Nie była adwokatem, a brała pieniądze. Dziś okupuje mieszkanie

Podszywała się pod adwokatkę i nie oddała pieniędzy klientom. Teraz nie chce zwrócić mieszkania, które niegdyś wynajmowała. Katarzyna J. mieszka w Poznaniu bez umowy i nie płaci rachunków, a właścicielka co miesiąc dokłada do jej pobytu.

Pani Agata z Poznania w 2021 roku odziedziczyła po ojcu 90-metrowe mieszkanie z wynajmującą go lokatorką. To 30-letnia Katarzyna J., która obecnie mieszka tam bezumownie, nie chce się wyprowadzić i nie płaci rachunków. Sąd na czerwiec wyznaczył pierwszy termin rozprawy eksmisyjnej.                         

- Ja płacę czynsz administracyjny, ponad 1000 zł miesięcznie, opłacam też rachunek za prąd, obecnie to jest około 200 zł, ale bywały takie miesiące, że ten rachunek był powyżej 3 tys. zł. Pani Katarzyna tłumaczyła, że wówczas mieszkał z nią człowiek, który zajmował się jakimś sektorem IT, stąd było takie zużycie prądu – mówi pani Agata.

ZOBACZ: W samym środku wojny. Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie

Okazuje się, że Katarzyna J. to osoba, przed której działalnością przestrzegaliśmy rok temu. Wtedy do redakcji Interwencji zgłosiły się osoby, którym nie zwróciła pieniędzy za wypowiedzenie usług prawnych. 

- Reprezentuję sześć osób, które wystąpiły przeciwko pani Katarzynie J. z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przez nią kilku przestępstw. Te osoby zawierały umowę na obsługę prawną z osobą, która podawała się za adwokata z bardzo dużym dorobkiem procesowym. Następnie okazywało się, że ta osoba adwokatem nigdy nie była. Te sprawy zamierały: albo nie działo się nic, albo działo się niewiele, co skutkowało rozwiązaniem umowy. Tych środków nie zwrócono do dnia dzisiejszego, często pomimo upływu nawet kilku lat. W przypadkach moich klientów są to kwoty od 30 do nawet 60, 70 tys. zł – informuje Michał Mejziński, radca prawny reprezentujący poszkodowanych przez Katarzynę J.

Rodzina pana Patryka z Krakowa skorzystała z usług prawnych Katarzyny J., ale klienci nie byli zadowoleni. Szybko rozwiązali umowę, niestety zwrotu 30 tysięcy zł do dzisiaj nie otrzymali.

- Otrzymaliśmy od niej szkic pisma, którego początek zawierał nasze dane, a środek został jakby zrobiony metodą kopiuj-wklej, w ogóle nie dotyczył naszej sprawy, tylko kogoś innego. I zaraz po tym piśnie zostały wyznaczone pierwsze terminy rozprawy. Brat dostał wiadomość od pani mecenas, że pełnomocnik, który będzie go reprezentował na rozprawie, to pełnomocnik substytucyjny i pół godziny przed rozprawą on zaznajamiał się z aktami sprawy, o co w ogóle tutaj chodzi. Pani Katarzyna przedstawiła się jako adwokat, która jest w trakcie robienia doktoratu z prawa – opowiada pan Patryk z Krakowa.

Zweryfikowaliśmy te informacje.

„Przewód doktorski Pani J. nie został otwarty, jedynie został wyznaczony promotor. (…) Promotor z racji utraty zaufania do Doktorantki zrzekł się swojej funkcji. Co zamyka postępowanie” – brzmi oświadczenie przedstawicieli Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego.

- Przez pewien czas przyjmowałam zlecenia od kancelarii pani Katarzyny J. Na początku kancelaria ta była wypłacalna i rozliczała się ze zleconych prac. Jednak po jakimś czasie pani Katarzyna J. zaprzestała płatności. No i też mam informację od innych prawników, że kancelaria ta zlecała wykonanie pewnych usług, a później nie płaciła za nie – słyszymy od adwokatki.

ZOBACZ: Regularnie podtapiani. Po likwidacji kopalni przeżywają piekło

Pan Szymon ze Śląska również skorzystał z usług Katarzyny J. Oczekuje zwrotu 32 tys. zł.

- Telefonicznie poinformowałem panią Katarzynę, że chcę zerwać umowę, była bardzo zdziwiona, aczkolwiek stwierdziła, że to rozumie, przygotuje dokumenty i rozliczenie końcowe.

Pieniążki miały być oddane, kiedy podpiszę fakturę i podeślę pod wskazany adres kancelarii w Poznaniu. Mój mecenas powiedział mi jednak, że odsyłanie faktury jest zbędne, bo pod tym adresem żadna kancelaria już nie funkcjonuje – relacjonuje mężczyzna.

Z końcem ubiegłego roku Ministerstwo Sprawiedliwości zamieściło obwieszczenie, w którym informuje, że prawomocnym wyrokiem sądu Katarzyna J. ma ośmioletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie oszustw finansowych.

- Postępowanie dotyczy oszustwa, czyli wprowadzenia w błąd klientów kancelarii prawnej co do możliwości wywiązania się ze świadczonych usług, zawieranych umów na świadczenie pomocy prawnej. Wiemy już teraz, że ta pomoc nie była świadczona, nie mogła być świadczona, ponieważ osoba prowadząca tę działalność nie jest wpisana ani do rejestru radców prawnych, ani adwokatów. Mamy do czynienia również z przywłaszczeniem powierzonego mienia – informuje Łukasz Wawrzyniak, prokurator okręgowy w Poznaniu.

ZOBACZ: Tragiczny wypadek. Nie żyją dwie nastolatki

Inaczej sprawię widzi Katarzyna J.

„Kategorycznie oświadczam, że nie uchylam się od uiszczenia należności wobec klientów. Naturalnym jest to, że w relacjach biznesowych pojawiają się spory na tle finansowym.

(…) Wszelkie umowy z klientami precyzyjnie określają moją rolę jako mediatora” – przekazała w oświadczeniu.

- Niebawem prokurator ma już podjąć kluczowe i przełomowe decyzje w tej sprawie, więc zbierany jest ostateczny materiał dowodowy. Oczywiście, jeżeli będą zgłaszały się kolejne osoby, to materiał będzie musiał być uzupełniony – podkreśla Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

ZOBACZ: „Córka została otruta”. Zwrot w sprawie śmierci Pauliny Antczak

W rejestrze mediatorów Katarzyna J. nie widnieje. Od lat jest niewypłacalna. Jeśli ktoś wyegzekwuje należność, to pieniądze są spłacane z konta radczyni prawnej z Poznania, z którą Katarzyna J. współpracuje. Prawniczka ma postępowanie dyscyplinarne w Okręgowej Izbie Radców Prawnych. Przysłała wyjaśnienia, ale zabroniła ich publikacji.

- Łącznie wpłynęło jedenaście skarg. Pani radczyni prawna, której skargi dotyczą, przedkłada zwolnienie lekarskie. Osoby poszkodowane mogą się do nas zgłaszać. Ustawodawca przewidział obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Jeżeli nasz radca wykona swoją pracę źle, której skutkiem jest szkoda w majątku jego klienta, to klient może zgłosić roszczenie do ubezpieczyciela – tłumaczy Andrzej Pieścik z Okręgowej Izby Radców Prawnych w Poznaniu.

„Moja współpraca z Kancelarią radcy prawnej jest w pełni legalna – pełnię tam wyłącznie funkcje zgodne z moimi uprawnieniami, jako mediator oraz wsparcie organizacyjne” – przekazała nam Katarzyna J.

ZOBACZ: Obowiązkowe widzenie z matką. „Musimy go zmusić, żeby nie dostać kary”

Pani Agata szykuje się na sądowe odzyskanie mieszkania. Właścicielka nie ma nawet pilota do garażu. Towarzyszymy jej, gdy próbuje sprawdzić stan mieszkania i miejsc parkingowych. Udaje jej się dostać na parking. Na miejscu do parkowania zastaje szafkę pełną przetworów.

- Ona dwa lata temu rozprowadzała po sąsiadach jakieś tam wyroby, takie tam garmażeryjne. Może chciała sobie dorobić na święta, to rozprowadzała tam jakąś kiełbasę, coś tam... – wyjaśnia sąsiad.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX