Bez wsparcia opiekunki nie przetrwają. Miasto ograniczyło wizyty

Do naszej redakcji zgłosiła się pani Edyta Nurkiewicz z Gorzowa Wielkopolskiego. 37-latka jest niepełnosprawna, niewidoma, ma m.in. problemy z poruszaniem. 8-letniego syna Filipa wychowuje razem ze swoją mamą. Ogromnym wsparciem dla pani Edyty były kilkugodzinne wizyty opiekunki pięć razy w tygodniu. Pomoc została ostatnio drastyczne ograniczona.

W Gorzowie Wielkopolskim mieszka Edyta Nurkiewicz. 37-latka jest niepełnosprawna. Nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować ani wychowywać syna. Pomaga jej w tym mama, pani Krystyna.

- Od 16. roku życia jestem chora na cukrzycę insulino-zależną, typ I. Jestem po wylewie, po przeszczepie nerki no i jestem osobą niewidomą, na wózku się poruszam – opowiada pani Edyta.

Babcia chłopca jest jego rodziną zastępczą.

- Zaprowadzić, przyprowadzić, lekcje odrobić. Do logopedy chodzi, do psychologa i na rehabilitację nóżek. A to po lekarzach, a to tu, to tam, zaganiana jestem równo – przyznaje Krystyna Smakulska, matka pani Edyty.

Filip również ma problemy ze zdrowiem. Musi być rehabilitowany.

„Wczasy Plus”. Darmowy voucher, który może wiele kosztować

- Ma ubytek w sercu, dziurę. Jest cały czas pod kontrolą kardiologa, przeszedł operację nerki, miał wodonercze – opowiada pani Edyta.

Kobieta od lat korzysta z pomocy opiekunek. Pani Mariana przychodzi do niej od 2 lat praktycznie codziennie. Jej wizyty odciążają panią Krystynę, która nie ma siły opiekować się jednocześnie córką i wnukiem.

- To są bardzo częste wyjazdy do lekarzy, przychodni i oczywiście sklepy, zakupy, gotowanie, podawanie posiłków pani Edycie – wylicza Mariana Majewska.

- Przychodziła do mnie pięć razy w tygodniu od poniedziałku do piątku. Trzy razy w tygodniu była po trzy godziny, dwa razy po cztery. Nie wiem, kiedy mi cukier spadnie, a są takie momenty, że tracę przytomność, czyli ktoś musi być w tym momencie w domu, bo trzeba zastrzyk podać czy pogotowie wezwać – przyznaje pani Edyta.

Nawet 1000 zł dopłaty do wody w czterech blokach w Lublinie

Od września tego roku rada miasta postanowiła ograniczyć usługi socjalne. Dla pani Edyty to ogromny problem.

- Teraz są wizyty dwa razy w tygodniu po jednej godzinie. Jedna godzina to jest moje wejście, przywitanie się, zapytanie co potrzebuje, ewentualnie mogę zrobić jej małe zakupy w osiedlowym sklepie, to jest wszystko – przyznaje opiekunka Mariana Majewska.

- Problem pojawił się w związku z pandemią koronawirusa, my szacujemy, że wpływy do budżetu miasta zmniejszą się o 100 mln zł, dlatego drastycznie szukaliśmy oszczędności i w inwestycjach, i też w usługach socjalnych. Obserwujemy sytuację, jest to pierwszy wyraźny sygnał mówiący, że jest jakiś z tym problem, będziemy to monitorowali – zapowiada Wiesław Ciepiela, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gorzowie Wielkopolskim.

Koszmarny transport karetką i śmierć pacjentki. ZUS odmówił renty specjalnej

Pani Edyta bez pomocy opiekunki nie jest w stanie funkcjonować. Nie stać jej też na wynajęcie prywatnej pomocy. 37-latka i jej mama liczą, że usługi zostaną przywrócone, bo jak twierdzą  - od tego zależy życie pani Edyty.

- Na wszystko inne pieniądze są, na chorych, starych, niedołężnych ludziach oszczędzać, to chyba coś nie tak – komentuje Krystyna Smakulska, matka pani Edyty.

 

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX