomba obok mojego hotelu. Cały budynek zaczął się ruszać. Nie wiedziałem, co mam robić, zaczęła się panika, zaczęliśmy uciekać do windy, byliśmy na dziesiątym piętrze. Słyszałem, że tam cztery osoby zostały ranne, później dowiedziałem się z mediów dubajskich, że też spadł jakiś pocisk na lotnisko. To było zatrważające, baliśmy się, że to lotnisko może nie zostać uruchomione – relacjonuje.

- Jedliśmy kolację i szyby się zatrzęsły. Odwróciłem się i nic nie zobaczyłem, bo było tak ciemno. Po chwili sytuacja się powtórzyła. Ludzie wbiegli do hotelu, ponieważ nieopodal nastąpił wybuch. Najgorszy był brak kontaktu z kimkolwiek: czy to z władzami państwa, czy to z linią lotniczą. Nad nami coś latało i w zasadzie nie wiedzieliśmy, czy się wydostaniemy, czy mamy zostać, czy uciekać, gdzieś jechać? Czy lądowo do krajów obok – opowiada Wojciech Telakowiec.

- Przede wszystkim czuliśmy bezsilność, bo można gdzieś uciekać, ale nie wiemy gdzie, nie mieliśmy żadnej pomocy ze strony ambasady, jej telefony w ogóle tam nie działały, nikt nie odbierał, więc byliśmy zdani na siebie – dodaje Robert Klatt.

ZOBACZ: Gigantyczna hala za oknami. Mieszkańcy są oburzeni

W Dubaju są także polscy celebryci, jak Andziaks, Marcelina, Agnieszka Włodarczyk, z ich relacji w social mediach wynika, że na razie nie zamierzają wyjeżdżać.

- Wiele komunikatorów, których używamy, jest w tych krajach zablokowanych. Mieliśmy szczęście, że tata został w Polsce, więc mieliśmy kontakt z infolinią, tata dzwonił, bo gdy my dzwoniliśmy z Dubaju, to rozłączało – mówi Małgorzata Telakowiec,

Wszyscy bohaterowie naszego reportażu dotarli bezpiecznie do Polski.

- Dostaliśmy informacje, że mamy się jak najszybciej zebrać, ponieważ w każdej chwili może przyjechać autobus po nas, który nas zawiezie na lotnisko i lecimy do domu. Poczułem ulgę, jak wystartowaliśmy, a już finalnie odetchnąłem z ulgą, jak wylądowaliśmy w Warszawie. Cieszę się, że nam się udało. Wiem, że dużo osób nie miało tyle szczęścia – podkreśla Wojciech Telakowiec.

- Zostało tam mnóstwo moich przyjaciół z Polski, którzy szukają możliwości ewakuacji, zostało też sporo moich przyjaciół z Dubaju, którzy tam żyją i też się o nich martwię. Oni myślą, że to się szybko skończy, bo rząd Dubaju na to nie pozwoli – wskazuje Robert Klatt.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX