Stosował przemoc, więc sąd kazał mu się wyprowadzić. Odegrał się na dzieciach
Uciekała przed przemocą, teraz może stracić dach nad głową. Pani Marzena samotnie wychowuje czworo dzieci i próbuje stanąć na nogi po latach życia z agresywnymi partnerami. Choć sąd nakazał jednemu z nich opuścić dom, dziś kobieta i jej dzieci muszą płacić tysiące złotych za mieszkanie w nim. Nie wiedzą, co będzie dalej.
40-letnia pani Marzena doświadczyła niełatwego dzieciństwa. Wierzyła jednak, że uda jej się stworzyć szczęśliwą rodzinę. Wyszła za mąż, urodziła dwoje dzieci, dziś Kacper ma 21 lat, a Nikola 17. Niestety życie rodzinne było koszmarem.
- Mąż nadużywał alkoholu i był agresywny. Dzieci z pierwszego małżeństwa wychowywały się właśnie w takim środowisku – mówi pani Marzena, a jej syn Kacper dodaje, że nigdy nie miał żadnego dzieciństwa.
ZOBACZ: Ośmiolatek przestał oddychać. Na karetkę czekali 24 minuty
Po nieudanym związku pani Marzena zawalczyła po raz drugi o szczęśliwą rodzinę . Urodziła dwie córki, dziewczynki mają 8 i 6 lat. Niestety i tym razem ojciec dziewczynek nadużywał alkoholu.
- Najczęściej przychodził w nocy pijany, gdy dzieci już spały, więc wybudzał je.
Szukał zaczepki, trzaskał drzwiami, szufladami. Uderzył mnie w twarz. Jak mijaliśmy się w kuchni czy gdzieś, to potrafił mnie popchnąć. Był coraz bardziej nieobliczalny, zaczął walić pięścią w stół, rzucał krzesłami, więc nie wiem, co by było dalej – twierdzi pani Marzena.
- Z reguły nie było spokoju w tym domu. Starałam się nie wychodzić z pokoju, żeby nie mieć z nim kontaktu – mówi Nikola, córka pani Marzeny.
- Pojechałam ze starszymi dziećmi na SOR, jak wróciłam, to ojciec dzieci spał pijany, one bawiły się nożami, nie ostrymi, ale jednak nożem i widelcem. Były w salonie same - wspomina pani Marzena.
ZOBACZ: Recydywa za kierownicą. Lekarz znów zatrzymany po alkoholu
Kobieta miała już dość. Rodziną zajęła się policja i sąd. Sąd nakazał mężczyźnie opuszczenie domu oraz zakazał zbliżania się do rodziny.
- Sąd działał tutaj według ustawy o przemocy domowej i to daje nam możliwość od razu zabezpieczenia interesów osoby, która jest dotknięta przemocą domową. Sąd przeprowadził postępowanie dowodowe, z akt sprawy wynika, że było przesłuchanych kilku lub kilkunastu świadków i sąd ostatecznie wydał orzeczenie – informuje Katarzyna Sendorek, prezes Sądu Rejonowego w Bochni.
Były partner wyprowadził się, ale dom, który był jego własnością, przepisał rodzinie. A ta zażądała wysokich opłat za wynajem. Pani Marzena pracuje na umowę zlecanie za niecałe 3 tysiące złotych i nie stać jej na wynajem.
- Nałożono na nas karę za bezumowne korzystanie z domu: 120 złotych dobowo na każdego, to wychodzi 3600 złotych. On wysłał wypowiedzenie umowy własnym dzieciom, wujek zrobił to samo. Nie zainteresowali się, gdzie te dzieci będą mieszkać – podkreśla pani Marzena.
- Sąd w takim postępowaniu nie bada, jaki tytuł prawny do lokalu ma np. sprawca przemocy. Przepisy ustawy pozwalają tylko w trybie pilnym nakazać takiej osobie opuścić dom. Natomiast my nie możemy pozbawić kogoś własności – tłumaczy Katarzyna Sendorek, prezes Sądu Rejonowego w Bochni.
ZOBACZ: Baza przeładunkowa w środku osiedla. Mieszkańcy mają dość
Wielokrotnie próbowaliśmy porozmawiać z byłym partnerem pani Marzeny. Niestety mężczyzna nie oddzwonił i nie odbierał telefonu, rozmawiać nie chciał również nowy właściciel domu.
- Nie wiem, co teraz, nie mam pojęcia, co dalej. Nie mamy dokąd iść. Bardzo boję się o dzieci, bo one to przeżywają – podsumowuje pani Marzena.