Remontowali przejście graniczne. Do dziś nie dostali pieniędzy

Pan Kamil ma małą firmę remontową. Dziś zastanawia się, czy jej nie zamknąć. Wszytko przez nieuczciwą firmę, która zleciła mu prace remontowe na przejściu granicznym. Miało być to dla pana Kamila gwarantem, że dostanie za wykonaną pracę pieniądze. Mężczyzna czeka na 90 tys. złotych. W takiej samej sytuacji jest pan Waldemar, który swoje prace na przejściu granicznym wycenił na 180 tys. złotych.

Pan Kamil po latach pracy za granicą postanowił wrócić do Polski. Założył działalność i prowadzi małą firmę remontową. Dziś zastanawia się, czy jej nie zamknąć. Wszystko przez nieuczciwą firmę, która zleciła mu prace remontowe na przejściach granicznych w Dorohusku i  Gołdapi.

- Głównie było to prace wykończeniowe, w biurach, dla obsługi. Wszystkie te miejsca z komputerami, toalety, wykonywałem glazurę-terakotę, wykończenie wnętrz, malowałem wszystkie hale wewnątrz, wszystko, co było mi zlecone przez firmę Z. - mówi. - Celnicy chodzili i byli zachwyceni i środkiem, i jak to wygląda, że wszystko jest ok. Więc mieliśmy nadzieję, że się to rozwiąże  - dodaje.

Prace na przejściach granicznych Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie i Lublinie zleciły chińskiej firmie, która zajmuje się dostarczeniem sprzętu rentgenowskiego. Chińska firma wynajęła podwykonawcę, polską firmę z Poznania. Ta wynajęła mniejsze firmy… i im nie zapłaciła. Panu Kamilowi jest winna pond 95 tys. złotych.

- Dla mnie to są pieniądze, które miały być przekazane na rozwój firmy, na wpłatę własną  na mieszkanie. Ugrzęzłem, obecnie trzymam się jakoś, ale planuje zamknąć działalność z powodu braków finansowych - mówi mężczyzna.

Firma pan Waldemara na przejściu granicznym zajmowała się elektryką. Mężczyzna też stracił pieniądze. To ponad 180 tysięcy złotych.

- Jedna fakturka wystawiona, druga fakturka wystawiona. Prosiłem, pytałem się, a to jeszcze chwilka, a to księgowa, a potem roboty się skończyły, odebrane, a pieniędzy nie ma - mówi pan Waldemar. - Nie ma z czego ściągnąć. Z tego, co z firma windykacyjną rozmawiałem, to pan… nawet nie chciał odbierać korespondencji - dodaje.

Jat to możliwe, że  firmy nie dostały swoich pieniędzy. Stanowisko chińskiego głównego wykonawcy dostajemy przez email.  

To jego fragment:

(…) W czasie realizacji prac Z. nie zgłosiła nam żadnych podwykonawców, mimo że miała taki obowiązek. Dlatego też nie wiedzieliśmy o ich zatrudnieniu. Dopiero po wykonaniu umowy zaczęli się do nas zgłaszać podwykonawcy Z. Okazało się, że Z. im nie zapłaciło. Staraliśmy się im pomóc, wysyłając pisemne żądania do Z.  i organizując spotkanie pomiędzy Z.  i jego podwykonawcami (…)

Podwykonawcy nie maja kontaktu z polskim zleceniodawcą. Nikt nie chce z nimi rozmawiać. Sprawę skierowali do prokuratury i do sądu. Chcą walczyć o swoje pieniądze. 

- To, co myśmy podali, nas, parę firm, to jest 800 tysięcy zł, ale z tego słyszałem, to jest to na około 1,5 miliona, bo to są jeszcze wcześniejsze inwestycje w Gołdapi, też przejście graniczne, też nieuregulowane - twierdzi pan Waldemar.

- Pocieszam się, że nie mam najwięcej, bo inne firmy pracowały z materiałem, nie chciałbym być na miejscu tych panów. Jeszcze muszą spłacić hurtownię i pracowników - mówi pan Kamil.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX