Do domu przez działkę sąsiada. Wojna o drogę

20 lat sporów, awantur i wyzwisk. Od takiego czasu Elżbieta Izdebska z małej miejscowości Haczów niedaleko Krosna ma problem z sąsiadem, przez którego działkę ma ustanowioną służebność drogi koniecznej. Kobieta dwa razy wygrała z nim w sądzie, bo doszło do tego, że nie przepuszczał przez swój teren nawet karetki.

Haczów to mała miejscowość w województwie podkarpackim, gdzie mieszka Elżbieta Izdebska ze swoją rodziną. Kobieta i jej bliscy toczą spór z sąsiadem. Według rodziny Izdebskich Mieczysław M. utrudnia im życie.  

- To już trwa 20 lat, różne cyrki się na tej drodze działy, bo nie można było ani utwardzić, ani przejechać. Z  początku droga była tragiczna, pogotowie nie mogło przyjechać do dziecka ani doktorka, przez pola chodziła – opowiada Elżbieta Izdebska.

Rodzina Izdebskich, żeby dostać się do drogi publicznej musi skorzystać z działki Mieczysława M. To główny powód konfliktu między sąsiadami. Przez lata Mieczysław M. nie pozwalał poruszać się sąsiadom po jego działce. Do domu pani Elżbiety nie mogła dojechać karetka.

- Tomek był mały, urodził się bez odbytu, przyjechała karetka i nie miała się jak dostać, wzywana była policja – opowiada Sylwia Sieniawska, córka pani Elżbiety.

- Były sytuacje, że kurier przywiózł paczkę, a pan M. wyleciał do niego z grabiami. Wyzywał go, mówił, że nie ma prawa tu jeździć – mówi Dariusz Izdebski, syn pani Elżbiety.

- Odwoziłem teściową do domu, na przyczepce miałem worki z kukurydzą, było ich kilkanaście, to kobiecina nie będzie od tamtej drogi nosić do domu. Podjechałem, bo ma służebność. Kiedy wracałem, zatrzymał mnie, uszkodził mi samochód. Jest sprawa w sądzie. On jest agresywny,  czasami wychodził z widłami – dodaje Zbigniew Sieniawski.

Od lat sąsiedzi spotykają się w sądzie. Dla rodziny Izdebskich najważniejsze są dwa wyroki, które mówią, że Mieczysław M. nie może blokować i utrudniać przejazdu przez swoją działkę.

- Ta służebność powstała w latach 30., jak ustalił Sąd Rejonowy w Brzozowie i była to służebność przechodu, przejazdu i przegonu. Natomiast ze strony powoda ta służebność była naruszana, w różny sposób i dlatego też sąd w obu tych orzeczeniach zakazał naruszenia tej służebności – informuje Artur Lipiński z Sądu Okręgowego w Krośnie.

Sąsiad: Mnie na swojej działce nie wolno się zapytać, co ty tu człowieku robisz? To jest teren prywatny!

Reporterka: Czyli rozumiem, że jak ktoś będzie chciał przyjechać do pani Elżbiety, to pan nie przepuści?

Reporter: Nie, bo mam takie prawo.  Jest droga moja i ja tym rządzę! Dopóki ja tu stoję i dopóki chodzę jeszcze, ja rządzę! I nie ma do tego ani telewizja, ani policja, ani nikt! Były papiery przez sąd przeprowadzone, były przeglądane i tak faktycznie jest, że tylko właściciele i posiadacze mają jechać. Nie wszyscy! A jak kto nie umie czytać, to niech się nauczy! Tam tablica jest!

- Powód ma prawo do tego, żeby wyznaczonym szlakiem, wyznaczoną drogą przechodzić, przejeżdżać do swojej nieruchomości i że ze strony pozwanego nie powinna zachodzić jakakolwiek przeszkoda – informuje Artur Lipiński z Sądu Okręgowego w Krośnie.

Sąsiad zamontował tablice na swoim budynku. Stopniowo dodaje kolejne zapisy. Dziś karetka może dojechać do działki pani Elżbiety. Mieczysław M. pozwala też swojej sąsiadce poruszać się po drodze. Takiego pozwolenia nie mają ci, którzy odwiedzają rodzinę Izdebskich.

- Walczymy o to, żeby w końcu dał nam przejazd do domu i spokój, żeby żyć w zgodzie i naturze, a nie tak jak on wyzywa rozmaicie - mówi Elżbieta Izdebska.*

* skrót materiału

atrela@polsat.com.pl

 

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX