Zapłacili 220 tys. zł… i nie mogą wbić łopaty

Mieli zacząć nowe życie w wymarzonym domu. Są urzędowe pisma i widmo gigantycznych kosztów. Młode małżeństwo z Sosnowca kupiło działkę, która – jak się okazało – została nielegalnie zasypana odpadami, a dodatkowo przebiega pod nią gazociąg wysokiego ciśnienia. Dziś nie można tam nic zbudować, a usunięcie problemu może kosztować krocie.

Dwa lata temu pani Paulina i pan Marcin z Sosnowca postanowili wynieść się z bloku i zbudować dom. Zdecydowali się na zakup wartej około 220 tys. zł. działki.

- Zaczęliśmy szukać terenu w rejonie Sosnowca, trafiliśmy na działkę na Kazimierzu Górniczym, na ulicy Nowej. Skontaktowaliśmy się z właścicielką, pojechaliśmy na miejsce. Wówczas była ono mocno zalesiona i nie wzbudziła naszego zainteresowania. Nie byliśmy pewni, nie mogliśmy jej tak do końca zobaczyć. Jakieś trzy miesiące później ta oferta wróciła do nas, okazało się, że działka jest wyrównana - opowiada Marcin Sklorz.

- Pani Sylwia Sz. powiedziała, że działka została nawieziona w celu jej uatrakcyjnienia - wspomina Paulina Petrus-Sklorz.

- Właścicielka przekazała nam informację, że posiada wszystkie dokumenty, które świadczą o tym, że to całe nawiezienie było wykonane zgodnie z prawem – dodaje pan Marcin.

ZOBACZ: Od miesięcy bez wody. Winny deweloper czy złe przepisy?

Małżeństwo zdecydowało się na zakup, wpłaciło umówioną kwotę i podpisało akt notarialny. Niespełna miesiąc później przyszło pismo z Urzędu Miasta.

- Przyszło pierwsze wezwanie z Urzędu Miasta, abyśmy złożyli wyjaśnienia odnośnie nielegalnego nawiezienia działki – relacjonuje pan Marcin.

Pai Paulina zadzwoniła do poprzedniej właścicielki po dokumentację związaną z nawiezieniem terenu.

- I wtedy dostałam informację, że pani Sylwia tych dokumentów nie posiada. To był ten pierwszy moment, kiedy poczuliśmy, że coś jest nie tak – wspomina.

Według miasta działkę nielegalnie podwyższono o około 2,5 m i użyto materiału, na którym nie można nic zbudować, ponieważ jest to odpad, który powinien zostać zutylizowany. Kolejnym problemem jest to, że przez działkę przebiega gazociąg wysokiego ciśnienia.

„Naruszenie strefy kontrolowanej gazociągu w Sosnowcu zostało zidentyfikowane w sierpniu 2023 r. Podkreślamy, że ze względów bezpieczeństwa w strefach kontrolowanych obowiązuje zakaz prowadzenia jakichkolwiek prac. Wszystkie tego typu działania muszą być realizowane pod nadzorem operatora” – przekazała nam Agnieszka Głośniewska, rzecznik prasowa firmy Gaz-System.

ZOBACZ: Nie była adwokatem, a brała pieniądze. Dziś okupuje mieszkanie

- Nie możemy tam nic zrobić, ponieważ wszystko jest uznawane za odpad do zutylizowania. Po drugie gazociąg wysokiego ciśnienia w trybie natychmiastowym powinien być odciążony z tej ilości ziemi czy tam gruzu, który jest nawieziony. Zostaliśmy z działką, z zamrożonymi pieniędzmi, nie wiedząc co dalej. Z moich wstępnych wyliczeń wychodzi na to, że razem z utylizacją, jeżeli chcielibyśmy to wywieźć, plus koparka, plus te wywrotki, które by tam musiały wjechać, to jest to koszt około 100 tysięcy złotych - opowiada Marcin Sklorz.

Kontakt ze sprzedającą działkę, profesjonalną pośredniczką handlu nieruchomościami – Sylwią S. urwał się tuż po pojawieniu się pierwszych problemów. Kobiety nie zastaliśmy pod adresem, gdzie ma zarejestrowaną działalność. Ostatecznie udało nam się porozmawiać z nią telefonicznie.

- Jestem teraz na urlopie. Ja mogę się spotkać, nie wiem, w jakimś tam celu biznesowym.

- W celu biznesowym to pani się spotkała z tymi ludźmi i sprzedała im pani działkę, parze młodych ludzi, która powoduje, że na starcie dojrzałego życia oni mają pół miliona straty, to chyba nie jest do końca uczciwe, prawda?

- No ale proszę pana, ja też wydaję na prawników. Ja nie zrobiłam nic niezgodnego z prawem. Natomiast Urząd Miasta ma dowody, kto nawiózł tą ziemię.

- Pani nie wiedziała o tym, tak?

- No oczywiście.

Po przeprowadzeniu dochodzenia Urząd Miasta wydał decyzję, którą zobowiązał Sylwię Sz. do usunięcia odpadów z działki. Decyzja jednak została uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze.  

- W dużym skrócie: SKO tutaj zwraca uwagę na to, że Sylwia Sz., mimo że była właścicielem, kiedy działka była nawieziona, to nie ma dowodów na to, że ona brała w tym udział. Czyli nie ma dowodów na to, że to ona była za to odpowiedzialna, bo z jej strony informacja jest taka, że byłam właścicielką, ale ja nie wiem kto to nawiózł - tłumaczy Marcin Sklorz.

- W naszym postępowaniu wskazujemy, że ówczesna właścicielka sygnalizowała przyszłym nabywcom działki, że to nawiezienie ziemi jak najbardziej się odbyło, czyli doskonale wiedziała. Co również istotne, ta ziemia została nawieziona niemalże idealnie w granicach działki. Jeśli ktoś postronny by tę ziemię nawoził, z pewnością nie wiedziałby, gdzie jest geodezyjna granica tej działki. Tutaj mamy to doskonale rozplantowane, więc możemy przyjąć, że osoba, która nawoziła, doskonale wiedziała, co robi – komentuje Rafał Łysy z Urzędu Miasta w Sosnowcu.

ZOBACZ: „Córka została otruta”. Zwrot w sprawie śmierci Pauliny Antczak

Sprawą zajmie się teraz Wojewódzki Sąd Administracyjny. Jeżeli pani Paulina i pan Marcin przegrają, może to przekreślić ich plany i marzenia.

- Czuję się bezsilny. Zostałem oszukany, mam zamrożony kapitał i nie mogę nic dalej z tym zrobić. Najbardziej się obawiam, że pewnego dnia ze względu na ten gazociąg trzeba będzie to natychmiastowo usunąć i zostanę tym obciążony na zasadzie: jesteś aktualnym właścicielem, to usuń to, a z kim się będziesz sądził dalej, to już nas nie interesuje. Ważne, żeby sprawa była zamknięta – podsumowuje Marcin Sklorz.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX