Budowali obwodnicę Wałcza - są na skraju bankructwa

Kilkunastu przedstawicieli firm, które nie otrzymały wynagrodzenia za pracę przy budowie obwodnicy Wałcza zablokowało 4 września drogę w Witankowie w woj. zachodniopomorskim. W ten sposób domagali się wypłacenia pieniędzy przez wykonawcę Energopol Szczecin i inwestora GDDKiA. Roszczenia przedsiębiorców są poważne, a szanse na ich uzyskanie niewielkie.

- Firma Melbud - około 212 tys. zł, Makax - około 250 tys. zł, inna firma około 220 tys. zł – to cześć roszczeń zgłoszonych przez przedsiębiorców.

- Dla nas jest to widmo bankructwa, jesteśmy u skraju wytrzymałości finansowych. To jest trzecia inwestycja, na której nie zostały uregulowane pieniądze, nie mamy żadnych środków, żeby uregulować zobowiązania względem urzędu skarbowego czy ZUS-u – mówi Marta Banasik z Melbudu.

- W tym momencie grozi nam brak płynności finansowej, brak możliwości regulowania dostawcom faktur terminowych i w pełnej wysokości, utrata pracowników też. Do tego obciążanie własnego majątku, bo jesteśmy rodzinną małą firmą – opowiada Ewelina Sufleta z firmy Sinn Plus.

Przedsiębiorcy, którym Energopol do tej pory nie zapłacił, walczą teraz o swoje wynagrodzenie z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Tu niestety sytuacja się skomplikowała.

- To powinno być opłacone przez firmę Energopol, która dostała płatności za wykonane prace. Ci państwo zwrócili się do nas, natomiast zawarli umowę nie na prace budowlane, tylko na usługę dostarczenia osób, co nie daje państwu prawa do wypłaty tych środków – informuje Łukasz Lendner, dyrektor GDDKiA w Szczecinie.


- Prosiliśmy zamawiającego o bezpośrednią płatność dla wykonawców. Dlaczego o bezpośrednią? Przy realizacji tego kontraktu od 2015 roku ceny materiałów, robocizny, sprzętów bardzo mocno wzrosły. Niekiedy ponad dwukrotnie – tłumaczy kłopoty z płynnością finansową Jerzy Geniusz, dyrektor ds. przygotowania i realizacji produkcji Energopolu Szczecin.

Do tej pory Generalna Dyrekcja wypłaciła podwykonawcom Energopolu około 22,5 mln zł. Problem z pieniędzmi od dyrekcji mają firmy, które najmowały ludzi do prac na obwodnicy. Według urzędników, w zawartych przez firmy umowach nie ma dokładnego opisu robót, jakie zostały wykonane.

- Czy widział pan załączniki do umowy najmu pracowników. W karcie pracy jest napisane, że byłem na tej budowie i zrobiłem te schody. A oni mi dziś mówią, że ja nie dostanę za nie pieniędzy, bo nie ma podstaw prawnych – komentuje Leszek Mela z firmy Melbud.

- To nie jest tak, że brakuje podstaw prawnych, wyraźnie prawo zamówień publicznych mówi o tym, że jest solidarna odpowiedzialność i zamawiającego, i wykonawcy – uważa Jerzy Geniusz, dyrektor ds. przygotowania i realizacji produkcji Energopolu Szczecin.

Pierwsze samochody miały przejechać obwodnicą Wałcza w czerwcu 2018 roku. Później termin przesunięto na koniec maja 2019 r. Ale trasa wciąż nie jest ukończona. Pozostało około 15 procent robót do wykonania. Mimo to Dyrekcja Dróg wciąż prowadzi rozmowy z firmą Energopol, aby ta ukończyła inwestycję.

- Dyrektor szczecińskiej GDDKiA powiedział, że oni są przychylni Energopolowi, żeby ukończył tę drogę. Generalna dyrekcja nie powinna prowadzić z nimi żadnych rozmów, dopóki oni nie uregulują swoich zobowiązań – uważa Leszek Mela z firmy Melbud.*

* skrót materiału

emlodziankowska@polsat.com.pl

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX