Nie mógł wózkiem wjechać do łazienki ani wyjechać na dwór. Pomogliśmy

- Nareszcie ta gehenna się skończyła. Życzę każdemu niepełnosprawnemu, żeby miał takie warunki jak ja – cieszy się Sławomir Unierzyński z Kożuchowa niedaleko Zielonej Góry. Mężczyzna żył w zaledwie 20-metrowej kawalerce. Wózkiem nie był w stanie wjechać do łazienki i kuchni, ani wyjechać na dwór. Po naszej wizycie wszystko się zmieniło.

Historię małżeństwa państwa Unierzyńskich pokazaliśmy w sierpniu zeszłego roku. Pan Sławomir ma amputowane nogi. Razem z żoną mieszkał w 20-metrowej kawalerce.

- Choruję na cukrzycę. Przeszedłem trzy udary, ostatni w zeszłym roku. Do tego amputowano mi nogi – opowiadał wówczas pan Sławomir.
Problemy ze zdrowiem ma również pani Janina, która przez dźwiganie męża ma problemy z kręgosłupem.

Małżeństwo żyło w spółdzielczej kawalerce. Mała przestrzeń uniemożliwiała panu Sławomirowi poruszanie się po mieszkaniu.

- Do muszli jak podjadę, na siłę się wepcham, to już wózkiem się nie odwrócę. Dlatego nożem wyciąłem dziurę z tyłu wózka. Siadam, a żona podstawia basen. Ja od roku pod prysznicem nie byłem. Nie chodzę brudny, bo żona mnie myje codzienie, ale na łóżku – wymieniał problemy pan Sławomir.

Największym problemem pana Sławomira było wyjście na zewnątrz. Mężczyzna wyjeżdżał tylko za drzwi mieszkania. Od świata dzieliło go kilka schodów.

- Jak chcę wyjść na dwór, to żona wychodzi na zewnątrz i czeka 2, 3, 4 godziny, aż ktoś przechodzący obok pomoże – mówił pan Sławomir.

Mężczyzna poprosił o pomoc burmistrza Kożuchowa. Ten miał obiecać, że znajdzie mieszkanie w ciągu 5 miesięcy. Termin minął, a lokal się nie znalazł. Po naszej interwencji burmistrz złożył kolejną obietnicę.

- Mamy już zlokalizowane jedno mieszkanie, które mieści się na parterze. Jest troszeczkę większe i teraz czekamy na decyzję pani, która zdecyduje się na zamianę na mniejsze mieszkanie – informował nas burmistrz Paweł Jagasek.

Po 10 miesiącach obietnicę udało się spełnić. Pan Sławomir i jego żona przeprowadzili się do nowego mieszkania 29 maja. Lokal komunalny jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych.

- To jest małe miasteczko, musimy na te zasoby komunalne trochę poczekać. Mógłby dostać wcześniej inny lokal, ale nie byłby tak przystosowany jak ten – tłumaczy burmistrz.

- Składa się z 3 pokoi, dużej kuchni, dużej łazienki. Mogę wjechać sobie, wszystko zrobić. Wózkiem wjadę do każdego pomieszczenia. Jakbym się drugi raz narodził – cieszy się pan Sławomir.

- Jak żeśmy pierwszy raz zobaczyli mieszkanie, to, ojej, mało się nie popłakałam – dodaje Janina Unierzyńska, żona pana Sławomira.

Marzenie 68-latka spełniło się. Dziś nie musi prosić o pomoc obcych ludzi. Swobodnie porusza się po mieszkaniu. Bez problemu wyjeżdża przed blok.

- Bardzo serdecznie dziękuję całej Telewizji Polsat za dwukrotne przybycie do mnie. Żeby nie Telewizja, to nie wiem, jak długo to jeszcze by trwało. Skończyło się happy endem po waszej wizycie – podsumowuje pan Sławomir.*

* skrót materiału

atrela@polsat.com.pl

 

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX