Przez podpalacza życie znowu legło w gruzach

W Antoninie na Podlasiu spłonął dom matki samotnie wychowującej dwóch synów. Trzy lata temu budynek został wyremontowany dzięki programowi Polsatu „Nasz Nowy Dom”. W momencie podpalenia na szczęście nikogo nie było w domu, ale o tym sprawca nie wiedział. Reporter Interwencji ustalił nowe fakty - mężczyzna podpalił wcześniej dom własnej siostry, a także posesję sąsiadów. Podpalacza, byłego skazańca, który za kratami spędził ponad 11 lat, bali się sąsiedzi oraz rodzina.

18 lipca o 1 w nocy, w Antoninie koło Łomży podpalono dom pani Beaty. Kobieta samotnie wychowuje dwóch synów. Podpalacz nie wiedział, że w domu nie ma nikogo. Dzieci dzień wcześniej wyjechały do dziadków. Pani Beata pracująca na co dzień w ośrodku pomocy społecznej, tej nocy dorabiała jako kelnerka w domu weselnym.

- Jak dostałam taką informację, to miałam nadzieję, że to nie mój dom. Że ktoś się pomylił. Ale jak zobaczyłam, to stało już 6 jednostek straży koło mojego domu. I widziałam płomienie. Widziałam, jak się pali mój dom - mówi pani Beata Zacharewicz.

- W momencie, gdy przyjechaliśmy na miejsce, paliła się zewnętrzna ściana, drzwi, pożar rozwijał się na dach budynku - mówi Marek Klejzerowicz z Ochotniczej Straży Pożarnej w Ciechanowcu.

- Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by było, gdyby tam moje dzieci były, dziękuję Bogu, że los tak chciał, że ich nie było i mnie nie było - dodaje pani Beata.

Teść podpalił dom. W środku 6 dzieci i synowa!

Los nie oszczędzał pani Beaty i jej dzieci. Kiedy uciekła od męża, nie miała gdzie się podziać. Odziedziczyła po babci zrujnowany dom. Nie było jej stać na remont. Jesienią 2017 roku na pomoc przyszła Telewizja Polsat i ekipa programu „Nasz Nowy Dom”.

Wyremontowany dom odmienił życie rodziny. A teraz po pożarze wszystko znów legło w gruzach. Pani Beata i jej synowie stracili wszystko. Policja bardzo szybko namierzyła podpalacza. To 54-letni mieszkaniec pobliskiego Ciechanowca - Józef H.

- Wcześniej był wielokrotnie karany. Odsiedział 11 lat więzieniu. Odsiadywał kary za podpalenia, za groźby karalne, za kradzieże i włamania - przekazuje podinsp. Tomasz Krupa z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

- Sąd w Wysokiem Mazowieckiem postanowił zastosować wobec podejrzanego Józefa H. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Józef H. stwierdził, że do podpalenia doszło nieumyślnie. Wyjaśnienia podejrzanego mimo przyznania się do winy są sprzeczne z pozostałymi dowodami - orzekła Urszula Burel z Sądu Rejonowego w Wysokiem Mazowieckiem.

Pani Beata doskonale znała podpalacza. Starała się pomóc Józefowi H., który wyszedł z więzienia. Pomogła mu napisać podanie o lokal komunalny. Pozwoliła na swojej posesji kosić trawę, rąbać drewno, porządkować podwórko. W zamian karmiła mężczyznę.

- Chodził po mieście i opowiadał, że on to robił, bo szykował sobie tutaj miejsce. Chciał sobie ze mną życie ułożyć. Nie dawałam mu żadnych znaków. Traktowałam go jako osobę potrzebującą pomocy. Moim zdaniem on chciał się zemścić, odegrać, że nie wyszło po jego myśli - mówi pani Beata.

- Pani Beata wyraziła chęć pomocy temu człowiekowi , bo ona kiedyś taką pomoc dostała i dla mnie się to w głowie nie mieści, że ktoś może człowiekowi wyrządzić taką krzywdę i jeszcze ze świadomością odbierania życia - mówi Martyna Kupczyk, architekt z programu „Nasz Nowy Dom”.

- To jest zły człowiek i powinien zostać ukarany. Prokuratura powinna oskarżyć go o najgorszą rzecz, jaka może być. Uważam, że powinien być oskarżony o próbę zamordowania tej rodziny - komentuje Katarzyna Dowbor, prowadząca program „Nasz Nowy Dom”.

Straty oszacowano na ponad 350 tysięcy złotych. A prokuratura Józefowi H. nie postawiła nawet zarzutu popalenia, tylko zniszczenia mienia o dużej wartości.

Reporter: Czy po podpaleniu uciekł?

Dorota Ezman, Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem: Tak.

Reporter: Nie usiłował ratować, sprawdzić, czy ktoś jest w domu?

Prokurator: Nie pytaliśmy go o to.

Reporter: Nie pytaliście go o to?

Prokurator: Nie pamiętam.

Dotarliśmy do sąsiadów Józefa H., a także jego siostry i bratanka. Wszyscy panicznie bali się mężczyzny.

- Groził podpalaniem domu. Przez to ma zakaz zbliżania. Ja go nie nazywam wujkiem, wstyd - mówi bratanek Józefa H.

- Ja mu pomagałam, jak on wyszedł z więzienia. Mieszkał tu półtora miesiąca, w kuchni miał łóżko. Podpalił wersalkę, zrobił szkodę dla sąsiada, rzucał kamieniami w samochody. Sama miałam powybijane szyby - mówi pani Teresa, siostra mężczyzny.

- Program „Nasz Nowy Dom” odmienił życie. Dzięki Polsatowi, dzięki temu, że wyremontowali dom po babci, dali nowe życie, które on zabrał - dodaje pani Beata.

Katarzyna Dowbor zapewnia, że rodzina nie zostanie bez pomocy. - Te rodziny, którym wyremontowaliśmy domy, to są nasze rodziny. My rodzin nie zostawiamy. Mam nadzieję, że kolejny raz będziemy mogli pomóc – podsumowuje.*

*skrót materiału

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX